
Michał
Podobin
Afera goni aferę, ale
premier nie traci zaufania do swoich ministrów.
Specjaliści od propagandy twierdzą, że
temat korupcyjny szybko nie zniknie z pierwszych stron
gazet. Zbyt wielu dobrze na tym interesie wychodzi.
Proszę zauważyć, o ile podniosły się nakłady niektórych
gazet, a oglądalność programów z mówiącymi głowami we
wszystkich stacjach telewizyjnych rośnie. Jeszcze nie
zakończył się hazardowy news, którego winowajcy
przybrali pozy pokrzywdzonych, a już zza zakrętu wyłania
się w nowym wydaniu sprawa sprzedaży stoczni na
wybrzeżu. Chociaż nie mamy pełnych danych o tej sprawie,
wszędzie mówi się o kolejnym spektaklu aferowym. Afera
oczywiście ma już swoją nazwę- afera stoczniowa, ale
winnych, przyczyn i szczegółów jeszcze nie znamy.
Wtajemniczeni wiedzą już, w jakiej gazecie w
poniedziałek ukażą się świadczące o korupcji / lub
ostrzej / fakty, które niczym gwoździe mają przybić do
deski czołowych polskich polityków.
Jedni spieszą się z odwołaniem sprawcy
tych rewelacyjnych afer, a inni ładują propagandowe
armaty do obezwładnienia odpowiedzialnych za kolejną
odsłonę aferalnego teatru.
Mimo, że opozycja otwarcie i zdecydowanie
mówi o nieprawidłowościach w obozie rządowym, wskazując
na konkretnych ludzi odpowiedzialnych za naruszenie
prawa, nazywając rzecz po imieniu ze wskazaniem strat,
jakie ponosi państwo, to koalicja rządowa ma całkowicie
odmienne zdanie, a nawet odważnie twierdzi o niewinności
podejrzanych.
Dla mnie, jako obywatela płacącego
podatki, nie jest istotne, czy CBA jest pod
kierownictwem Kamińskiego, czy Kowalskiego, bowiem
chciałbym, aby demokratycznie wybrani parlamentarzyści
byli zdolni uchwalić takie prawo, przy którym
ministrowie nie będą mogli bezkarnie kraść, a powołane
do zwalczania bezprawia instytucje nie będą prowadzić
partyjnej wojny. Jeżeli dzisiaj posłowie twierdzą, że
powołane przez nich służby zagrażają demokracji, to mogę
pomyśleć, że wielu wybranych obecnie parlamentarzystów
poprzez brak nadzoru również zagraża polskiej racji
stanu.
W takiej sytuacji nie pomogą kolejne
komisje śledcze włącznie z tą do zbadania afer obecnego
premiera, /jak chce SLD/, ale konieczne będzie przy
aktywnej postawie dotychczasowych obserwatorów, kolejne
pójście do urn wyborczych w celu wyeliminowania
dotychczasowych sił politycznych. Ale jak to zrobić?
Bierna postawa naszych rodaków, to woda na młyn wszelkim
aferzystom. Kolejne wybory, to dodatkowe koszty, a te
same osoby zasiądą w ławach poselskich.
Jeżeli do komisji śledczej ws. afery
hazardowej mają zostać skierowani z poszczególnych
ugrupowań, posłowie z partyjnymi zadaniami, to już
dzisiaj wiadomo, że niczego się nie dowiemy.
Podobnie zresztą będzie, gdy w CBA
Kamińskiego zastąpi „fachowiec” z koalicyjnego
namaszczenia. Oczywiście nie będzie afer, nie będzie
sensacji, a rząd będzie mógł wreszcie zająć się
odnotowywaniem sukcesów w badaniach sondażowych i
spokojnym przygotowywaniu się do kampanii prezydenckiej.
Teraz po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego
droga do Europy stoi otworem, a likwidowane w kraju
miejsca pracy otworzą drogę naszym rodakom do tworzenia
dobrobytu we Wspólnocie Europejskiej. To wszystko będzie
nasze wspólne, a polski minister spraw zagranicznych nie
będzie już musiał poszukiwać dla Polski korzystnych
partnerów, bowiem wytyczne z Brukseli ułatwią to
zadanie.
Obecnie trudne jest tylko do zrozumienia,
jak posiadać niezależność dyplomatyczną, przy
prowadzeniu przez państwa członkowskie UE polityki
zagranicznej- wspólnej polityki zagranicznej.
Cała nadzieja w naszej propagandzie,
która zapewne tak szybko, jak zamierza poradzić sobie z
kolejnymi aferami, tak i wyjaśni zawiłości państw
narodowych w zjednoczonej Europie. Jeżeli Irlandczycy w
krótkim czasie zrozumieli o wielkich zaletach UE i
traktatu lizbońskiego, to my przecież też musimy
zrozumieć. A gdyby ktoś miał obiekcje, to irlandzki
przykład zrobi swoje.
Jedynie atrament miał odwagę
zaprotestować przy składaniu podpisu pod tym
historycznym dokumentem, ale natychmiast znalazł się
„łamistrajk” w innym piórze i honor został uratowany.
Pozostali osamotnieni Czesi, którzy mimo
wygranej z nami w piłkę nożną pozostają trudnej
sytuacji. Ale to ich problem.
Michał Podobin październik 2009r
Ten
BLOG jest na stronie
www.promilito.pl |