BARIERY  POLSKIEJ  TOŻSAMOŚCI  NARODOWEJ

W  PROCESIE  INTEGRACJI  EUROPEJSKIEJ

Prof. zw. dr hab. Kazimierz Łastawski

 

         Pojęcie tożsamości wywodzi się z angielskiego określenia „identity” oznaczającego utożsamianie się (z kimś) lub ścisłe powiązanie (z czymś). Jest ujmowana zamiennie z pojęciem „tożsamości kulturowej” lub tożsamości „cywilizacyjno-kulturowej”.[1] Tożsamość narodowa ma szerszy zakres znaczeniowy, aniżeli charakter narodowy, świadomość narodowa czy pamięć narodowa. Prezentuje ona najbardziej ogólną charakterystykę narodu, podstawę jego zachowań i działań, jest „identycznością” i „esencją” wspólnoty narodowej. Według współtwórcy tego pojęcia Erika H. Eriksona tożsamość jest „subiektywnym poczuciem ciągłości istnienia i wspólną pamięcią”.[2] Natomiast jeden z najlepszych znawców tej problematyki w Polsce Zbigniew Bokszański ujmuje tożsamość narodową jako „obiektywnie uwarunkowane odzwierciedlenia konstytucyjnych dla narodu wartości kulturowych w długotrwałym procesie historycznym”. [3]  

Polska tożsamość narodowa ukształtowała się pod wpływem dorobku kulturowego Wschodu i Zachodu, ale przejmowała i przetwarzała głównie dorobek najbardziej znaczących narodów zachodnioeuropejskich. Z Zachodu przychodziły do Polski nowe idee, prądy filozoficzne i artystyczne. W dalszym ciągu na polską tożsamość narodową silnie oddziałują główne państwa Europy Zachodniej. We współczesnej Europie tożsamości różnych narodów i uniwersalna tożsamość europejska „nakładają się” na siebie.[4]  Występuje „wieloraka tożsamość” (multiple identity), łącząca wartości narodowe i wspólnotowe (unijne).[5] Nieprzypadkowo też dewizą Unii Europejskiej jest określenie „zjednoczona w różnorodności” /Schemat nr.1/ .

Polska wstąpiła do Unii Europejskiej zachowując zasadnicze cechy własnej tożsamości .Priorytetem jej działalności na najbliższe lata pozostaje kształtowanie jak najlepszych   relacji z państwami   uninymi. Pokonuje dalej istniejące bariery cywilizacyjne, bo – jak dowodzi Roman Wapiński - nawet przy innej konfiguracji ustrojowej po II wojnie światowej miałby trudności w uzyskaniu poziomu cywilizacyjnego głównych państw zachodnioeuropejskich.[6] W naszym kraju występuje dalej wiele cech społeczeństwa agrarnego, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej szybciej dokonywały się procesy industrializacyjne i korzystniej układały się warunki życia mieszkańców. 

Schemat nr 1

 

Tożsamości narodowe oraz tożsamość europejska i wspólnotowa

 

Tożsamości narodowe

różnych państw europejskich

 

 

 

Tożsamość Unii Europejskiej

 

 

  

 

 

 


 

Tożsamość europejska

 

1. Zasadnicze cechy polskiej tożsamości narodowej.

 

Cechy polskiej tożsamości narodowej są trudne do jednoznacznej oceny, bo ich treści ulegają powolnym przewartościowaniom wraz z upływem czasu, oraz postępującymi zmianami ekonomicznymi, politycznymi i społecznymi. Trudno też jednoznacznie oceniać, w jakim stopniu problemy tożsamościowe wpływają na poglądy i zachowania polityków, działania środków masowej informacji, na kampanie polityczne, a nawet na oceny badaczy. Można jednak stwierdzić, że realizacja w polityce państwa interesów narodowych korzystnie wpływa na   rezultaty  polityki zagranicznej.

W polskiej tożsamości narodowej dominują pozytywne odniesienia do procesu integracyjnego. Występują wspólne wartości kulturowo-cywilizacyjne Europy i Polski, wielowiekowe doświadczenia funkcjonowania unii polsko-litewskiej, prointegracyjne dążenia większości społeczeństwa oraz zbieżne zasady funkcjonowania systemu politycznego. Poprzez wieki Polska tworzyła państwo wielonarodowe, wielokulturowe i wieloreligijne. Idee wolności i solidarności wpłynęły korzystnie na osiedlenie się w naszym kraju  Niemców, Żydów i Tatarów[7]  oraz innowierców w okresie reformacji i wojen religijnych. Poprzez wiele wieków następowała też asymilacja przedstawicieli innych narodów w Polsce.

W polskiej tożsamości narodowej występują również cechy tworzące bariery dla procesu integracji.[8] Są to przede wszystkim pozostałości etosu szlacheckiego i romantycznego, przesadne eksponowanie polityki historycznej, nasilone partyjniactwo, niedomogi edukacji obywatelskiej, oraz stereotypy i uprzedzenia w ocenie sąsiadów.  Barierą utrudniającą Polsce postęp w integracji jest też luka cywilizacyjna i technologiczna, w stosunku do głównych państw unijnych oraz „bagaż mentalny” występujący wśród tzw. narodowców i ludzi o niskim poziomie wykształcenia.  W zachowaniach społeczeństwa polskiego w sprawach Unii Europejskiej występuje dalej – zdaniem Kazimierza Krzysztofka - miotanie się między „pawią” wyniosłością, a „papuzią” wtórnością.[9]

W Polsce działają wciąż organizacje i środowiska niechętne członkostwu w Unii Europejskiej, takie jak: Liga Polskich Rodzin, Radio „Maryja” oraz organy prasowe „narodowców” („Nasz Dziennik”, „Głos”, „Najwyższy Czas”, „Nasza Polska”, „Myśl Polska”). Eksponują one różnorodne straszaki antyunijne: utratę suwerenności, rozpłynięcie się Polaków w „obcoplemiennym żywiole”, utratę polskiej ziemi na rzecz „obcych”, a nawet groźbę staczania się Polaków do roli siły najemnej w ręku właścicieli unijnych. Głosy te zbieżne są z bardzo subiektywną tezą Waltera Goldsteina, iż Unia Europejska to  pierwsze państwo transnarodowe w erze nuklearnej.[10]

 

2. Czynniki utrudniające polskie działania integracyjne.

 

a). Pozostałości etosu szlacheckiego i romantycznego.

