|
2 lipca
1988 r. Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw
dotyczących ubezpieczenia społecznego, obradująca pod
przewodnictwem posła Jana Lityńskiego /UW/, rozpatrywała:
- rządowy
projekt ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych /druk
nr 338/.
W
posiedzeniu udział wzięli przedstawiciele: Ministerstwa
Pracy i Polityki Społecznej z sekretarzem stanu Ewą Lewicką,
Biura Pełnomocnika ds. Reformy Systemu Ubezpieczeń
Społecznych, Ministerstwa Finansów, Kancelarii Prezydenta
RP, Najwyższej Izby Kontroli, Zakładu Ubezpieczeń
Społecznych, Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, OPZZ
i NSZZ "Solidarność".
Poseł Jan
Lityński /UW/: Otwieram posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej.
Na
wstępie omówimy kilka spraw techniczno-organizacyjnych.
Proponujemy, żeby dzisiejsze obrady trwały do godz. 14. O
godzinie 15 członkowie Komisji: Polityki Społecznej, Zdrowia
i Finansów Publicznych, którzy są członkami Komisji
Nadzwyczajnej, będą mieli posiedzenie poświęcone poprawkom w
ustawie o ubezpieczeniach zdrowotnych.
Poseł
Małgorzata Ostrowska /SLD/: Proponuję, żeby obrady trwały
nie do godz. 14, a do godz. 13, gdyż o godz. 13 i 13,30
odbywają się posiedzenia Komisji, w których również musimy
uczestniczyć zgodnie z ogłoszonym dziś komunikatem.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś z państwa chciałby zabrać głos w
sprawie godz. zakończenia obrad?
Poseł
Michał Wojtczak /AWS/: Popracujmy do godz. 14. Wczoraj
pracowaliśmy bardzo krótko. Dzisiejsze popołudnie mamy
zajęte pracą nad ubezpieczeniami zdrowotnymi.
Poseł
Małgorzata Ostrowska /SLD/: O godz. 13.30 czworo posłów
naszej Komisji musi uczestniczyć w posiedzeniu Komisji
Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji. Inni posłowie o
godz. 13 również mają posiedzenia. Nie utrudniajmy sobie
pracy. To nie nasza wina, że w ten sposób ustawiono prace
innych komisji. Wydaje mi się, że 13 jest godziną, która
pozwoli nam na bycie na tym i na innych posiedzeniach.
Poseł Jan Lityński /UW/:
Proponuję więc procedowanie do godz. 13.30.
Przypominam, że przedyskutowaliśmy trzy pierwsze rozdziały
działu I. Zgłoszono do tych rozdziałów poprawki.
Proponujemy, żeby w tej chwili nie głosować tych poprawek,
dlatego że są jeszcze uwagi rządu, być może posłowie, którzy
nie byli na poprzednim posiedzeniu, będą chcieli zgłosić
wszystkie poprawki.
Wszystkie poprawki przegłosujemy, gdy przerobimy dział I, a
także, gdy w bardzo trudnej sprawie emerytur
wojskowych zostanie osiągnięty consensus.
Jeżeli nie osiągniemy consensusu, będziemy decydować
poprzez głosowanie.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Jestem jedną z tych osób, które nie były
na poprzednim posiedzeniu. Miałam mieć w tym czasie
wystąpienie. Mam prośbę powrotu do art. 5 ust. 3 i art. 7
pkt 8. Zapisy te nie rozwiewają mojej wątpliwości.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy jeszcze ktoś z państwa chciałby otworzyć
dyskusję nad konkretnym artykułem?
Czy pani
poseł Tomaszewska proponuje dyskusję nad art.art. 5 i 7?
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Tak, są one powiązane merytorycznie. Nie
wiem, czy było to już omawiane.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś z państwa chce otworzyć dyskusję nad
jakimś artykułem? Rozumiem,
że pan poseł Zemke chciałby prawdopodobnie otworzyć dyskusję
nad artykułem o emeryturach wojskowych. Myślę, że
wrócimy do tego przed głosowaniem, bo będą propozycje zmian.
Czy
państwo zgadzacie się na otwarcie dyskusji nad art. 5 i art.
7? Nie ma sprzeciwu. Oddaję głos pani poseł Tomaszewskiej.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Sprawa dotyczy nabycia praw do renty
osób, którym okres studiów traktuje się jako nieskładkowy.
Chciałabym, żeby przedstawiciele rządu wyjaśnili, w jaki
sposób jest traktowane prawo do renty człowieka, który
skończył studia i np. 2 lata po studiach uległ wypadkowi i
nie jest zdolny do świadczenia pracy. Jak, w świetle zapisu
art. 5 ust. 3 i art. 7 pkt 8, wygląda sytuacja takiego
człowieka?
Główny
specjalista w Biurze Pełnomocnika ds. Reformy Systemu
Ubezpieczeń Społecznych, Teresa Guzelf: Na początku
chciałabym przypomnieć, na czym polega ta reforma.
Ustaliliśmy, że po dniu
wejścia w życie reformy okresy nieskładkowe nie mogą mieć
znaczenia dla przyznania świadczenia, tak jak przy
emeryturze. Przy emeryturze będzie liczony stan
konta. W związku z tym nie ma żadnego podziału na okresy
składkowe lub nieskładkowe. To już nie jest ważne. Ważna
jest ilość środków zgromadzonych na koncie, od których
będziemy wymierzać świadczenie. Taką zasadę przyjęto dla
emerytury. Odpowiednio do tego należało potraktować również
inne świadczenia z ubezpieczenia społecznego, a więc i rentę
inwalidzką. Wychodzimy z założenia, że zasady przyznawania
emerytury wymuszają pewne rozwiązania w innych
świadczeniach, jako świadczeniach nie najważniejszych w tym
systemie emerytalnym. Skoro w emeryturach nie mogą być
uwzględnione okresy nieskładkowe z definicji, bo są to
okresy, za które została zapłacona składka, są pieniądze, w
związku z tym przyjęliśmy zasadę, że to samo trzeba przyjąć
i przy rentach inwalidzkich. Dotyczy to oczywiście tylko
świadczeń, które będą przyznawane. Natomiast te, które już
są przyznawane, mają taki wymiar jak dotychczas, łącznie z
okresami składkowymi i nieskładkowymi.
Chciałabym jeszcze powiedzieć na temat wymiaru. Dzisiaj
wymiar świadczenia rentowego ma trzy składniki: część
socjalną, część zależną od zarobków zainteresowanego, ale
podzieloną na należną za okresy składkowe i należną za
okresy nieskładkowe. Oprócz tego do renty inwalidzkiej
dolicza się tzw. okresy hipotetyczne po 0,7% za każdy rok.
Jest to okres koniecznej absencji zawodowej spowodowanej
inwalidztwem, czyli jakby wyrównanie szans człowieka, który
stał się w dość młodym wieku inwalidą i już nie ma szans na
zarobienie okresów składkowych. W wymiarze świadczeń
zamieniliśmy okresy nieskładkowe na przyszłość na okresy
hipotetyczne, ponieważ i jedne i drugie są po 0,7%. W
związku z tym, czy nazwiemy je nieskładkowe, czy
hipotetyczne, to w pieniądzach wychodzi to samo. W wymiarze
świadczenia nie będzie to miało żadnego znaczenia. Może
natomiast mieć znaczenie przy nabywaniu prawa do renty
inwalidzkiej.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Nie wiem, czy dobrze, że mówię o tym w
tym punkcie, ale ponieważ sprawę nauki potraktowano jak
inwestowanie w siebie, czyli coś, co da człowiekowi lepszą
pozycję na rynku pracy, w związku z tym dotychczasowe
uprawnienia zaliczania lat nauki do emerytury, chciałbym
usłyszeć, jak wygląda skutek ekonomiczny inwestowania w
siebie np. w zawodzie nauczyciela, gdzie trzeba mieć
ukończone studia wyższe, w zawodach medycznych lub innych.
Rozumiem, że jeżeli ktoś zostaje przedsiębiorcą, ukończył
zarządzanie i dostał pracę w spółce z kapitałem mieszanym,
ma bardzo wysokie wynagrodzenie - jest to efekt inwestowania
w siebie. Natomiast nie dotyczy to wszystkich zawodów,
których przydatność społeczna jest wyraźna. Trzeba
uwzględniać potrzebę istnienia takich zawodów i pracy ludzi
na rzecz reszty społeczeństwa. Jeżeli używamy argumentu, że
jest to inwestowanie w siebie albowiem daje gwarancje
lepszej pozycji na rynku pracy i wyższych zarobków, to
chciałabym wiedzieć, jak to wygląda, szczególnie w sferze
budżetowej.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Czy artykuły 5 i 7 będą dotyczyć
wszystkich, którzy będą przechodzić na rentę nawet jutro,
czy dotyczą tylko pewnej grupy osób, zależnie od wieku i
systemu, do którego wejdą?
Poseł
Joanna Staręga-Piasek /UW/: Czy w momencie, kiedy ustawa ta
wejdzie w życie, hipotetyczny student - o którym mówiła pani
poseł Tomaszewska - staje się klientem opieki społecznej,
jeżeli nie ma właściwej wysokości składek i odpowiedniej
liczby lat pracy?
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Wątpliwość, którą podniosła pani poseł
Tomaszewska dotyczy art. 5 ust. 3. Proszę o wyjaśnienie, bo
w przepisie jest powiedziane: "Przy ustalaniu prawa do renty
z tytułu niezdolności do pracy...". Jest mowa o prawie.
Rozumiem, że przy ustalaniu wysokości renty uwzględnia się
okresy nieskładkowe, tak jak stanowi o tym odpowiedni
przepis.
W
przepisach tej ustawy, których jeszcze nie rozpatrywaliśmy,
w dziale III Rozdział 1 Renta z tytułu niezdolności do pracy
art. 55 brzmi: "1. Warunek posiadania wymaganego okresu
składkowego i nieskładkowego, w myśl art. 54 pkt 2, uważa
się za spełniony, gdy ubezpieczony osiągnął okres składkowy
i nieskładkowy wynoszący łącznie co najmniej: 1/ 1 rok -
jeżeli niezdolność powstała przed ukończeniem 20 lat," itd.
Przepis ten mówi o prawie do emerytury. Natomiast, jeżeli
chodzi o ustalanie wysokości renty, to przepis art. 58 mówi,
że renta wynosi 24% kwoty bazowej, 1,3% podstawy jej wymiaru
i - cytuję: "po 0,7% podstawy jej wymiaru za każdy rok /.../
okresów składkowych i nieskładkowych...".