Na postawy społeczeństwa polskiego wobec integracji wywierają wpływ relikty szlacheckiej formacji ideowej, kulturowej i obyczajowej,[11] które dają o sobie znać, pomimo późniejszego rozwoju polskiej myśli oświeceniowej, represywnej polityki zaborców, uprzemysłowienia, urbanizacji oraz wieloletnich przemian społecznych i politycznych. Dowodzą tego zwłaszcza badania Barbary Szackiej, Andrzeja Szpocińskiego, Antoniny Kłoskowskiej, Janusza Tazbira i Tadeusza Łepkowskiego. Z etosu szlacheckiego wynikają pozostałości sarmackiego indywidualizmu, zachowania w stylu „Zastaw się a postaw się” czy „Szlachcic na zagrodzie – równy wojewodzie”. Tradycje te  łączyły się najczęściej z konserwatyzmem myślowym[12] i niechęcią wobec działań reformatorskich. Wśród części polityków polskich występuje poszlachecki styl myślenia, eksponujący własne racje i niechęć do kompromisów, a w skrajnych przypadkach oceniający kompromisy jako zdradę. Wpływa on na niechęć polityków prawicy narodowej do poszukiwań doraźnych koalicji w Unii Europejskiej. Natomiast dla sukcesu w polityce zagranicznej niezbędne staje się zawieranie pragmatycznych kompromisów „wypracowanych w kuluarach przez fachowców, bez zbędnej demonstracji niezadowolenia, czy buńczucznych, w sumie ośmieszających deklaracji ze strony polityków”.[13]

W polskiej tożsamości narodowej silniejszy jest wpływ idei romantycznych, aniżeli pozytywistycznych czy pragmatycznych.[14] Etos romantyczny utrwaliły w narodzie polskim wielkie dzieła wieszczów narodowych okresu romantyzmu oraz rozliczne działania skierowane przeciwko zaborcom i okupantom. W najbardziej znanych pieśniach narodu polskiego spotykamy wzniosłe słowa:” Mazurka Dąbrowskiego” („co nam obca przemoc wzięła szablą odbierzemy”),” Marszu Pierwszej Brygady” („My Pierwsza Brygada, Strzelecka gromada Na stos – rzuciliśmy swój życia los, Na stos, na stos”) i pieśni” Czerwone maki  na Monte Cassino” („ I poszli szaleni zażarci, I poszli zabijać i mścić, I poszli – jak zawsze uparci. Jak zawsze – za honor się bić”).

Badania Barbary Szackiej wskazują, że w świadomości potocznej Polaków etos szlachecki funkcjonuje jako symbol postaw utrudniających funkcjonowanie państwa.[15] Niekorzystnie na działania państwa polskiego w Unii Europejskiej wpływa sięganie do sarmackich wzorów polskiej polityki „dumnego narodu” czy „jednego przeciwko wszystkim”. Wśród polityków prawicy małe jest na ogół rozumienie realnych warunków funkcjonowania Unii Europejskiej, bo łatwiej eksponuje się rozbieżności interesów UE i Polski. Trwa swoisty spór między zachowawczym, postszlacheckim „patriotyzmem przeszłości”, a patriotyzmem współczesnej racji stanu - Polski jako państwa członkowskiego NATO, a zarazem współkształtującego Unię Europejską.

W polityce wewnętrznej i w polskich działaniach międzynarodowych Polski zbyt często występuje improwizacja. W polityce zagranicznej  dochodziło do formułowania propozycji bez rzetelnego przygotowania z partnerami, np.: „NATO bis” prezydenta Lecha Wałęsy oraz „NATO energetycznego” (ze stycznia 2006 roku) czy tworzenia 100 tys. armii europejskiej (z października 2006 roku), formułowanych przez rząd Jarosława Kaczyńskiego. Improwizacja w polityce łączy się niekiedy ze wzniosłymi hasłami i wykorzystaniem imienia narodu do interesów partyjnych.

W polskiej polityce zagranicznej spotykamy eksponowanie cennych wartości,ale bez realnych szans ich realizacji, jeśli nie dojdzie do pozyskania w UE sojuszników i koalicjantów. Niekorzystne dla skutecznych działań w polityce zagranicznej są postawy megalomańskie i eksponowanie idei posłannictwa narodu polskiego. Polscy „euromesjaniści” uznają Polskę za „ostatni bastion” europejskich wartości i tradycji,[16] a społeczeństwom zachodnioeuropejskim zarzucają zlaicyzowanie, tolerowanie aborcji i eutanazji. Ich poglądy są jednak rozbieżne z głównymi procesami rozwojowymi Europy.