Może być
taka sytuacja, że osoba, która pretenduje do renty, ma 30
lat, 5 lat okresów składkowych, ale również 5 lat
nieskładkowych. Spełnia warunek, ponieważ przepis art. 5
ust. 3 mówi, że nie bierze się pod uwagę okresów
nieskładkowych przy ustalaniu prawa. Nie pisze się jednak o
prawie do renty i jej wysokości. Rozumiem, że gdyby było
"prawa i wysokości", to okresy nieskładkowe wypadałyby
również z ustalania wysokości. Gdy słuchałem wypowiedzi
przedstawiciela rządu odniosłem wręcz odwrotne wrażenie,
które wynika wprost literalnie z treści tego przepisu.
Proszę o wyjaśnienie, jak jest z ustaleniem nie prawa do
renty a wysokości tej renty w kontekście art. 58.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Chciałabym uzupełnić pytanie pana posła.
Zrozumiałam, że jeżeli ktoś nabył uprawnienia, to zalicza mu
się okres nieskładkowy, natomiast jest możliwość nie nabycia
uprawnienia ze względu na okresy nieskładkowe. Chciałabym
usłyszeć potwierdzenie, zaprzeczenie bądź wyjaśnienie
dodatkowe.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Zwrócimy się do przedstawicieli rządu, żeby -
zanim podejmiemy decyzję - przedstawili tabelkę, jak
wyglądają dziś renty po jakimś okresie pracy, a jak
wyglądałoby to w nowym systemie. Czy będzie się to układało
na poziomie wyższym, czy niższym?
Główny
specjalista Teresa Guzelf: Nowa regulacja dotyczy tylko
przyszłości, ustalania prawa do świadczeń po dniu wejścia w
życie ustawy. Chcemy, żeby okresy nieskładkowe nie były
brane pod uwagę przy ustalaniu prawa do renty z tytułu
niezdolności do pracy. Będzie to dotyczyć okresów przebytych
po wejściu w życie ustawy. Nie możemy regulować przeszłości.
Przeszłość jest już przesądzona, że są okresy składkowe i
nieskładkowe.
Pani
poseł, która ma wątpliwości czy student otrzyma rentę
inwalidzką po 2 latach, chciałabym powiedzieć o art. 55 ,
który później będzie przedmiotem debaty.
W
projekcie ustawy jest art. 55, który wprowadza ochronę osób,
które stały się inwalidami w zbyt młodym wieku, że nie
zdążyli jeszcze uczestniczyć w ubezpieczeniu odpowiednio
długo. Proszę zauważyć, że wymagany jest tylko rok pracy,
jeżeli ktoś stał się inwalidą w młodym wieku - do 20 roku
życia. Dopiero po 30 roku życia wymagamy 5 lat pracy, żeby
uzyskać prawo do renty inwalidzkiej. Ponadto jest przepis,
który mówi, że jeżeli ktoś został inwalidą w 6 miesięcy po
ukończeniu nauki w szkole ponadpodstawowej lub szkole
wyższej, bez względu na to, jaki ma przebyty okres w
ubezpieczeniu, będzie miał prawo do renty inwalidzkiej.
Myślę więc, że jest dostateczna ochrona osób młodych, które
stały się inwalidami.
Jeżeli
chodzi o wymiar renty inwalidzkiej - pan przewodniczący
poprosił nas, żebyśmy zrobili wyliczenia porównawcze starych
i nowych rent - będą to dokładnie te same kwoty, przy tych
samych warunkach.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Czy możecie państwo jasno powiedzieć,
jakie okresy wymienione w art. 7 w punktach 3-10, ważą
dzisiaj o prawie do renty i, w jaki sposób po wejściu w
życie tej ustawy, będą wpływały okresy nieskładkowe na prawo
do renty?
Czy
możecie podać państwo konkretny przykład? Kobieta przebywała
na urlopie wychowawczym 6 lat, miała "x" lat pracy, nie
miała możliwości zaliczenia pełnego okresu urlopu
wychowawczego.
Co będzie
się działo z tytułami wymienionymi w art. 7 w punktach 3-10:
urlop wychowawczy na dziecko, opieka nad inwalidą I grupy,
okresy urlopu bezpłatnego dla pracowników za granicą, okresy
nauki. Czy można porównać to, co jest dzisiaj z tym, co
będzie w przyszłości? Które okresy, dziś zwane
nieskładkowymi, będą brane pod uwagę, a w których sytuacjach
nie będą brane pod uwagę przy prawie do renty?
Poseł
Anna Filek /SLD/: Ktoś młody, np. 25-letni, staje się nagle
inwalidą. W myśl nowych przepisów ma on korzystać z tego, co
uzbierał. Jakie jest hipotetyczne wyrównanie, jaką otrzyma
on rentę? Czy będzie to renta tylko z tego, co uzbierał?
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Widzę niespójność między art. 55 a art. 5
ust. 3.
W art. 5
ust. 3 jest zapis: "Przy ustalaniu prawa do renty z tytułu
niezdolności do pracy nie uwzględnia się przypadających po
dniu wejścia w życie ustawy okresów nieskładkowych...",
natomiast w art. 55: "Warunek posiadania wymaganego okresu
składkowego i nieskładkowego, w myśl art. 54 pkt 2, uważa
się za spełniony, gdy ubezpieczony osiągnął okres składkowy
i nieskładkowy wynoszący łącznie co najmniej:". Widzę tu
niespójność. Może wymaga to uporządkowania zanim będziemy w
tej sprawie merytorycznie decydować.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Kwestia poruszona przez panią poseł
Tomaszewską powinna być doprecyzowana, ale ja chciałem
zwrócić uwagę na inne nieścisłości, czy niespójności między
przepisami, które teraz omawiamy.
Art. 5
ust. 1 mówi: "Przy ustalaniu prawa i wysokości emerytury i
renty...", a więc zarówno prawa i wysokości, "... uwzględnia
się, z zastrzeżeniem ust. 2-4, następujące okresy:". W ust.
3, przywołanym w zastrzeżeniu, mówi się: "Przy ustalaniu
prawa do renty...".
Norma
jest taka, że przy ustalaniu prawa i wysokości uwzględnia
się, ale potem jest zastrzeżenie, że przy ustalaniu prawa
nie uwzględnia się. Wszystko dobrze, jest jednak kolizja z
art. 58 ust. 1 pkt 3, który brzmi: "po 0,7% podstawy jej
wymiaru za każdy rok okresów nieskładkowych, z
uwzględnieniem art. 5 ust. 3,". Tylnymi drzwiami, poprzez
art. 58, zostało również wprowadzone zastrzeżenie do
ustalania wysokości. Jest to źle napisane.
Jeżeli
chcemy, żeby zastrzeżenie dotyczyło wysokości - nie
opowiadam się za żadnym z tych wariantów, tylko mówię, jak
powinno to być napisane - to zastrzeżenie w art. 5 ust. 5
powinno brzmieć: "Przy ustalaniu prawa do renty z tytułu
niezdolności do pracy i wysokości tej renty nie uwzględnia
się...". Wówczas mamy jasną, opisaną przez ustawodawcę
sytuację, że zarówno przy ustalaniu prawa i wysokości nie
uwzględnia się określonych okresów.
Jeżeli
chcemy utrzymać, tak jak jest zapisane, tylko prawo, to
bezwzględnie w art. 58 ust. 1 pkt 3 powinniśmy zrobić
dopisek.
Mój
wniosek sprowadza się do tego, żebyśmy najpierw
rozstrzygnęli kierunkowo, czego chcemy. Czy chcemy
zastrzeżenia zarówno do prawa, jaka i do wysokości? Czy
chcemy tego zastrzeżenia tylko do prawa? Czy nie chcemy tego
zastrzeżenia w ogóle i wówczas wykreślamy ust. 3. Odrębną
sprawą jest katalog, który ten ustęp przywołuje, czyli
punkty od 3 do 10.
W mojej
ocenie powinno zostać, tak jak jest. Rozumiem intencje tego
zapisu, ale przy ustalaniu wysokości zastrzeżenie to nie
powinno obowiązywać.
Jeżeli
chcemy doprowadzić do sytuacji, w której osoba mająca np. 30
lat powinna mieć przepracowanych co najmniej 5 lat, żeby
uzyskać prawo do renty, to ustawodawca na przyszłość może to
wprowadzić, to jest w porządku. Natomiast ingerowanie w
wysokość wydaje się zbyt daleko idące.
Ekspert
Irena Wójcicka: Chciałabym skomentować sprawę wysokości
świadczeń rentowych, o ile weźmie się pod uwagę proponowane
zapisy, ponieważ istotnie, gdyby suma okresów składkowych i
nieskładkowych byłaby nie większa niż suma okresów
składkowych i hipotetycznych, to faktycznie wysokość
świadczenia nie zmieni się. Natomiast wydaje się, że inaczej
będzie w sytuacji, gdy przyszły rencista posiada sumę
okresów nieskładkowych i składkowych większą, przekraczającą
okres hipotetyczny. Wówczas nie ma potrzeby doliczania tych
okresów. Wysokość jego świadczenia w zależności od różnicy
między okresami, które by doliczono, a faktycznymi okresami,
które przepracował lub za które ma okresy nieskładkowe,
będzie odpowiednio mniejszy. Świadczenie rentowe po
uwzględnieniu tego przepisu będzie niższe wtedy, gdy nie
dolicza się okresów hipotetycznych ze względu na sytuacje
faktyczne.
Ekspert w
Biurze Pełnomocnika Rządu ds. Reformy Ubezpieczeń
Społecznych, dr Aleksandra Wiktorow: Pani poseł Filek pytała
o to, jak liczy się tę rentę, czy na podstawie własnego
kapitału?
Renty nie
liczy się na podstawie własnego kapitału, tylko według
dokładnie tych zasad, które dziś obowiązują, czyli 24% plus
1,3% plus 0,7%.
Przedstawicielka Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Elżbieta
Kowalczyk: Postaram się udzielić odpowiedzi na wszystkie
pytania, ale zacznę od pytania pani poseł Bańkowskiej.
Patrząc
na nową regulację trzeba mieć na uwadze, że przy ustalaniu
prawa do renty, nie będą brane pod uwagę wyłącznie okresy
nieskładkowe przebyte po wejściu w życie ustaw, ale za
wyjątkiem niektórych. Będą brane pod uwagę te, które są
powiązane z ubezpieczeniem społecznym. Zatem: zasiłki
chorobowe, macierzyńskie, opiekuńcze, świadczenia
rehabilitacyjne będą brane pod uwagę przy ustalaniu prawa do
renty, jeżeli przypadają na okres po wejściu w życie ustawy.
Regulacja
ta pozwoli na potraktowanie na równi dwóch osób, które mają
okresy nieskładkowe przebyte zarówno przed, jak i po wejściu
w życie ustawy. Dwóm osobom, które mają skończone studia
przed wejściem w życie ustawy, okresy te zostaną
uwzględnione jako nieskładkowe w rozmiarze nie większym niż
1/3 udowodnionych okresów składkowych. Natomiast wszystkie
osoby, które będą miały ukończone studia po wejściu w życie
ustawy, nie będą miały uwzględnionych tych okresów.