Oceny części polityków prawicy w sprawach polskiej polityki zagranicznej rozmijają się z realiami polskiej racji stanu.[17] Niekorzystne dla interesów Polski jest bowiem  odgrzewanie przez polityków Prawa i Sprawiedliwości idei jagiellońskich i eksponowanie wrogości wobec Rosji[18] Ich oceny polityki wschodniej Polski wyrażają anachroniczne treści, nawiązujące do realiów geopolitycznych z okresu II Rzeczypospolitej i prac hagiograficznych, takich jak: „Duch dziejów Polski” Antoniego Chołoniewskiego, „Polskie Logos i Ethos” Feliksa Konecznego czy „Polska jest mocarstwem” Juliana Łukaszewicza. Pomijają natomiast racjonalniejsze myśli i rozważania, które prezentowali przez wiele lat Jerzy Giedroyć i Juliusz Mieroszewski. Politycy PiS i prezydent Lech Kaczyński prezentują  uproszczony pogląd, że od „blokowania” Rosji zależy pozycja naszego kraju w Unii Europejskiej. Nie jest to racjonalne stanowisko, bo główne państwa europejskie poszukują modus vivendi z Rosją i dopiero unijne poparcie może zwiększać możliwość rozwoju polskich działań na Wschodzie.  Wskazuje na to chociażby sprawa realizacji polsko-szwedzkiej propozycji Partnerstwa Wschodniego z 2009 roku.

 

b). Przesadne eksponowanie polityki historycznej.

Naturalne są dążenia narodów do budzenia dumy z dokonań przeszłych pokoleń. Służą one mobilizacji obywateli do dalszych działań oraz umacnianiu pozycji międzynarodowej kraju. W Europie występuje tendencja do przesadnego eksponowania dorobku przeszłości w realizacji współczesnych celów politycznych. W debacie toczonej w 2003 roku w Niemczech „dochodziło do stawiania swoistego znaku równości w postępowaniu aliantów i Polaków z czynami hitlerowców”.[19] Natomiast w działaniach władz Federacji Rosyjskiej takie stanowisko wyraźnie uwidoczniło się w 2005 roku, przy organizowaniu wielkich obchodów 60 rocznicy zakończenia II wojny światowej dla popularyzowania osiągnięć wielkiej, niezwyciężonej Rosji.[20] 

W Polsce nasilone eksponowanie polityki historycznej po 2005 roku wynikało głównie ze strategii Prawa i Sprawiedliwości i uzasadnianiu formułowanej wówczas idei IV Rzeczypospolitej. Doszło wówczas do krytyki polskiej polityki zagranicznej po 1989 roku z  deprecjonowaniem wcześniejszych dokonań ministrów spraw zagranicznych, które premier J. Kaczyński określił, iż były realizowane: „na klęczkach”, „na czworakach”,  a nawet „na brzuchu”.[21] Główną publikacją z zakresu nasilonych działań w polityce historycznej stała się praca „Pamięć i odpowiedzialność” przygotowana pod redakcją Roberta Kostro i Tomasza Merty (Kraków – Wrocław 2005). Wyrazicielami tych poglądów byli przede wszystkim: Kazimierz Michał Ujazdowski, Marek A. Cichocki, Janusz Kurtyka, Tomasz Merta, Jan Żaryn, Antoni Dudek i Dariusz Gowin. Z poparciem przywódcy PiS Jarosława Kaczyńskiego i z pomocą prezydenta RP rozwinięto treści anachronicznej polityki samotnej, „silnej” Polski, demonstrującej dumę i twardość, bez zaufania do najbliższych sąsiadów. Odrzucono natomiast koncepcję Jana Józefa Lipskiego – zawartą w eseju „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” – pojednania z sąsiadami opartą na chrześcijańskim przebaczeniu i wzajemnym wyznaniu win.  

W tym okresie racjonalniejsze oceny w sprawach polityki historycznej zaprezentowano w pracy zbiorowej „Pamięć i polityka zagraniczna” pod redakcją Piotra Kosiewskiego (Warszawa 2006). Podobne jej tezy zawierała również ostatnia publikacja polskiego papieża Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość” (Kraków 2005). Krytyczne oceny wobec nasilonego eksponowania polityki historycznej prezentowali zwłaszcza: Władysław Bartoszewski, Stefan Meller, Andrzej Romanowski, Joanna Tokarska-Bakir, Aleksander Smolar i Bronisław Łagowski.

W rozwiniętej polityce historycznej wykorzystywano głównie treści antyrosyjskie i antyniemieckie, bo tożsamość narodowa Polaków jest silnie zdeterminowana zbiorową pamięcią konfliktów całych pokoleń rodaków z Niemcami i Rosją.[22] Sąsiedzi ci prezentowali postawę wyższości w stosunkach z Polską i przez wieki osłabiali polskiego konkurenta w centrum Europy. Współczesne eksponowanie historycznie ukształtowanych stereotypów i mitów w stosunkach z sąsiadami utrudnia zrozumienie wzajemnych racji i pozytywny rozwój stosunków. Polska działa dziś w innym składzie stosunków europejskich i swojego położenia nie sytuuje tylko między Niemcami i Rosją, a jest pełnoprawnym członkiem NATO i Unii Europejskiej.

Poprzez nasilone eksponowanie polityki historycznej władze PiS wzbudzały zbiorowe emocje i w ten sposób próbowały umacniać swoją władzę. W działaniach polityków PiS demonizowano obcych, rozwijano wątki martyrologiczne i eksponowano narodowe zrywy, bez racjonalnej oceny ich skutków dla narodu ( powstanie warszawskie, opozycja zbrojna po II wojnie światowej). Przesadnie eksponowano poczucie zagrożenia zewnętrznego dla polskich interesów i narodowej tożsamości,[23] a Polskę po 1989 roku niezasłużenie oceniano jako „Rywinland”, „PRL-bis” czy „Ubekistan”. Nie doceniano potrzeby integrowania wysiłków narodu dla rozwijania ponadpartyjnej polityki zagranicznej.[24]

            Zwolennicy nasilonych akcji polityki historycznej stawiają retorykę moralnych racji wyżej racjonalnych analiz polityki zagranicznej. Usiłują dowodzić, że z pomocą moralnego szantażu można wzmocnić pozycję Polski na arenie międzynarodowej, wymuszając „rekompensaty” na sąsiadach, prześladujących w przeszłości Polaków. Taka polityka historyczna jest „zwykłą polityką próbującą zdominować historię”,[25] poprzez propagowanie jedynie słusznej pamięci historycznej narodu. Konfliktuje stosunki z sąsiadami i ogranicza możliwości współpracy  unijnej.