Regulacja nie obejmuje osób, które już są na rencie i mają
uwzględnione takie okresy w wysokości świadczeń.
Pani
poseł Bańkowska prosiła o przykłady.
Okresy
niewykonywania zatrudnienia - punkty od 4 do 7.
Okres
opieki nad dzieckiem kalekim może być okresem składkowym,
jeżeli matka zapłaci składkę na ubezpieczenie społeczne albo
pomoc społeczna, gdy matka jest uboga.
Okres
urlopu wychowawczego obecnie jest okresem nieskładkowym, a
w
przyszłości projektodawca przewiduje opłacenie składki na
ubezpieczenie społeczne przez budżet państwa za taką osobę.
Okres ten praktycznie przesunie się do okresu składkowego.
Okres
działalności kombatanckiej - jak już mówiliśmy wczoraj -
mimo nieopłaconej składki traktowany jest jako składkowy.
Tak samo okres opieki nad inwalidą wojennym zaliczonym do I
grupy lub uznanym za całkowicie niezdolnego do pracy. Trzeba
przyjąć założenie, że osoba, która opiekowała się inwalidą
wojennym już dawno ma jakieś świadczenie emerytalne. Nie
będzie więc to krzywdą dla tej grupy osób.
Okres
urlopu bezpłatnego dla małżonków dyplomatów, od 1992 r. jest
okresem składkowym, jeżeli małżonkowie dyplomatów opłacili
dobrowolnie składkę na ubezpieczenie społeczne. Okres ten
będzie przed wejściem w życie ustawy nieskładkowy wtedy, gdy
nie było możliwości opłacenia składki dobrowolnie.
Okres
dokształcania zawodowego lekarzy również nie będzie
zaliczany.
Okres
pobierania zasiłku przedemerytalnego i świadczenia
przedemerytalnego, jako okres nieskładkowy, po wejściu w
życie ustawy nie będzie brany pod uwagę.
Wszystkie
okresy przypadające w czasie przed wejściem w życie ustawy
będą brane pod uwagę.
Chciałabym ustosunkować się do uwagi pani poseł
Tomaszewskiej, że występuje niespójność z art. 55 ust. 3. To
nie jest tak. Art. 55 określa, ile trzeba mieć lat, aby
uzyskać prawo do renty. Mówi się o okresie od roku do 5 lat
okresu składkowego i okresu nieskładkowego. Jeżeli od kogoś
wymagamy 5 lat okresów składkowych i nieskładkowych, a na te
5 lat będą składały się studia przed wejściem w życie
ustawy, w 1/3 okresu składkowego będziemy mogli to
uwzględnić. Natomiast regulacja zawarta w art. 55 ust. 3 ma
zupełnie inny charakter. Chroni ona właśnie młodych ludzi, o
których wspomniała pani poseł, którzy uzyskiwali
wynagrodzenie, w ciągu 6 miesięcy po ukończeniu nauki w
szkole wyższej lub ponadpodstawowej do dnia powstania
inwalidztwa pracowali, a przerwy nie wynosiły 6 miesięcy.
Przepis ten więc chroni młodych ludzi, którzy nie
przepracowali roku i podjęli pracę po zakończeniu nauki w
szkole wyższej. Jednakże projektodawca mógł określić, że
wymaga, żeby przerwy nie wynosiły 6 miesięcy, a młody
człowiek powinien pracować do dnia powstania niezdolności.
Wtedy dostanie świadczenie nawet za 4 miesiące okresu
składkowego lub połączonego z nieskładkowym, jeżeli będzie
się to łączyło. Różnica nie jest więc niekorzystna. Jest to
zapis, który został utrzymany. Warunki zostały złagodzone,
gdyż do tej pory młody człowiek miał udowodnić wyłącznie
okresy składkowe. Tu uznano, że mogą być uwzględnione
zasiłki chorobowe, które są nieskładkowe. Jeżeli na 4
miesiące pracy składałyby się 3 miesiące pracy i 1 miesiąc
choroby, to nie mógłby skorzystać z prawa do renty, gdyby
nie dołożono okresów nieskładkowych.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Myślę, że po tych wyjaśnieniach
uzyskaliśmy jasność. Pani prof. Wiktorow zdementowała
wypowiedź pani Guzelf, która stwierdziła, że renta będzie
zależała od zgromadzonej składki. Był to podstawowy błąd.
Wiemy, że
zapisy art. 5 i art. 7 zmniejszają dostęp do rent w
zależności od tego, czy miało się okresy składkowe, czy nie,
w porównaniu z dzisiaj obowiązującymi przepisami.
Jeżeli na
rentę wybiera się osoba, która przedtem wychowywała dziecko,
studiowała, czy opiekowała się inwalidą, to okresy te są
traktowane jako nieskładkowe i w wymiarze 1/3 w stosunku do
okresów składkowych mogą wypływać na prawo i wysokość renty.
Po wejściu w życie nowych przepisów, okresy te nie będą
brane pod uwagę przy prawie i wysokości renty.
Mimo że
proponowane zasady ustalania jednostkowej renty są bez zmian
w stosunku do dziś obowiązujących, to musi być pozytywna
odpowiedź rządu na prośbę pana posła Lityńskiego, bo z osób,
które mają tyle samo lat i jedna wybierze się na rentę dzień
przed wejściem w życie ustawy, a druga kilka lat po wejściu
w życie ustawy, mimo że miały taki sam staż zawodowy, tyle
samo lat opieki nad dzieckiem i tyle samo zarabiały, to
druga wyjdzie gorzej na nowych zasadach niż na dzisiaj
obowiązujących. Musimy to sobie uczciwie powiedzieć.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Prosiłbym o stanowisko legislacyjne.
Może pomoże przedstawiciel Biura Legislacyjnego Kancelarii
Sejmu?
Czy moje
twierdzenie, że art. 58 ust. 1 pkt 3 pozostaje w
sprzeczności z art. 5 ust. 3, jest prawdziwe, czy nie? Czy
jeśli chcemy przywoływać w art. 58 ust. 1 pkt 3 art. 5 ust.
3, to czy przepis ten nie powinien być uzupełniony przepisem
mówiącym, że przy ustalaniu prawa i wysokości renty z tytułu
niezdolności do pracy nie uwzględnia się określonych okresów
nieskładkowych? Jeśli art. 5 ust. 3 nie ma wymienionej
wysokości, to przywołanie nie powinno mieć miejsca.
Trzeba
rozstrzygnąć, czy chcemy, żeby zastrzeżenie to dotyczyło
tylko prawa do renty, czy również jej wysokości.
Rozpatrzmy to na konkretnym przypadku. Jest osoba, która w
momencie wejścia w życie ustawy ma 25 lat okresów
składkowych. Potem, w wyniku zdarzeń losowych, idzie na
zasiłek przedemerytalny - jest to okres nieskładkowy. Osoba
ta ulega wypadkowi i idzie na rentę. Ma do tego prawo. Nie
chodzi mi o to, że okres hipotetyczny może zastąpić okres
nieskładkowy. W tym przypadku dobieram dane tak, żeby
określały sytuację, w której osoba zawsze ma prawo do renty,
gdyż ma przepracowane pełne 25 lat. Czy chcemy tej osobie
obniżyć świadczenie poprzez wpisanie wysokości? Jeżeli tak,
wpiszmy otwartym tekstem do ust. 3 w art. 5 również "i
wysokości". Nie odsyłajmy sprawy ustalania wysokości do
przepisu, który mówi o prawie do renty i - notabene -
wyraźnie zastrzega to w kontekście ust. 1, gdzie jest
powiedziane: "Przy ustalaniu prawa i wysokości emerytury i
renty...", a zastrzeżenie jest tylko do prawa. Są to
przepisy, które powinny mieć wyjątkową czytelność.
Dr
Aleksandra Wiktorow: Jeżeli nie uznaje się prawa do okresów
składkowych, to nie można tego uwzględniać w wysokości, bo w
formule taki okres u danej osoby nie występuje. Jeżeli nie
ma go w prawie, to nie ma i w wysokości. Nie ma potrzeby
tego dopisywać. Natomiast, dlaczego jest i w prawie, i w
wysokości? Dlatego, że dla tych, którzy przed wejściem w
życie ustawy mają zaliczone okresy nieskładkowe, okresy
nieskładkowe będą uwzględniane zarówno w prawie, jak i w
wysokości, a dla młodszych nie.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jednak mamy rację, że te renty będą się
różnić, a nie - tak jak państwo mówicie - że nie będą się
różnić. Renty albo będą się różnić, albo nie będą się
różnić. Nie ma trzeciej możliwości. Jeżeli przedstawiciele
rządu twierdzą, że renty nie będą się różnić, to w świetle
naszej dyskusji wydaje się, że jest to informacja
nieprawdziwa.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Rzeczywiście, w świetle tego, co
prezentuje rząd, renty będą się różnić. Nie ulega to żadnej
wątpliwości.
Musimy
odpowiedzieć na pytanie, czy Komisja chce, żeby renty się
różniły, czy nie? Jeżeli Komisja nie chce, żeby renty w
ogóle się różniły, to cały ust. 3 w art. 5 trzeba skreślić.
Natomiast, jeśli chce, żeby się różniły, to - powracam do
tego, co już mówiłem - albo różnią się co do prawa
nabywania, albo również co do wysokości. Jeżeli ma się
różnić również pod względem wysokości, to trzeba ten przepis
uzupełnić.
Mogę
znaleźć się w dość dziwnej sytuacji, że za chwilę zgłoszę
wniosek formalny o uzupełnienie zapisu o ustalaniu prawa do
renty i wysokości renty z tytułu niezdolności do pracy i
będę głosował przeciw temu wnioskowi, żeby go utrącić i żeby
nie było wątpliwości. Konsekwencją tego głosowania będzie
skreślenie zastrzeżenia w art. 58 ust. pkt 3.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Panie pośle, nie będzie to wniosek formalny.
Dr
Aleksandra Wiktorow: Dla tych, którzy mają 25 lat okresu
składkowego będą się one różnić dwoma elementami - studiami
i zasiłkami chorobowymi, które do tej pory były okresami
nieskładkowymi. Dotyczy to jednak tylko tych, którzy mają
więcej niż 25 lat okresu składkowego, bo do nich nie
doliczamy stażu hipotetycznego. Natomiast dla tych, którzy
mają staż hipotetyczny, nie ma różnicy.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś z państwa chciałby jeszcze zabrać
głos?
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Stawiam wiosek, żeby w art. 5 skreślić
ust. 3.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy w tej sprawie chcieliby wypowiedzieć się
przedstawiciele rządu? Nie będziemy w tej chwili głosować,
jednakże Komisja powinna zapoznać się ze stanowiskiem rządu.
Sekretarz
stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej, Ewa
Lewicka: Czy można zaproponować inne rozwiązanie? Wróciłabym
do propozycji pana posła Lityńskiego - pokazania państwu
tabelki, która pokaże miejsca, o czym mówiła pani Wiktorow,
w których będzie to korzystne. Są takie miejsca. Tabelka ta
może pokazać zróżnicowania przemawiające na plus. Dopiero
wtedy będziecie państwo w stanie podjąć decyzję, czy
brutalne skreślenie jednego rozwiązania jest korzystne dla
wszystkich, czy nie. Może znajdzie się jeszcze inne
kompromisowe rozwiązanie.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Nie mam nic przeciw tabelkom. Jeżeli
chodzi o zaliczenie okresów wychowawczych do składkowych,
zgadzam się, że będzie to korzystniejsze, ale nie z tego
przepisu, którego skreślenie proponuje pani poseł Bańkowska.
Ponieważ
stawianie przeze mnie wniosku i głosowanie przeciw byłoby
bez sensu, mój - jeżeli nie przeszedłby wniosek pani poseł
Bańkowskiej - będzie brzmiał, żeby w art. 58 ust. 1 pkt 3
skreślić wyrazy "z uwzględnieniem art. 5 ust. 3". Wówczas
będzie jasna sytuacja, że zalicza się to do wysokości, a do
prawa nie. Jeżeli ktoś ma 25 lat z okresów składkowych, to
ma sens uwzględnienie wysokości okresów nieskładkowych.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Zakończyliśmy dyskusję nad pierwszymi trzema
rozdziałami, w trakcie której zgłoszono wnioski. Pani poseł
Bańkowska zgłosiła wniosek dotyczący ust. 2 w art. 1. Do
art. 3 jest wniosek pani poseł Staręgi-Piasek o skreślenie
dodatku pielęgnacyjnego. Do art. 4 zgłoszono prośbę do rządu
o uporządkowanie słowniczka, ewentualnie dopisanie terminów,
które rząd uważa, że można dopisać. W rozdziale 2, do art. 5
i art. 6 zgłosiłem wnioski o uwzględnienie okresu pracy w
podziemiu lub okresy represji w okresy składkowe lub
nieskładkowe. Został jeszcze zgłoszony wniosek o wykreślenie
ust. 3 z art. 5. Do Rozdziału 3 "Niezdolność do pracy" pani
poseł Bańkowska zgłosiła wniosek o zmianę definicji terminu
całkowita niezdolność do pracy.
Poseł
Alicja Murynowicz /SLD/: Chciałam jeszcze zgłosić wniosek do
art. 1, którego nie zgłosiłam wczoraj, o skreślenie ust. 2 i
3, co powoduje odpowiednie zmiany w całej ustawie.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Wydaje mi się, że ust. 2 nie można skreślić,
można zmodyfikować go tak, jak proponują panie poseł Filek i
Bańkowska. Skreślenie oznacza zostawienie w systemie
wszystkich. Pozostawmy to ocenie przedstawiciela Biura
Legislacyjnego.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Wnioski dotyczące art. 58 zgłoszę w
odpowiednim czasie. Natomiast, jeśli chodzi o sprawę
przepisów podniesionych przez panią poseł Tomaszewską, to -
skorzystam z wniosku pani poseł Tomaszewskiej - mam pewną
wątpliwość dotyczącą pkt. 3 w art. 7. Jest tam powiedziane,
że: "okresy niewykonywania po jego ustaniu, jeżeli za te
okresy, na podstawie przepisów Kodeksu pracy, zostało
wypłacone odszkodowanie,".
Poseł Jan
Lityński /UW/: Było to wyjaśniane, kiedy pana posła nie
było. Chodzi o to, że są różne okresy. Dotyczy tego art. 6
ust. 2. Pani Kowalczyk wyjaśniała nam to bardzo dokładnie.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Rozumiem, ale chciałbym poruszyć tę
kwestię w nieco innym kontekście. Jest powiedziane, że są
one okresami nieskładkowymi. Jest pytanie, czy tworząc te
przepisy, ingerując w inne przepisy, nie powinniśmy z tego
okresu uczynić okresu składkowego, a pracodawcę
zobowiązanego do wypłaty odszkodowania obciążyć składką od
tego odszkodowania?
Jak to
się ma do pojęcia sprawiedliwości społecznej, że ktoś
zostaje wyrzucony z pracy z naruszeniem prawa, przysądza mu
się odszkodowanie, a on cierpi z tego tytułu na podstawie
wymiaru świadczeń emerytalnych, bo od tego odszkodowania,
jak i od innych odszkodowań nie płaci się składki? Zmieńmy
prawo i postanówmy, że od odszkodowania płaci się składkę, a
okres obejmujący odszkodowanie będzie okresem składkowym.
Chciałbym w tej sprawie usłyszeć stanowisko rządu. Uważam,
że powinniśmy zmienić zasadę generalną. Nie wchodzę w
konstrukcję ustawy, bo przystaje ona do obowiązującego stanu
prawnego. Mój wniosek idzie dalej - o zmianę stanu prawnego.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Rozumiejąc pana intencje, zupełnie nie
podzielam tego poglądu, dlatego że pracodawca wyrzucając
pracownika z pracy nie płaci składki za pracownika. To nie
jest okres pracy. W jakim wymiarze zamieni mu pan
odszkodowanie na okres zatrudnienia? Odszkodowanie
generalnie pełni inną funkcję. Jest odszkodowaniem za
pozbawienie kogoś z pracy. Od tego nie jest odprowadzana
składka i dlatego jest to okres nieskładkowy.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Wiadomo, jakie wynagrodzenie miał
człowiek w czasie pracy, wiadomo, ile czasu byłby
zatrudniony, w którym momencie następuje decyzja o
przywróceniu do pracy bądź o odszkodowaniu i można wyliczyć
składkę, która należałaby się od pracodawcy, wobec czego
pracodawca powinien tę składkę wnieść. Jeżeli złamał prawo
usuwając człowieka z pracy i jest on przywracany do pracy
wyrokiem sądu.
Zgadzam
się z propozycją innej regulacji, by był to okres składkowy,
by rzeczywiście był opłacony. Chodzi o to, żeby istniało nie
tylko samo odszkodowanie, ale również stosowna wpłata do
instytucji ubezpieczeniowej. Musimy pomyśleć, jak to
zapisać.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Tak jak powiedziała pani poseł
Tomaszewska można to w pełni precyzyjnie ustalić. Jeżeli
przepis brzmi: "okresy niewykonywania zatrudnienia po jego
ustaniu, jeżeli za te okres /.../ zostało wypłacone
odszkodowanie", to wiadomo za jaki okres, w jakiej
wysokości. Odszkodowanie jest substytutem wynagrodzenia za
pracę, bo tak orzeka sąd. W związku z tym od tego
odszkodowania trzeba zapłacić składkę. Trzeba to wprowadzić
do innych zapisów. Nie wiem, czy jest to uwzględnione w
ustawie o systemie ubezpieczenia, ale musi to zostać
uwzględnione przez przepisy, które regulują wysokość składki
na ubezpieczenie społeczne. Jest to wszystko do zrobienia,
ale nie przez prostą redakcję - skreślenie punktu z okresów
nieskładkowych i wpisanie do okresów składkowych - ale w
konsekwencji przez zmianę innych przepisów, co jest możliwe.
Chciałbym
zastrzec, że jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju
"partyzantki" legislacyjnej, czasami występującej w
działaniach posłów. Jest to prawo, które powinno być
szczególnie dopieszczone pod względem redakcyjnym. Mówię to
dlatego, żeby wystąpień poselskich nie sprowadzać do
wniosku: "niech pan poseł da redakcję, bo jeśli nie, to nie
będziemy głosować". W przypadku takich ustaw nie powinno to
być stosowane, bo mogę zaryzykować stworzenie przepisu,
który może zostać przyjęty przez Komisję, ale może być to
"potworek legislacyjny", który nie będzie do wykonania lub
będzie budził wiele możliwości interpretacyjnych. Dlatego
proponuję stosować zasadę tzw. kierunkowych rozstrzygnięć,
że jeśli Komisja kierunkowo rozstrzygnie o przyjęciu
określonego problemu, to Biuro Legislacyjne i strona rządowa
powinny odpowiednio przygotować przepisy odpowiadające
intencji wyrażonej w głosowaniu przez Komisję.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Właśnie to stosowaliśmy. Zwracaliśmy się do
rządu z taką prośbą. Na razie w naszej Komisji jest taka
praktyka.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Możemy wykazać pewną wolę współpracy, ale
tylko w jednym kierunku - na przyszłość. W dniu wczorajszym
apelowaliśmy do wszystkich o nie poprawianie dotychczasowego
prawa i nie zmienianie go w każdym możliwym sensie. Państwo
mieliście tylko sprawdzić, czy aby na pewno status quo
zostało zachowane. To próbowaliśmy robić dziś właśnie przy
kwestii prawa do renty. Natomiast zmienianie okresu
nieskładkowego, za który zostało wypłacone odszkodowanie, na
inny, jest działaniem wstecz prawa i ma konsekwencje wobec
wszystkich w przyszłości.
Na
przyszłość możemy zaproponować w ustawie o systemie
ubezpieczeń społecznych taki zapis, o którym mówił pan
poseł, pobierania składki od pracodawcy od kwoty wypłaconego
odszkodowania.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Będziemy współpracować, ale oczywiście rząd
ma prawo mieć odmienne zdanie niż posłowie i cała Komisja.
Przedstawiciel Biura Legislacyjnego KS: Proponujemy, żeby
pozostać przy zasadzie, że wnioski posłów są składane na
piśmie. Natomiast sprawa opracowania tego od strony
legislacyjnej i przedyskutowania z posłem, który daną
propozycję zgłasza, jest z naszej strony jak najbardziej
pożądana. Nie chcielibyśmy, żeby dochodziło do sytuacji, że
zostanie rzucona myśl, a my do tej myśli będziemy pisać
przepisy. Często zdarza się tak, że nasze rozumowanie idzie
w innym kierunku niż wnioskodawcy. Lepiej będzie, jeśli
wnioski składane będą na piśmie, a jak to będzie faktycznie
zapisane i umieszczone w ustawie, będzie sprawą dogłębnej
dyskusji i redagowania danego przepisu. Wnioski w formie
pisemnej są potrzebne do tego, żebyśmy wiedzieli, o czym
dyskutować i co mamy pisać.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Praktyka narzuci zdroworozsądkowe
rozwiązanie. Nie musimy ustalać rozwiązań.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Chciałbym jeszcze powrócić do sprawy
okresów składkowych i nieskładkowych.
Moja
propozycja dotyczy tylko i wyłącznie przyszłości. Przecież
my nie możemy ustawą, nawet działając wstecz, nakazać
pracodawcom, żeby opłacili składkę ZUS od odszkodowań, które
zostały wcześniej przyznane wyrokami sądów, gdy takiej
zasady nie było. Powinno być to zrobione w taki sposób, że
od wejścia w życie ustawy wprowadzamy zasadę, że pracodawca,
który płaci orzeczone odszkodowanie, płaci od tego składkę.