            Do nasilonych działań w polityce historycznej włączony został również Instytut Pamięci Narodowej, powołany w specjalnej ustawie dla realizacji celów, których „nie można osiągnąć za pomocą działań zgodnych z panującym porządkiem prawnym”.[26]Instytut ten skupia prokuratorów i historyków o prawicowej orientacji ideowej. Wybiórczo traktuje  przeszłość  narodu i stosunki z sąsiadami. Bazuje głównie na zbiorach „teczek” dokumentujących represje, śledztwa i donosy z lat PRL-u[27], a pomija natomiast inne treści bogatego dziedzictwa narodowego, na które składają się dokonania wielu pokoleń władców, hetmanów, myślicieli, twórców kultury, uczonych i polityków. Wyraźne zaangażowanie IPN w realizację polityki historycznej nastąpiło w okresie rządów P i S, na co wskazuje chociażby zastąpienie prezesa Leona Kieresa przez Janusza Kurtykę, a Piotra Machcewicza przez Jana Żaryna.[28] Inkwizytorski charakter przybrały działania lustracyjne IPN zmierzające do deprecjonowania trzech pierwszych prezydentów III Rzeczypospolitej.

Przesadne eksponowanie polityki historycznej blokuje inicjatywność w polityce zagranicznej i utrudnia poszukiwanie rozwiązań kompromisowych. Szersza refleksja nad przeszłością narodu ma sens wówczas, gdy jest głównie autorefleksją, a nie działaniem ukierunkowanym przeciwko sąsiadom. Szerokie wykorzystanie polityki historycznej wzmacnia pozycję polityczną jej autorów, podbudowuje racje narodowe, ale nie może zastępować racjonalnych działań polityki zagranicznej.

 

c). Rozwinięte działania partyjniackie.

Słabością polskiego życia politycznego, osłabiającego siłę państwa, jest rozwinięte partyjniactwo. Chociaż ustawa o partiach politycznych stanowi, iż partie stawiają sobie za cel udział w życiu publicznym poprzez wywieranie metodami demokratycznymi wpływu na kształtowanie polityki państwa i sprawowanie władzy publicznej, to w praktyce stosowane są marketingowe metody pozyskiwania członków i sterowania nimi z korzyścią dla kierownictw partii. Po doświadczeniach PZPR nowe ugrupowania porzucają tradycyjne nazwy partii zastępując je „niepartyjnymi” określeniami (Sojusz Lewicy Demokratycznej, Prawo i Sprawiedliwość, Polskie Stronnictwo Ludowe, Platforma Obywatelska, itp.). W procesie nasilonej walki partyjnej dochodzi do marnotrawienia energii społecznej, osłabienia funkcjonowania państwa i ograniczenia ponadpartyjnej strategii działań kraju .[29]

Partie wykorzystują aparat państwowy dla realizacji własnych interesów. Coraz bardziej upolityczniają i obsadzają „swoimi” ludźmi nie tylko administrację państwową i samorządową, ale również rozbudowane agencje i fundacje, a nawet wymiar sprawiedliwości, „resorty siłowe” i dyplomację. Badania Jadwigi Koralewicz i Marka Ziółkowskiego w zakresie funkcjonowania polskiego systemu społecznego dowodzą, że możliwości rozwojowe Polski w znacznym stopniu ograniczają: partyjniackie obsady stanowisk, nadużycia władzy dla osobistych korzyści, rozrośnięta biurokracja, zła organizacja pracy, łapownictwo i kumoterstwo.[30]

Partyjniackie działania ułatwia – w ocenie Jerzego Hausnera - występowanie w Polsce „miękkiego państwa”.[31] Charakteryzują go: niski poziom dyscypliny społecznej, znaczne niedostatki ustawodawstwa i mała skuteczność egzekucji prawa, rozpowszechnienie korupcji, wykorzystywanie władzy politycznej i gospodarczej do realizacji partykularnych interesów jednostek i małych grup, niska efektywność wykorzystania funduszy publicznych, samowola i niezdyscyplinowanie urzędników oraz niska skuteczność we wprowadzaniu reform służących rozwojowi społecznemu i większej sprawiedliwości społecznej. Funkcjonowanie w Polsce „miękkiego państwa” budzi obawy wśród społeczeństw unijnych, zarzucających Polakom słabości myślenia strategicznego, skłonności do działań  populistycznych.

Słabością głównych partii politycznych w Polsce jest ich oligarchizacja i tworzenie warunków do przyspieszonego robienia karier przez ludzi bliskich przywódcom partii. Wskazują na to badania polskiej elity politycznej prowadzone przez Andrzeja Kojdera.[32] Rozwinięte partyjnictwo prowadzi do alienacji elity władzy, oligarchizacji życia państwowego i „rozdziału łupów” między partiami. Działania poszczególnych ekip rządzących odchodzą od realizacji wspólnych celów państwowych, a nawet deprecjonują działania poprzedników. Osłabiają one państwo i jego możliwości działania dyplomatycznego.

Przykładem partyjniackiego podejścia w polityce zagranicznej w III RP są sprawy bezpieczeństwa energetycznego kraju. W ciągu 20 lat rządy zgłaszały wiele propozycji dywersyfikacji dostaw ropy i gazu z Federacji Rosyjskiej, ale żadna z nich nie doczekała się realizacji przez zmieniające się ugrupowania partyjne :

- nie doszło do budowy drugiej nitki rurociągu jamajskiego;

- nie udał się naprędce zgłoszony w styczniu 2006 roku „energetyczny pakt trzech

   muszkieterów”[33] /tworzenia tzw. „NATO energetycznego”/;

- nie doszło do dokończenia przez Polskę ropociągu Odessa – Brody – Płock;

- nie zrealizowano wstępnej umowy na dostawy gazu z Norwegii podjętej przez rząd Jerzego Buzka

- nie doprowadzono do bezpośredniego połączenia instalacji polskich z niemieckimi;

- w niewielkim zakresie rozwinięto działania w kierunku tworzenia gazoportu w Świnoujściu.