Od tego momentu byłby to okres składkowy. Wstecz nie da się
tego przeprowadzić.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Wydaje się, że jest to jasne. Pan poseł złoży
odpowiedni wniosek i opracuje go wspólnie z
przedstawicielami Biura Legislacyjnego i rządu.
Podsekretarz stanu Ewa Lewicka: Odnosi się to do drugiej
ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Ta dotyczy
przeszłości.
Poseł Ewa
Mańkowska /AWS/: Mam pytanie, do pani poseł Staręgi-Piasek w
związku z jej poprawką zgłoszoną do art. 4 pkt 7. Nie
znajduję w ustawie zapisu "renty socjalnej". O co chodzi w
tej poprawce?
Poseł
Joanna Staręga-Piasek /UW/: Moja poprawka dotyczy dwóch
spraw. Po pierwsze, że renta szkoleniowa wynika z renty z
tytułu niezdolności do pracy.
Poseł Jan
Lityński /UW/: W tekście poprawki, który otrzymaliśmy jest
pomyłka. Powinno być zapisane, żeby w pkt. 7 skreślić "renty
szkoleniowej", a nie renty socjalnej.
Poseł
Adam Szejnfeld /UW/: Chciałbym nawiązać do dyskusji toczącej
się nad art. 7 ust. 3, w którym okresy, za które zapłacono
odszkodowanie, uznane zostały za nieskładkowe, a w art. 6
ust. 2 pkt 5 zaliczone zostały do okresów składkowych.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Było to wczoraj wyjaśniane. Wczoraj mieliśmy
te same wątpliwości. Dotyczy to innych okresów - do 1991 r.
Poseł
Adam Szejnfeld /UW/: W takim razie zapis powinien być
bardziej jasny.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Było to wyjaśniane. Jeśli przejrzy się zapis,
jest on jasny. Art. 6 ust. 2 brzmi: "Za okresy składkowe
uważa się również przypadające przed dniem 15 listopada 1991
r. ...".
Czy są
uwagi do trzech pierwszych rozdziałów? Nie ma uwag. Zamykamy
dyskusję. Czekamy na odpowiednie wnioski.
Przechodzimy do rozdziału 4.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Mam wniosek do art. 13 ust. 4 w rozdziale
3. Wnoszę o skreślenie wyrazu "specjalnych", dlatego że
zapis: "Zachowanie zdolności do pracy w warunkach
określonych w przepisach o rehabilitacji zawodowej i
społecznej..." nie będzie eliminował zatrudnienia inwalidów
ciężko poszkodowanych na otwartym rynku pracy, a o to
przecież wszyscy się biją.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy przedstawiciele rządu chcieliby zabrać
głos na ten temat?
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Wyjaśnienie zostało złożone wczoraj.
Jeszcze raz je powtórzę.
Wprowadzenie nowego orzekania o niezdolności do pracy we
wrześniu ub.r. zapisane w ustawie i powtórzone literalnie w
tym artykule, było orzekaniem o zdolności do zarobkowania,
czyli zdolności do samodzielnej egzystencji i dotyczy
aspektu ekonomicznego zjawiska. Ubezpieczamy się od jakiegoś
ryzyka, w tym wypadku od ryzyka utracenia zdolności do
pracy. Jeżeli lekarz orzecznik stwierdzi, że utrata tej
zdolności jest całkowita, to jesteśmy całkowicie niezdolni
do pracy. W takiej sytuacji mówimy o nowym sposobie
orzekania, a nie o starym. Stary ciągle trwa. Jeżeli ze
względów społecznych, integracji społecznej, rehabilitacji
zawodowej, dopuszcza się możliwość dokonywania pracy przez
osobę całkowicie niezdolną do pracy, to tylko w specjalnych
warunkach, które do tego służą. Chodzi o to, żeby niewiele
zarobkując, mając rentę, móc rehabilitować się społecznie i
zawodowo. W związku z tym, każda zmiana, która dopuszczałaby
dla całkowicie niezdolnych do pracy pracę w innych warunkach
oznaczałaby, że orzeczenie było nieprawidłowe, bo osoba może
zarobkować, wykonywać pracę. Jest to niespójność systemu,
orzecznictwa i systemu rehabilitacyjnego.
Jeżeli
cokolwiek zmieniać, to w ustawie o rehabilitacji i
zatrudnieniu, żeby dostosowywać to do standardu
ubezpieczeniowego a nie odwrotnie. Jeszcze raz powtórzyłam
te same argumenty, co wczoraj.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Pani poseł Filek chodzi o to, żeby
skreślić wyraz "specjalnych", ponieważ ustawa o
rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób
niepełnosprawnych już mówi o specjalnych warunkach. Jest to
zatem zastrzeżenie, które jest tu niepotrzebnie umieszczone,
gdyż ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej mówi o
specjalnych warunkach. Chyba o to chodzi pani poseł Filek.
Główny
specjalista, Teresa Guzelf: Skreślenie wyrazu "specjalnych"
nie spowoduje osiągnięcia skutku, do którego zmierza pani
poseł. Jest to przepis adresowany do lekarza orzecznika,
który pozwala orzec całkowitą niezdolność do pracy w
stosunku do osoby, która ma zdolność do pracy, ale zachowaną
tylko w warunkach określonych w ustawie o rehabilitacji
zawodowej i społecznej oraz zatrudnieniu osób
niepełnosprawnych.
Można
wykreślić wyraz "specjalnych" - zgadzam się z panią poseł
Bańkowską - bo oznacza to, że nadal będziemy się odwoływać
do tych samych przepisów dotyczących rehabilitacji zawodowej
i społecznej osób niepełnosprawnych. Wykreślmy wyraz
"specjalnych".
Poseł
Joanna Staręga-Piasek /UW/: Proponuję, żeby artykuł ten
przeczytać od końca. Mówi on, że orzeczenie całkowitej
niezdolności do pracy nie stanowi przeszkody, jeżeli ktoś
zatrudniony będzie w warunkach specjalnych, o których jest
mowa w ustawie o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz
zatrudnieniu osób niepełnosprawnych. Jest to bardzo
korzystne dla osób niepełnosprawnych.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Wyjaśniliśmy wczoraj, że jest to otworzenie
furtki dla zatrudniania, a nie odwrotnie - zamykania.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Rozumiem, że pani poseł Filek
antycypuje sytuację dotyczącą prawa osób niepełnosprawnych,
które mają rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy,
a przepisy zakazują zarobkowania na rynku otwartym poza
zakładami pracy chronionej. Tak to można odczytywać.
Poseł Jan
Lityński /UW/: O ile pamiętam, przepisy te zakazują pracy na
stanowisku nie dostosowanym. Zakazują pracy na tym samym
stanowisku. Jeżeli ktoś został uznany za całkowicie
niezdolnego do wykonywania pracy, nie może na tym samym
stanowisku podjąć pracy na 1/2 lub 1/4 etatu.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Dlatego chodzi mi o intencję pani
poseł Filek. Wtedy będziemy wiedzieć, czy warto na temat
tego artykułu dyskutować, czy nie.
Poseł
Janusz Zemke /SLD/: Rozumiem, że ustawa, na którą powołujemy
się, mówi o warunkach, wśród których są warunki specjalne.
Warunki specjalna, to kategoria węższa. Jeżeli umożliwia to
podejmowanie pracy, jest to korzystne. Podzielam zdanie, że
na logikę jest to korzystniejsze.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Pozostaję przy swoim wniosku.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Komisja przegłosuje to w odpowiednim
momencie.
Mam
informację organizacyjną. Ponieważ nie odbędzie się dzisiaj
posiedzenie połączonych Komisji w sprawie ubezpieczeń
zdrowotnych, jest propozycja, żebyśmy pracowali dzisiaj po
godz. 15. Chciałbym ustalić tryb pracy.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Ponieważ były wnioski, żeby przerwać
posiedzenie wcześniej niż o godz. 15 z innych przyczyn niż
posiedzenie połączonych Komisji, może zróbmy przerwę od
godz. 13 do godz. 15. Zbierzmy się ponownie o godz. 15 i
pracujmy dalej.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Właśnie w tym kierunku zmierza moja
propozycja. Pani poseł Bańkowska proponuje przerwę do godz.
16.
Poseł
Małgorzata Ostrowska /SLD/: Nie wynika to z mojej niechęci
do pracy w Komisji Nadzwyczajnej, ale o godz. 15 mamy
kolejne posiedzenie. Dzisiaj są dwa posiedzenia Komisji
Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji, na którym
będzie rozpatrywane sprawozdanie o Prokuraturze Generalnej.
Nie mamy na to wpływu. Sygnalizuję, że kilka osób będzie
nieobecnych.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jest to Komisja Nadzwyczajna.
Poseł
Małgorzata Ostrowska /SLD/: Ponieważ Komisja ma charakter
nadzwyczajny, proszę spowodować, żeby marszałek Sejmu
wydając zgodę na odbycie posiedzenia uwzględniał losy
członków tej Komisji w innych komisjach. Nie mamy możliwości
wywiązywania się ze swoich obowiązków.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jest to stosunkowo rzadko stosowane do tego
stopnia, że nie pamiętam ani jednego przypadku, żeby
marszałek Sejmu zachował się w ten sposób. Nie mogę tego
zrobić.
Proponuję
przerwę od godz. 15 do godz. 16, a następnie wracamy do
pracy.
Poseł
Małgorzata Ostrowska /SLD/: Panie pośle, nie możemy tego tak
zostawić. Jest to drugie posiedzenie Komisji, a będzie ich
jeszcze kilka i sytuacja będzie się powtarzała. Bardzo pana
proszę, żeby w naszym imieniu spróbował pan skoordynować
pracę. Jest to chyba obowiązek przewodniczącego Komisji. Nie
może pan nas stawiać w takiej sytuacji, skoro zgłaszamy, że
nie możemy wziąć udziału w dalszych pracach Komisji w dniu
dzisiejszym.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jedyne, co mogę zrobić, to prosić pana posła
Wójcika, aby o godz. 16 skończył posiedzenie Komisji.
Poseł
Janusz Zemke /SLD/: Nigdy nie będzie takiej sytuacji, żeby
wszyscy mogli uczestniczyć w pracach Komisji. Jest to
niemożliwe. Wyjściem z tej sytuacji byłoby przyjęcie, że
danego dnia mamy głosowania o konkretnej godzinie i wówczas
posłowie nie mieliby stresów wynikających z faktu, że
jednego dnia mają kilka posiedzeń Komisji.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Niestety, nie mogę tego przyjąć, gdyż jeszcze
nie wiemy, kiedy będą głosowania. Kończymy tę dyskusję.
Ustaliliśmy, że przerwa jest od godz.13 do godz. 16.
Powracamy
do pracy merytorycznej nad rozdziałem 4 -"Podstawa wymiaru
emerytur i rent".
Główny
specjalista, Teresa Guzelf: Przepisy rozdziału 4, dotyczące
podstawy wymiaru emerytur i rent. Przypominam, że cały czas
mówimy o świadczeniach lub wymierzaniu emerytury dla osób
starszych niż 50-letnich oraz wymierzaniu renty
inwalidzkiej. Pamiętajmy, że emerytury dla osób młodszych
będą wymierzane w inny sposób. W szczególnych przypadkach,
do 2006 r. będzie można uzyskać emerytury wedle starych
zasad.
Przepisy
dotyczące podstawy wymiaru emerytur i rent są to przepisy
obowiązujące dotychczas w ustawie o rewaloryzacji emerytur i
rent, a niektóre zostały przeniesione z rozporządzenia Rady
Ministrów dotyczącego sposobu ustalania podstawy wymiaru
emerytur i rent. Na przykład art. 16 jest przepisem
przeniesionym z rozporządzenia.
Przypomnę
państwu, jak wyglądała ustawa rewaloryzacyjna, żebyśmy mieli
pełną jasność, dlaczego te zapisy są takie, a nie inne. Do
1991 r. podstawę wymiaru ustalaliśmy na podstawie zarobków z
jednego roku, z czterech kwartałów, a potem z 3 lat.
W 1991 r.
ustawodawca zdecydował, że podstawę wymiaru będziemy ustalać
z jak najdłuższego okresu i będziemy wydłużać zarówno lata
kalendarzowe, które przyjmuje się do podstawy wymiaru, jak i
okres, z którego przyjmuje się zarobki do podstawy wymiaru,
tak żeby ostatecznie dojść do optymalnego, jak najdłuższego
okresu. Był to schodek co roku o jeden rok.
W 1998 r.
mamy sytuację, że przyznajemy świadczenia biorąc pod uwagę
zarobki ubezpieczonego w okresie 9 lat uzyskanych w
ostatnich 18 latach, a w przyszłym roku - po wejściu w życie
projektowanej ustawy - będzie to 10 lat z 19.
Nie
nastąpiło zupełne przepisanie, ponieważ pominęliśmy
wszystkie przepisy, które miały miejsce do tego roku.
W ustawie
jako zasadę ustalono, że będzie to 10 lat z 20, ale
jednocześnie w przepisie przejściowym powiedziano, że w 1999
r. będzie to 10 lat z 19. Zatem w przyszłym roku będzie to
10 lat z 19, a później będzie tak, jak przewidziano w
ustawie rewaloryzacyjnej, ale będziemy na podstawie tych
przepisów ustalać również kapitał początkowy na konta
indywidualne, które będą ustalane na stan prawny
obowiązujący od 1 stycznia 1999 r. Będzie to również 10 lat
z 19.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Oznacza to pogorszenie warunków dla tych,
którzy mają liczone z 19 lat.
Główny
specjalista, Teresa Guzelf: Mają liczone 10 z 19 lat, a
potem 10 z 20.
Poseł Jan
Lityński /UW/: A jak jest obecnie?
Główny
specjalista, Teresa Guzelf: 9 lat z 18. Nic nie pogarszamy.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Zgadza się. Kto z państwa chciałby jeszcze
zabrać głos?
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Chciałbym rozstrzygnąć problem
dotyczący sytuacji osób, które pobierają zasiłki
przedemerytalne lub świadczenia przedemerytalne. Przede
wszystkim chodzi mi o zasiłki. Obecny stan prawny jest
modyfikowany przez podkomisję Komisji Polityki Społecznej,
która nowelizuje ustawę o zatrudnieniu, gdzie rząd uzyskuje
prerogatywy do tego, aby skracać okresy wymagalne dla prawa
do świadczenia emerytalnego - dzisiaj jest to 35 dla kobiet,
40 dla mężczyzn. Mogą one być skrócone, a więc problem może
dotyczyć również świadczeń przedemerytalnych.
Mamy
następującą sytuację. Oprę się na przykładzie zasiłków
przedemerytalnych. Przepis mówi, że z ostatnich 20 lat
trzeba wybrać dowolne 10 lat. Wybiera ubezpieczony. Może być
sytuacja, w której w ciągu ostatnich 20 lat ubezpieczony
jest na zasiłku przedemerytalnym 15 lat. Na zasiłku
przedemerytalnym można być nawet 15 lat, dlatego że zasiłek
przedemerytalny przysługuje mężczyźnie, który bez względu na
wiek ma 35 lat pracy. W ten sposób pracę można rozpocząć od
15 roku życia i ukończyć w 50 roku życia. Na emeryturę idzie
się w 65 roku życia, więc przepisy dopuszczają sytuację, w
której przez 15 lat można być na zasiłku przedemerytalnym.
Chodzi mi o tę sytuację. Jest to bardzo ważny problem, który
dotyczy przyszłości, gdyż zasiłki przedemerytalne w obrocie
prawnym funkcjonują dopiero od 2 lat. Problem jednak będzie
narastał. Trzeba zadbać o to teraz, gdy tworzymy przepisy.
Chodzi o
to, żeby przepisy umożliwiały sytuację, że jeśli w ciągu
ostatnich 20 lat ponad połowa tego okresu przypadająca
bezpośrednio przed wnioskiem jest objęta świadczeniem
przedemerytalnym lub zasiłkiem przedemerytalnym, żeby było
to 10 ostatnich lat, ale sprzed nabycia prawa do zasiłku
przedemerytalnego. Niekoniecznie 10 z 20 lat, tylko np. 10 z
25, jeśli 15 lat jest przesunięte. Niech będzie to 10
ostatnich lat sprzed przejścia na świadczenie
przedemerytalne. Sprawa jest ułatwiona, bo przy przejściu na
świadczenie przedemerytalne jest wyliczana hipotetyczna
emerytura. Od wysokości hipotetycznej emerytury jest
obliczane świadczenie emerytalne dziś jako 80%, a po
nowelizacji jako 90% lub więcej hipotetycznej emerytury.
Natomiast w przypadku zasiłku przedemerytalnego hipotetyczna
emerytura nie jest wyliczana. Wówczas bierze się okres 10
lat poprzedzający przejście na zasiłek przedemerytalny, a
nie 10 z ostatnich 20 lat.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Art. 16 dotyczy również sposobu
obliczania podstawy wymiaru. Art. 16 w moim rozumieniu, jest
czymś kuriozalnym. Mianowicie, jeżeli nie zaliczamy okresów
niepozostawania w ubezpieczeniu, a więc nieskładkowych, do
okresów za które uzyskuje się świadczenie, to jakim prawem
obniżamy podstawę wymiaru zaliczając do okresu, przez który
dzieli się uzyskane wynagrodzenie, cały okres kolejnych 10
lat niezależnie, od tego czy pozostawało się w
ubezpieczeniu, czy nie?
Wyobraźmy
sobie, że w ciągu roku zdarza się tak - z różnych losowych
przyczyn - że przez 4 miesiące nie pracujemy. Co to oznacza,
jeśli stosuje się art. 16. Znaczy to, że średnią
wynagrodzenia za ten rok policzy się z 8 miesięcy dzieląc to
przez 12. Rozumiałabym takie rozwiązanie wtedy, gdyby
towarzyszyło temu wliczenie całości roku jako okresu
składkowego przy uzyskiwaniu świadczenia. Jeżeli świadczenie
z tego tytułu nie przysługuje, to nie ma żadnej podstawy do
obliczania podstawy wymiaru w taki sposób. Jest to
nieuczciwe wobec ubezpieczonych. Jestem bardzo przeciwna
temu artykułowi. Moim wnioskiem jest skreślenie art. 16.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Ponieważ są zgłaszane wnioski dotyczące
różnych artykułów, proponuję, żebyśmy przystąpili do
procedowania nad rozdział 4 artykuł po artykule.
Czy ktoś
z państwa chciałby zabrać głos w sprawie art. 15?
Poseł
Anna Filek /SLD/: Przez część emerytów podnoszona jest
sprawa, że składki od zarobków powyżej 250% były im
potrącane, natomiast nie znajduje to żadnego
odzwierciedlenia w wymiarze, a spłaszczenie jest dwukrotne.
Pierwsze spłaszczenie dla tych osób wynika z przyjęcia
zasady tzw. części socjalnej. Po raz drugi spłaszcza im się
emeryturę ze względu na ograniczenie. W związku z tym mam
wniosek, żeby wykreślić ust. 4 w tym artykule.
Następny
wniosek wypływa z wniosku, który złożyłam do art. 1, o
skreślenie ust. 5. Logiczne jest, że jeżeli chcę wyłączyć z
tej ustawy służby mundurowe, to automatycznie muszę wnieść o
skreślenie ust. 5.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Pani poseł chce przeprowadzić rewolucyjną
zmianę w obecnych przepisach. Rząd planu ograniczenie
składki do 250%, a pani poseł chciałaby to przeprowadzić w
drugą stronę.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Rozumiem, że dotyczy to rent i emerytur
dla osób powyżej 50 roku życia. Składka dotychczas nie była
ograniczona. Osoba, która już przebywa na emeryturze
względnie ma ustawione prawo do emerytury, płaciła składkę.
Można będzie zmienić, że osoby, które są w stałym systemie,
do końca będą płacić składkę od całości poborów, ale to już
w drugiej ustawie.
Poseł Jan
Lityński /UW/: To, co pani proponuje nie jest zbyt jasne.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Prosiłbym, żeby pani poseł Filek
rozważyła propozycję skreślenia ust. 5, bo jeśli ustęp ten
zostanie skreślony, to posłowie, którzy pobierają
uposażenia, nie będą mieli tego zaliczonego.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Czy pani poseł Filek chodzi o to, żeby
osobom, które dotychczas płaciły składkę od wynagrodzeń
wyższych niż 250% i jeszcze nie są emerytami, a staną się
emerytami według dziś obowiązujących przepisów, naliczać
emeryturę od rzeczywistych zarobków?
Dr
Aleksandra Wiktorow: Jeżeli chodzi o podstawę wymiaru nie
jest tak, jak mówi pani poseł Filek, że pracownik nigdy nie
płacił składki sam. Możemy to rozpatrywać. Jeżeli nigdy nie
płacił składki sam, to od 1991 r. wiedział, że od tego nigdy
nie dostanie emerytury, że zawsze będzie miał podstawę
wymiaru naliczoną od 250%. Nie jest też tak, że indywidualne
wynagrodzenie wyższe niż 250% nie jest wliczane do podstawy
wymiaru.
Jak
kalkulujemy podstawę wymiaru? Faktyczne wynagrodzenie -
niech nawet będzie 5-krotne - do przeciętnego. Dopiero
ostateczna suma jest ograniczana do 250%. Dla niektórych
jest korzystne, że nie jest to ograniczone do 250% rok do
roku, tylko w długim okresie 9 lat. Osoba raz zarabiała
więcej, a raz mniej, a dzięki temu, że wliczaliśmy całe jej
wynagrodzenie, ma podstawę wymiaru wyższą.