 

d).  Niedomogi edukacji obywatelskiej.

Długofalowym zagrożeniem dla polskiej tożsamości narodowej są zbyt małe nakłady na rozwój nauki i oświaty, utrudniające Polakom możliwości rywalizacji z państwami bardziej rozwiniętymi gospodarczo. Rozwój nauki i oświaty pozytywnie wpływa na rozwój narodowych wartości kulturowych i wzrost samoświadomości społeczeństwa. Ułatwia rozwój ekonomiczny, zmniejsza uprzedzenia etniczne, narodowościowe i religijne, usprawnia funkcjonowanie instytucji demokratycznych i ułatwia odbiór wyższej kultury. Jednym z głównych atutów polskich w integrującej się Europie są dobrze wykształceni ludzie wchodzący w wiek produkcyjny. Natomiast ograniczone nakłady na „inwestowanie w ludzi” ograniczają możliwości rozwoju umysłowego społeczeństwa, a tym samym utrudniają rywalizację na rynku europejskim. Nie rozwiązuje tego problemu ogromny rozwój ilościowy uczelni niepublicznych, wpływający jednak na obniżenie poziomu edukacji narodowej.

Na edukację młodego pokolenia Polaków ujemnie wpływają: kampanijność w ujmowaniu treści patriotycznych, wybiórczość eksponowania symboliki patriotycznej podczas świąt narodowych i zmieniające się oceny bohaterów narodowych. Dochodzi do rutynizacji obchodów licznych rocznic, stanowiących bardziej okazję do wyróżnień i odznaczeń osób funkcyjnych, aniżeli do prezentowania tradycji narodowych.  Dla tożsamości narodowej Polaków niekorzystne jest zjawisko eliminowania lub podważania roli autorytetów narodowych, świętowanie klęsk i przegranych przywódców, a niedoceniania polityków skłaniających się do kompromisów, np. uczestników obrad Okrągłego Stołu z 1989 roku. Wiele okolicznościowych konferencji „ku czci” zbyt mało wnosi zarówno do dorobku naukowego, jak i do edukacji publicznej. W polityce polskiej zbyt często treści emocjonalne wypierają rzetelne oceny naukowe.  

W miejsce odgrzewania konfliktów z sąsiadami oraz prezentowania różnorodnych obsesji partyjnych, nowoczesny system edukacji narodowej winien szerzej eksponować treści zbliżające narody europejskie, ukazywać wspólne osiągnięcia kulturowe kraju i Europy. Nasza historiografia – zdaniem Janusza Tazbira – musi „wybić się na normalność”, czyli pokazywać Polskę na tle kultury i przeobrażeń europejskich oraz jej oddziaływanie na sąsiadów i odwrotnie – sąsiadów na rozwój Polski. Realizacja tego zadania wymaga rozpatrywania zjawisk historycznych jako współzależnych i wzajemnie warunkujących się, bez instrumentalnego wykorzystywania ich dla celów rywalizacji politycznej.

 

e). Utrzymujące się mity i stereotypy.

            W kształtowaniu polskiej tożsamości narodowej pewną rolę odgrywają mity i stereotypy z uproszczonymi ocenami innych grup etnicznych i narodów. Mają one długotrwałe uwarunkowania historyczne, społeczne i kulturowe. Stereotypy i mity z reguły wyolbrzymiają wartości własnego narodu a negatywnie oceniają „obcych”.[34] Odwołują się do wiedzy uproszczonej, stosunkowo łatwo nabytej i akceptowanej głównie przez osoby mało krytyczne wobec otoczenia. W stereotypowych ocenach „obcego” upatruje się zagrożenie dla narodowych interesów polskich. Stereotypowe i polonocentryczne oceny polityczne, w połączeniu z mitologizacją roli Polski w Europie utrudniają racjonalne decyzje w polityce zagranicznej.

We współdziałaniu integracyjnym pewne utrudnienie może tworzyć eksponowanie przez część polityków stereotypu „Polak – katolik”, który odgrywał ważną rolę w integracji Polaków i umocnieniu polskości w latach rozbiorów i okupacji. Dziś w społeczeństwie polskim występuje nakładanie się przynależności narodowej i wyznaniowej.[35] Stereotypowe oceny upraszczają jednak realia życia narodowego z wieloma zróżnicowaniami politycznymi i religijnymi. Na większą złożoność sytuacji polskiej wskazują nawet znani autorzy katoliccy, np. profesor KUL, Mieczysław Krąpiec pisze, że utożsamianie Kościoła rzymskokatolickiego z narodem polskim  „wcale nie znaczy, by dla każdego Polaka racją ostateczną jego polskości było wyznawanie religii rzymskokatolickiej. Historia dostarcza nam – pisze dalej – bardzo wiele nazwisk wybitnych Polaków, którzy nie byli katolikami, ale należeli do różnych wyznań (wyznawali religię mojżeszową, islam, prawosławie, Kościół reformowany w jego różnych odmianach, niekiedy „wyznawali” i ateizm i jakąś postać deizmu) i wnieśli do kultury polskiej bardzo duże i cenne wartości”.[36] 

Negatywnie na polską tożsamość narodową wpływa zarówno wyidealizowany wcześniej obraz Zachodu, jak i płynące stamtąd „umasowienie kultury” współczesnej. Powierzchowna fascynacja kulturą zachodnią (utożsamiana z nowoczesnością), prowadzi niejednokrotnie do naśladowczego przejmowania zjawisk globalizacji kulturowej. Społeczeństwo polskie „zalewają” zachodnie wytwory kultury masowej, a także powiązany z nimi system wartości, wzorów zachowań i obyczajów. Mit Zachodu wpłynął na eksponowanie po 1989 r. wątpliwej poznawczo tezy o „wchodzeniu do Europy”, podczas gdy kraj nasz leży w centrum Europy i od stuleci rozwija wartości kultury europejskiej. Polska wstępowała natomiast do ważnych organizacji europejskich: Rady Europy (1991), OECD (1996) i Unii Europejskiej (2004). Polskiej tożsamości nie zagraża integracja europejska, ale wytwory masowej kultury: filmy, seriale i reklamy tworzące nowy „świat medialny”, hiper rzeczywistość propagującą nowe wzorce kulturowe, grożące osłabieniem treści polskiej tożsamości narodowej.   