Przestańmy mówić o tym, że pracownik płacił składkę, bo
pracownik żadnej składki nie płacił i wiedział o tym, że
składka ta nie jest uwzględniana, bo była to składka z
funduszu płac. Gdyby płacił składkę, to nie wiem, czy
pracodawca płaciłby mu takie wynagrodzenie, bo kalkulowałby
w kosztach pracy niższe wynagrodzenie, żeby nie musiał
płacić wyższej składki.
Chciałabym jeszcze ustalić pewną sprawę z panią poseł
Tomaszewską i z panem posłem Manickim. Kto ma być lepiej
traktowany w ubezpieczeniach, ci co cały czas pracują i
płacą składki, czy ci co z różnych powodów mają przerwy w
pracy, różne okresy nieskładkowe itd.?
Mówi pan,
żeby komuś, kto 15 lat jest na zasiłku przedemerytalnym brać
pod uwagę okres poprzedni. Na przykład nie jestem na zasiłku
przedemerytalnym, ale przed emeryturą nie mam takich
zarobków, jak miałam wcześniej. Według pana propozycji
preferuje się tych, którzy faktycznie mniej wkładają do
systemu ubezpieczenia. Tak samo jest z tymi, którzy mają
przerwy w pracy. Ten kto płaci cały czas musi mieć kolejne
składki, a ten który ma przerwy wybiera sobie według
uważania to, co jest dla niego korzystniejsze. Musimy
zdecydować się, kto powinien być preferowany w ubezpieczeniu
społecznym - czy, którzy płacą składkę na bieżąco, czy ci,
którzy składki tej nie płacą?
Poseł Jan
Lityński /UW/: Proszę o nie stawianie pytań retorycznych,
tylko o proponowanie rozwiązań.
Dr
Aleksandra Wiktorow: Proponuję, żeby zostało tak jak jest i
żeby osoby bez względu na to czy są na zasiłkach, czy nie
były traktowane jednakowo.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Nie mówię o pracujących bądź
niepracujących. Jeżeli są przerwy w ubezpieczeniu, to tego
okresu nie wlicza się do okresu, za który przyznaje się
świadczenie. W związku z tym nie uprawnionym jest zaniżanie
wynagrodzenia za okresy rzeczywistej pracy. Uważam, że jest
to nie w porządku. Jest to zawłaszczanie środków płaconych
przez ubezpieczonych. Chodzi o okres świadczenia pracy i
opłacania wynagrodzenia. Stawianie sprawy w ten sposób jest
nie fair wobec nas. Jeżeli mamy ustalić, jakie ma być
świadczenie, żeby było sprawiedliwe, to musimy uważnie
słuchać naszych wypowiedzi. To, co mówiłam dotyczyło tylko
próby obliczenia średniej niższej poprzez uwzględnienie
okresów nie podlegania ubezpieczeniu. Nie dotyczy to żadnych
innych okresów i żadnych dodatkowych uprawnień. Jest to
sprawa przyzwoitego obliczenia wysokości świadczenia.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Problem polega na tym, że dyskutujemy
równolegle o różnych kwestiach - pani poseł Tomaszewska o
innej i ja o innej. Pani Wiktorow odnosi się do tych kwestii
łącznie.
Wracam do
problemu, który podnosiłem. Nie jest to kwestia wyboru.
Świadczenie przedemerytalne jest świadczeniem, którego
istotą jest odesłanie człowieka do emerytury na okres
bierności zawodowej. W związku z tym nie ma on możliwości
pracowania, przez 15 lat jest na zasiłku. Powstaje sytuacja,
że z racji tej, że przepisy państwowe odesłały go na okres
bierności zawodowej opłacanej ze środków publicznych, nie ma
on tych 10 lat. W kontekście art. 16 wydaje się to
niesprawiedliwe. Mamy do czynienia z sytuacją, w której
prawnie jest dopuszczalne i przewidziane przez ustawodawcę -
co najważniejsze - że ktoś w ciągu 20 lat 15 lat może być
poza ubezpieczeniem. Jak wówczas liczyć owe 10 lat z
ostatnich 20? W tych 10 latach będzie miał on tylko 5 lat
okresu składkowego bez wyboru. Przecież tylko idiota
wybrałby 10 lat z okresem zerowym, bo w ostateczności da mu
to zero. Nie ma więc żadnego wyboru. Nie chodzi o to, żeby
miał jakikkolwiek, tylko żeby było powiedziane, że 10 lat
nie jest z ostatnich 20, tylko w tym szczególnym wypadku
jest to bez wyboru ostatnie 10 lat sprzed przejścia na
świadczenie, gdyż dalej nie jest on ubezpieczony.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś z państwa ma jeszcze uwagi do art.
15? Nie ma uwag.
Do art.
15 zapowiedziane zostały poprawki pana posła Manickiego i
pani poseł Filek.
Przystępujemy do rozpatrzenia art. 16.
Poseł
Adam Szejnfeld /UW/: Chciałbym poprzeć stanowisko pani poseł
Tomaszewskiej, zgadzam się z nim w pełni. Musimy pamiętać,
że w dzisiejszych czasach, które są trudne dla wielu ludzi,
osoby zatrudnione często tracą pracę nie ze swojej winy, a z
winy zakładu pracy. Skutkowałoby to ich gorszą sytuację w
momencie obliczania renty lub emerytury. Czeka nas wielki
proces restrukturyzacji przemysłu wydobywczego, hutniczego
itd. Wiele osób straci pracę, wiele będzie w pracy rotowało
- zatrudniało się na jakiś czas, traciło lub zmieniało
pracę, przekwalifikowywało się. Wszystko to będzie pociągało
za sobą negatywne skutki, gdy będą przechodzili na renty i
emerytury.
Poseł
Roman Rutkowski /AWS/: Moje poparcie dla wniosku pani poseł
Tomaszewskiej niech zilustruje proste wyliczenie, że ktoś,
kto przez 20 lat przez 5 kolejnych lat nie pozostawał w
ubezpieczeniu, może sobie wybrać 10 lat, gdzie przez okres
12 miesięcy był w pełni zatrudniony. Natomiast inna osoba,
która przez minione 20 lat, w każdym roku po 3 miesiące
pozostawała bez pracy, czyli nie miała ubezpieczenia, ma
taki sam okres bez ubezpieczenia. W obu przypadkach jest to
60 miesięcy. Przy porównywalnych zarobkach, przy wyliczeniu
podstawy świadczenia osoby te są zupełnie inaczej
traktowane. Ten przykład ilustruje zasadność modyfikacji
art. 16.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Zgadzam się z państwem, ale zwracam uwagę na
pewne niebezpieczeństwo skreślenia tego artykułu. Wówczas
osobie, która miała bardzo małe zarobki i starała się
pracować wlicza się ten okres, a osobie, która nie
pracowała, nie wlicza się tego okresu. Być może trzeba
zastosować inne rozwiązanie.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Chciałbym pójść dokładnie tym samym
tropem. Wydaje się, że nie można skreślić tego artykułu,
gdyż teoretycznie może zdarzyć się sytuacja, że nie będzie
kolejnych 10 lat w okresie ostatnich 20 lat ze względu na
przerwy. Należałoby z okresów, które są przerwami, zrobić
coś w rodzaju okresów neutralnych nie branych do tego
rachunku, eliminowanych z 10 lat. W praktyce te 10 lat
mogłoby być 12 latami, bo 2 lata wypadłyby ze względu na to,
że były nieskładkowe. Jest to bardzo trudne do zapisania.
Uważam, że będzie potrzebna współpraca. Kierunkowo podzielam
to stanowisko.
Miałem
ten problem mówiąc o zagadnieniu zasiłków przedemerytalnych.
Taka sytuacja również mogła mieć miejsce. Jeżeli jednak
dokonamy zmiany, że nie wybieramy lat z jakiegoś okresu
tylko bierzemy 10 ostatnich lat sprzed zasiłku, to omijamy
tę przeszkodę.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Uważam, że można zapisać to w ten sposób,
iż bierze się łączne 10 kolejnych lat pozostawania w
ubezpieczeniu. Jeżeli na wysokość podstawy ma wpływ okres
nie pozostawania w ubezpieczeniu, a nie ma wniesionej
składki do systemu przez ubezpieczonego czy
ubezpieczającego, to sposób liczenia jest krzywdzący dla
osób, które miały przerwy, mimo to, że mogły wpłacić
identyczną składkę lub w ich imieniu została wpłacona
identyczna składka do systemu. Jeżeli ktoś pracował z
przerwami mógł mieć wpłaconą dokładnie tę samą składkę, a ma
średnią liczoną jako niższą, bo nie podzieloną przez okres
zatrudnienia, tylko z uwzględnieniem przerw w zatrudnieniu.
Wobec tego średnie wynagrodzenie, a więc i średni wkład do
systemu, liczone są niżej niż w rzeczywistości. Zwracam
uwagę na tę asymetrię. Jeżeli okres ten wlicza się do
określenia wysokości podstawy, a nie wlicza do uzyskiwanego
świadczenia, jest to asymetria na niekorzyść ubezpieczonego.
Jeżeli powiemy, że ma to być kolejne 10 lat w ubezpieczeniu,
to eliminuje się te okresy w sposób bezkolizyjny. Będą
liczone okresy, gdy ubezpieczony uzyskiwał wynagrodzenie,
był ubezpieczony, wnoszona była składka.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Wydaje się, że propozycja pana posła
Manickiego jest bardziej wypośrodkowana, żeby okresy te
wliczać do przeciętnej i o ten okres rozszerzyć okres 10
lat. Jest to możliwe do zapisania.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Trzeba by to przedyskutować w węższym
gronie niż Komisja. Problem polega na tym, że nie można tego
ograniczyć wprost do 10 lat ubezpieczenia, bo wówczas
dochodzi do sytuacji, że trzeba wyciągać wszystkie lata.
Ktoś w jednym roku przepracował 8 miesięcy z bardzo wysoką
średnią, a 4 nie. Wyciągamy cały rok, bo bierzemy lata
ubezpieczenia. Jest to trudne do zapisania, chyba że
uciekniemy od wyrazu "kalendarzowych", a będziemy mówili o
latach ubezpieczenia w rozumieniu, że 10 lat jest równe 120
miesięcy. Legislacyjnie jest to trudne do zapisania.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Jest to bardzo trudny problem i nie
jesteśmy w tej chwili w stanie go sprecyzować. O problemie
tym można dyskutować w powiązaniu z art. 15, a zatem myśleć
nie tylko o latach kalendarzowych, a o sposobie ustalania
średniej. Wariantów może być wiele. Proponuję, żeby posłowie
Manicki, Tomaszewska i Szejnfeld spotkali się ze stroną
rządową i przygotowali dla nas rozwiązania alternatywne. Nie
dywagujmy nad tą sprawą więcej, bo i tak w tej chwili nie
dojdziemy do niczego, co pozwoliłoby podjąć konkretne
rozstrzygnięcia. Myślę, że rozwiązania te mogłyby być
przygotowane nie na jutrzejsze a kolejne posiedzenie.