 

3. Wnioski końcowe.

 

Proces integracji Polski z Unią Europejską pozytywnie wpływa na przemiany cywilizacyjno-kulturowe w społeczeństwie. Polska współtworzy treści tożsamości europejskiej, zachowując utrwalone przez wieki cechy tożsamości narodowej. Zabiega zarazem o eliminowanie przez kraje zachodnioeuropejskie barier politycznych i psychologicznych tworzonych wobec naszego kraju i byłego bloku wschodniego. Badania socjologiczne dowodzą, że na obecnym etapie wciąż silniejsze na ogół są identyfikacje narodowe, aniżeli identyfikacja europejska.[37] Wśród części społeczeństwa powstało jednak uproszczone przekonanie, że samo wstąpienie do Unii Europejskiej rozwiąże trudne polskie problemy. Unia nie jest jednak miejscem wiecznej szczęśliwości, ani też „zgubą dla Polski”. Wymaga poznania mechanizmów jej działania i odpowiedniego przygotowania społeczeństwa do działalności w strukturach unijnych. W procesie tym występowała i dalej daje o sobie znać sprzeczność między europejskością a „swojskością”.

Dla rozwoju polskiej tożsamości narodowej niezbędne są porywające wizje, tworzone z udziałem największych autorytetów narodowych. Konieczne staje się dalsze kształtowanie wśród państw UE obrazu Polski jako państwa przewidywalnego, konstruktywnego w polityce zagranicznej i nie zantagonizowanego ze swoimi sąsiadami.[38] Unia Europejska łagodzi sprzeczności interesów państw członkowskich, stymuluje wymianę wartości kulturowych między państwami i inspiruje wspólne działania („Kultura 2000”, „Kultura 2007”). Ważną rolę w tym zakresie może spełniać współdziałanie Rady Europy. Europejskiej Unii Radiowo-Telewizyjnej, władz państwowych i samych twórców kultury. Rozwój nauki i wiedzy społeczeństwa ułatwia racjonalne oceny sytuacji oraz eliminowanie w ocenach sąsiadów mitów i stereotypów, „karmiących się” najczęściej brakiem rzetelnej wiedzy.

Eliminowanie w Polsce barier integracyjnych może ułatwić rozwój edukacji i nauki oraz utrwalanie w świadomości społecznej istnienia wielokulturowości europejskiej. W państwach europejskich wzrasta bowiem pluralizm kulturowy, zmienia się styl życia, a nowe sposoby ekspresji kulturalnej w pewnym stopniu zacierają granice tożsamości narodowych. W ograniczaniu roli stereotypów, uprzedzeń i mitów europejskich ważna rola przypada elitom kulturowym oraz publicznym środkom masowego przekazu.[39]

W rozwiniętej Unii Europejskiej powstają lepsze warunki do eliminowania barier tkwiących w polskiej tożsamości narodowej. Zamiast przeciwstawiania sobie interesów polskich i europejskich, można rozwijać nowe formy współdziałania Polski z Unią Europejską. Władzom Polski potrzeba umiejętnego poruszania się pomiędzy Scyllą narodowej megalomanii wobec Wschodu, a Charybdą kompleksu niższości wobec Zachodu. Silniejsza pozycja Polski w Unii Europejskiej może korzystnie wpływać na inne kierunki polskiej polityki zagranicznej.

 

 

 

B I B L I O G R A F I A

 

Bartnik Czesław S., Idea polskości. Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne. Radom 2001.

 

Bieleń Stanisław, Deficyt realizmu w polskiej polityce zagranicznej. „Stosunki Międzynarodowe.  International Relations”. 2008, nr 3-4.

 

Bodio Tadeusz, Między romantyzmem a pragmatyzmem. Psychopolityczne aspekty transformacji w Polsce”. ELIPSA. Warszawa 2001.

 

Bokszański Zbigniew, Tożsamości zbiorowe. PWN. Warszawa 2006.

 

Bromke Adam, Poland’s Politics: Idealizm vs. Realism. Harvard University Press, Cambridge. Mass. 1967.

 

Gieysztor Aleksander, O dziedzictwie kultury. Towarzystwo Opieki nad Zabytkami. Warszawa 2000.

 

Goldstein Walter, Europe after Maastricht. “Foreign Affairs” 1992-1993, nr 5.

 

Grudziński Przemysław, Państwo inteligentne. Polska w poszukiwaniu międzynarodowej roli. Wydawnictwo Adam Marszałek. Toruń 2008.

 

Habermas Jürgen, Obywatelstwo a tożsamość narodowa. Rozważania nad przyszłością Europy. Wydawnictwo IFiS PAN. Warszawa 1993.

 

Hauser Jerzy, Marody Mirosława (red.) Jakość rządzenia: Polska bliżej Unii Europejskiej? EU – monitoring IV. Małopolska Szkoła Administracji Publicznej. Kraków 2000.

 

Kojder Andrzej, Polska elita polityczna. „Więź” 1999, nr 9.

 

Koralewicz Jadwiga, Ziółkowski Marek, Mentalność Polaków. Sposoby myślenia o polityce, gospodarce i życiu społecznym 1988-2000. SCHOLAR. Warszawa 2003.

 

Koseła Krzysztof, Europejska tożsamość Polaków w teorii i badaniach [w:] K. Koseła, T. Szawiel, M. Grabowska, M. Sikorska, Tożsamość Polaków a Unia Europejska. Instytut Badań nad Podstawami Demokracji. Warszawa 2002.

 

Koseła Krzysztof, Polak i katolik. Splątana tożsamość. Wydawnictwo IFiS PAN. Warszawa 2003.

 

Krąpiec Mieczysław A., O ludzką politykę. Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1998.

 

Krzysztofek Kazimierz, Integracja Polski z Unią Europejską jako przestrzenią kulturową. „Studia Europejskie” 2000 nr 1.

 

Kuźniar Roman, Droga do wolności. Polityka zagraniczna III Rzeczypospolitej. SCHOLAR, Warszawa 2008.

 

Lewandowski Edmund, Charakter narodowy Polaków i innych.ANEKS, Londyn – Warszawa 1995.

 

Łagowski Bronisław, Duch i bezduszność III Rzeczypospolitej. Universitas. Kraków 2007.

 

Łastawski Kazimierz, Polska racja stanu po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne. Warszawa 2009.

 

Łukaszewski Jerzy, O Polsce i Europie bez niedomówień. Noir sur Blanc. Warszawa 2006.

 

Maj Czesław, Tożsamość europejska a tożsamość narodowa [w:] Oblicza europejskiej tożsamości. Red. R. Suchocka. Wydawnictwo Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, Poznań 2001.

 

Mieroszewski Juliusz, Finał klasycznej Europy. Wydawnictwo UMCS. Lublin 1997.

 

Najder Zdzisław, W sercu Europy. Zbiór komentarzy z „Tygodnika Solidarność”.”Tysol” Warszawa 1998.

 

Rotfeld Adam D., Pamięć i polityka zagraniczna [w:] Pamięć i polityka zagraniczna. Red. P. Kosiewski, Fundacja im. Stefana Batorego. Warszawa 2006.

 

Shore Cris, Bulding Europe. The Cultural Politics of European Integration. London 2000.

 

Skotnicka-Illasiewicz Elzbieta, Polska w Europie – odrębne wizje [w:] Świat elity politycznej. Red. W. Wesołowski, I. Pańków .Wydawnictwo IFi S PAN Warszawa 1995.

 

Smolar Aleksander, Władza i geografia pamięci [w:] Pamięć jako przedmiot władzy. Red. P. Kosiewski, Fundacja im. Stefana Batorego. Warszawa 2008.

 

Stefanowicz Janusz, Central Europe between Germany and Russia. A View from Poland. „Security Dialogue” 1995 vol. 1.

 

Such Jan, Tożsamość narodowa, a tożsamość europejska [w:] Przezwyciężanie barier w integrującej się Europie. Red. Z. Drozdowicz, Z. W. Pastecki .Fundacja Humaniora, Poznań 2000.

 

Szacka Barbara, Współcześni Polacy a dziedzictwo Polski szlacheckiej [w:] Tradycje szlacheckie w kulturze polskiej. Red. Z. Stefanowska. Warszawa 1976.

 

Tazbir Janusz, Kultura szlachecka w Polsce. Rozkwit – upadek – relikty.Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1998.

 

Tokarska-Bakir Joanna, Nędza polityki historycznej [w:] Pamięć jako podmiot władzy. Red. P. Kosiewski.Fundacja im.Stefana Batorego,Warszawa 2008.

 

Wapiński Roman, Polska na styku narodów i kultur. W kręgu przeobrażeń narodowościowych i cywilizacyjnych w XIX i XX wieku. Wydawnictwo „STEPAN design”. Gdańsk 2002.

 

Wolff-Powęska Anna, Europa – państwo narodowe – region [w:] Oblicza europejskiej tożsamości. Red. R. Suchocka.Wydawnictwo Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, Poznań 2001.

 


 

[1] Cz. Maj, Tożsamość europejska a tożsamość narodowa [w:] Oblicza europejskiej tożsamości red. R. Suchocka.Wydawnictwo Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, Poznań 2001, s. 70.

[2] E. Erikson, Identity International Encyklopedia of the Social Science. Vol. 7. Macmillan. London 1968, s. 61.

[3] Z. Bokszański, Tożsamości zbiorowe. PWN. Warszawa 2006, s. 48.

[4] C. Shore, Bulding Europe. The Cultural Politics of European Integration. London 2000, s. 50-51.

[5] J. Such, Tożsamość narodowa, a tożsamość europejska [w:] Przezwyciężanie barier w integrującej się Europie. red. Z. Drozdowicz, Z. W. Pustecki ,Fundacja Humaniora, Poznań 2000, s. 97-99.

[6] R. Wapiński, Polska na styku narodów i kultur. W kręgu przeobrażeń narodowościowych i cywilizacyjnych w XIX i XX wieku. Wydawnictwo „STEPAN design”. Gdańsk 2002 s. 231.

[7] A. Gieysztor, O dziedzictwie kultury. Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, Warszawa 2000, s. 48-49.

[8] W barwny sposób tożsamość polską prezentuje Bronisław Łagowski pisząc: „Patrząc na polską tożsamość z boku, widzi się, że składają się na nią przede wszystkim skłonności do blagi i oszukiwania zarówno siebie jak i innych; stadność w myśleniu, nie wykluczająca kłótliwość o głupstwa; pasywność; mała wrażliwość na estetyczny aspekt materialnego otoczenia; z powierzchownej religijności wynikająca ślepota na deterministyczny porządek świata, zwłaszcza społecznego; pozorny indywidualizm, będący w istocie nieprzystosowaniem do życia w społeczeństwie; obca zachodniej tradycji „duchowość” unikająca próby życia, wystrzegająca się obiektywnych sprawdzianów. Do polskiej tożsamości należy też uznawanie walki, rzeczywistej, lub jeszcze lepiej pozorowanej za najwyższą formę narodowego istnienia”. Zob. B. Łagowski, Duch i bezduszność III Rzeczypospolitej. Universitas, Kraków 2007, s. 35-36.

[9] K. Krzysztofek, Integracja Polski z Unią Europejską jako przestrzenią kulturową. „Studia Europejskie” 2000 nr 1 s. 85.

[10] W. Goldstein, Europe after Maastricht. “Foreign Affairs” 1992-1993, nr 5, s. 122.

[11] J. Mieroszewski, Finał klasycznej Europy .Wydawnictwo UMCS, Lublin 1997, s. 320-329.

[12] J. Tazbir, Kultura szlachecka w Polsce. Rozkwit – upadek – relikty. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1998 s. 235-237.

[13] S. Bieleń, Deficyt realizmu w polskiej polityce zagranicznej. „Stosunki Międzynarodowe.  International Relations” 2008, nr 3-4, s. 10.

[14] A. Bromke, Poland’s Politics: Idealizm vs. Realism. Harvard University Press, Cambridge. Mass. 1967; T. Bodio „Między romantyzmem a pragmatyzmem. Psychopolityczne aspekty transformacji w Polsce”.ELIPSA, Warszawa 2001.

[15] B. Szacka, Współcześni Polacy a dziedzictwo Polski szlacheckiej [w:]  Tradycje szlacheckie w kulturze polskiej red. Z .Stefanowska ,PIW, Warszawa 1976 s. 129.

[16] E. Skotnicka-Illasiewicz, Polska w Europie – odrębne wizje [w:]  Świat elity politycznej. red. W.Wesołowski,I .Pańków ,|IFiS PAN, Warszawa 1995 s. 94.

[17] K. Łastawski, Polska racja stanu po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne. Warszawa 2009, s. 110-112; S. Bieleń, op. cit., s. 28.

[18] S. Bieleń, op. cit., s. 20-21.

[19] A. D. Rotfeld, Pamięć i polityka zagraniczna [w:] Pamięć i polityka zagraniczna. Red. P. Kosiewski, Fundacja im. Stefana Batorego. Warszawa 2006, s. 15.

[20] W Polsce wzór wykorzystywania polityki historycznej stanowi Muzeum Powstania Warszawskiego, nowatorskie w formie, z szerokim wykorzystaniem środków multimedialnych, ale dość jednostronnie eksponujące sens walk powstańczych i tragiczne skutki tego zrywu narodowego. Zob. A. Smolar, Władza i geografia pamięci [w:] Pamięć jako przedmiot władzy, red. P. Kosiewski, Fundacja im. Stefana Batorego. Warszawa 2008, s. 58.

[21] R. Kuźniar, Droga do wolności. Polityka zagraniczna III Rzeczypospolitej. SCHOLAR, Warszawa 2008, s. 277.

[22] J. Stefanowicz, Central Europe between Germany and Russia. A View from Poland. „Security Dialogue” 1995 vol. 1 s. 55-64.

[23] P. Grudziński, Państwo inteligentne. Polska w poszukiwaniu międzynarodowej roli. A. Marszałek, Toruń 2008, s. 120; S. Bieleń, op. cit., s. 17.

[24] A. Wolff-Powęska, Europa – państwo narodowe – region [w:]  Oblicza europejskiej tożsamości. op. cit.s. 87.

[25] J. Tokarska-Bakir, Nędza polityki historycznej [w:] Pamięć jako podmiot władzy op. cit., s. 29.

[26] B. Łagowski, Duch i bezduszność III Rzeczypospolitej. Universitas. Kraków. 2007, s. 25.

[27] Z. Najder, W sercu Europy. Zbiór komentarzy z „Tygodnika  Solidarność”. ”Tysol” Warszawa 1998 s. 58-59.

[28] A. Smolar, Władza i geografia pamięci, op. cit., s. 55.

[29] J. Łukaszewski, O Polsce i Europie bez niedomówień. Noir sur Blanc. Warszawa 2006, s. 211-219.

[30] J. Koralewicz, M. Ziółkowski, Mentalność Polaków. Sposoby myślenia o polityce, gospodarce i życiu społecznym 1988-2000. SCHOLAR. Warszawa 2003, 85-86.

[31] J. Hausner, M. Marody (red.) Jakość rządzenia: Polska bliżej Unii Europejskiej? EU – monitoring IV.Małopolska Szkołą Administracji Publicznej, Kraków 2000.

[32] A. Kojder, Polska elita polityczna. „Więź” 1999, nr 9, s. 61-62.

[33] R. Kuźniar, op. cit., s. 285.

[34] E. Lewandowski, Charakter narodowy Polaków i innych.Aneks, Londyn – Warszawa 1995, s. 130-184.

[35] K. Koseła, Polak i katolik. Splątana tożsamość. Wydawnictwo IFiS PAN. Warszawa 2003, s. 22-25.

[36] M. A. Krąpiec, O ludzką politykę .Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1998 s. 247. Por. Cz. S. Bartnik, Idea polskości. Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne Radom 2001, s.10-11

[37] K. Koseła, Europejska tożsamość Polaków w teorii i badaniach [w:] K. Koseła, T. Szawiel, M. Grabowska, M. Sikorska, Tożsamość Polaków a Unia Europejska .Instytut  Badań nad Podstawami Demokracji, Warszawa 2002, s. 101.

[38] P. Grudziński, op. cit., s. 161; S. Bieleń, op. cit., s. 16-17.

[39] J. Habermas, Obywatelstwo a tożsamość narodowa. Rozważania nad przyszłością Europy.Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1993 s. 26.