Moglibyśmy wówczas podjąć dyskusję nad wariantami.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Podejmiemy współpracę w tej sprawie.
Przedtem jednak chciałabym zwrócić państwa uwagę na
konsekwencje, w tym finansowe, przyjęcia określonych
zapisów.
Od 1991
r. oblicza się to według przedstawionej tu formuły. Gdyby
umożliwić omijanie okresów, w których nie było zarobkowania,
oznaczałoby to de facto przeliczenie ponownie wszystkich
świadczeń. Wpłynie to m.in. na wysokość przeciętnego
świadczenia, co wpłynie na rewaloryzację. W konsekwencji
będziemy mieli do czynienia z dużo większym problemem niż
ten drobny, który próbujecie państwo rozwiązać. Powstaje
pytanie, czy zrobimy to na przyszłość jako regułę, która
powinna obowiązywać i wchodzimy z tym prawem od 1 stycznia
1999 r., czy chcecie państwo, żeby było tak, jak w
ubezpieczeniach, że najdrobniejsza zmiana, która wprowadza
inne reguły, skutkuje wobec wszystkich obecnych rencistów i
emerytów daleko wstecz w 10-lecia na prawo do ponownego
przeliczania swoich świadczeń?
Poseł Jan
Lityński /UW/: Proponuję, żebyśmy teraz nie toczyli
dyskusji. Jeżeli państwo nie wyrażą sprzeciwu zostanie
powołany zespół w składzie: pani poseł Tomaszewska, pan
poseł Manicki i pan poseł Szejnfeld, którzy w porozumieniu z
przedstawicielami rządu przedłożą nam określone propozycje.
Oczywiście, ci z państwa, którzy wyrażą chęć mogą dołączyć
do tego zespołu.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Chciałbym podkreślić, że uwaga pani
minister Lewickiej w żaden sposób nie dotyczy propozycji
odnoszących się do zasiłków przedemerytalnych, bo jest to na
przyszłość.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jest to oczywiste. Przerwaliśmy dyskusję nad
art. 16.
Poseł Jan
Wyrowiński /UW/: W kwestii art. 16 odeszliśmy od zasady,
którą przyjęliśmy, że nie będziemy "majstrować" w starych
przepisach. To, co robimy, jest przykładem "majstrowania" w
starych przepisach. Jestem przeciwny podejmowaniu
jakichkolwiek działań, które zmierzałyby w takim kierunku,
żeby ewentualne konsekwencje naszych działań były takie, o
których mówiła pani minister. Panie przewodniczący, należy
zachować rozsądek.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Zgadzam się, że należy zachować rozsądek,
jednak nie można zabronić posłom zgłaszania wniosków do
każdego artykułu ustawy, którą przerabiamy. Nie można
przyjąć tego jako generalną zasadę, że zostało
przegłosowane, że jeśli jest to stary przepis, to poseł w
tej sprawie nie ma prawa zabrać głosu. Założenie, o którym
pan poseł mówi, jest założeniem kierunkowym, do którego
staramy się dostosować. Przykład ten wskazuje na to, jak
niebezpieczne jest ruszanie starych przepisów bez
całościowego myślenia o obecnej sytuacji. Nie można
natomiast tego zabronić.
Czy są
uwagi do art. 17? Nie ma uwag.
Czy są
uwagi do art. 18? Nie ma uwag.
Czy są
uwagi do art. 19? Rozumiem, że zgodnie z umową kwota bazowa
zostanie dołączona do słowniczka.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Chciałbym dowiedzieć się, ile by to
kosztowało, jeżeli skreślilibyśmy w art. 19 wyrazy "z
zastrzeżeniem art. 164" oraz art. 164?
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Pytanie to jest zaadresowane do ZUS, bo
oznacza to przeskoczenie dwóch waloryzacji.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Myślę, że pan poseł poczeka na tę odpowiedź.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Jeżeli będzie to relatywnie niedrogo -
zwracam uwagę na wyraz "relatywnie" - to zgłoszę wniosek o
skreślenie art. 164 i zastrzeżenia w art. 19.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Panie pośle, kiedy pan zgłaszał swoje prawo,
to liczył ten koszt. Rozumiem, że zgłaszał pan to 3-4 lata
temu, ale wiedział pan, ile będą kosztować kolejne lata.
Chyba robił to pan świadomie.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Wygłoszony przez nas wczoraj apel o to,
żeby nie "grzebać" w prawie, które podlegało pewnym
ewolucjom, nie był - niestety - słyszany przez pana posła
Manickiego. Pokazywaliśmy i dziś pokazujemy skutki
poprawiania dotychczasowego prawa. Przypominam, że w związku
z kwotą bazową miały miejsce następujące fakty, m.in.
odrzucenie przez parlament poprzedniej kadencji wyroku
Trybunału Konstytucyjnego. Kiedy było to czynione przez
poprzedni parlament, to z całą świadomością tego, że nie da
się przeskoczyć od 91 do 100%. Zostały poczynione schodki z
ewidentnie ekonomicznego powodu. Powód ten nie zniknął.
Jeśli chcemy coś zmienić i pieniądze przeznaczyć na zmianę -
reforma musi znaleźć swoje finansowanie - to nie oznacza, że
zarazem możemy wydać pieniądze na bieżącą konsumpcję, jest
to stary dylemat. Ta zmiana jest propozycją skonsumowania
zamiast zmienienia. Kwoty oczywiście wyliczymy, ale nie
będzie to z dnia na dzień.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jeżeli pan poseł Kaczmarek słusznie pyta się
o środki na przejście, to zastanówmy się nad tym, żebyśmy w
trakcie prac nie zwiększali tych środków. Propozycja pana
biegnie w kierunku zwiększenia tych środków.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Proponowałbym, żeby nie demonizować
tego problemu, bo wniosek ten wcale nie oznacza przeliczenia
wszystkich świadczeń. Oznacza on tylko tyle, że osoby, które
nabywają prawo do emerytury po wejściu w życie tej ustawy,
miałyby wskaźnik nie 98 tylko 100%. Proszę zauważyć, że w
swoim czasie przyjęto zasadę, iż wskaźnik ten wzrasta o
jeden punkt procentowy przy każdej waloryzacji. Jednak
później przyjęto zasadę, że waloryzacja odbywa się raz w
roku. Do niedawna mieliśmy waloryzację po przekroczeniu 10%,
potem dwa razy w roku, a teraz tylko raz w roku. Ponieważ
jest to zmiana, w której wprowadzamy pojęcie kapitału
początkowego, to nie powinniśmy na starcie różnicować i
tworzyć starego portfela. Dlatego pytam, ile to będzie
kosztowało, bo mam wyznaczone granie, których nie chciałbym
przekroczyć. Chciałbym to wiedzieć. Ponieważ przedstawiciel
rządu odesłał to pytanie do ZUS, to pytam, kto podpisał się
pod tym kwitem? Podpisał się premier i powiedział, że
przedstawicielem rządu jest minister pracy i polityki
socjalnej. Jeśli tak powiedział, to odpowiedzi oczekuję od
przedstawiciela ministra pracy i polityki socjalnej. Jeśli
nie, to poproszę, żeby przybył na nasze posiedze-nie
minister pracy i polityki socjalnej i udzielił odpowiedzi
zgodnie z dokumentem, który podpisał premier.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Rozumiem, że ZUS to przeliczy, a pani
minister wyjaśni nam to dokładnie.
Poseł
Wiesław Kaczmarek /SLD/: Myślę, że trafiamy na pierwszą
rafę. Przecież mamy świadomość tego, że założenie przyjęte 4
lata temu nie wynikało z tego, że chcieliśmy zrobić na złość
ludziom, tylko z tego, że mamy określoną sytuację
ekonomiczną i taką możliwość finansowania, która wynikała z
określonej kondycji finansów publicznych. Dziś można zdobyć
się na refleksję, czy po 4 latach istnieje możliwość
odwrócenia tego procesu albo szybszego wyjścia z tej dość
niewygodnej sytuacji, czy będzie następował proces
kontynuacji. Również obawiam się mnożenia różnych portfeli.
Dlatego uważam, że pytanie jest zasadne. Jeżeli ma być to
reforma, która ma wystartować i dać wszystkim jednakowe
szanse, to dobrze byłoby spróbować zlikwidować stary,
zastany układ. Zgadzam się z panem posłem Lityńskim, że
wówczas podjęliśmy takie decyzje - wynikały one z
określonych warunków ekonomicznych. Ponieważ obserwujemy
stałą tendencję wzrostu, to czy wszystkie prognozy, które
wynikają po stronie dochodów państwa i istniejących
zobowiązań, pozwalają przeskoczyć trzy waloryzacje, czy nie
pozwalają? Pytanie pana posła Manickiego jest bardzo
zasadne.
Powtarzam, że jest to pierwsza rafa, a za chwilę będą
następne, ponieważ pracujemy bez żadnej symulacji
finansowej, która nie została nam dziś przedstawiona.
Dlatego podtrzymałbym prośbę pana posła Manickiego o
przedstawienie przez stronę rządową precyzyjnych symulacji
finansowych kosztów.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Rzeczywiście mamy bardzo małych
danych, aż prosi się, żeby było więcej liczb. Proponuję,
żeby ZUS oprócz tego, o co prosił pan poseł Manicki,
policzył ile by kosztowało przeliczenie wszystkich świadczeń
w dniu wejścia w życie ustawy, czyli według stanu np. na
dzień 1 stycznia 1999 r., według kwoty bazowej 98% i 100%.
Wzrost kwoty bazowej do 97% spowodował to, że świadczenia
nowo nabywane wzrastały, ale równocześnie rozwidlała się
proporcja nowo nabywanymi a starymi świadczeniami.
Ile
kosztowałoby przeliczenie wszystkich świadczeń według 98 i
100% kwoty bazowej? Chodzi o równy start dla wszystkich.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Musimy mieć pełną świadomość, że w pewnym
momencie, przy istotnych zmianach ważących finansowo i po
podwyższeniu obecnych emerytur, reforma stanie się
niemożliwa. Jeżeli będziemy za bardzo przeliczali obecne
emerytury, to reforma będzie niemożliwa.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Właśnie dlatego nie zgłaszam na ślepo
wniosku o skreślenie, tylko pytam, ile to będzie kosztowało.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś chciałby jeszcze zabrać głos w
sprawie art. 19?
Doradca
OPZZ, Witold Gadomski: Do wszystkich wypowiedzi w tej
sprawie chciałbym dołączyć informację, która być może
państwu umknęła, że w związku z zaległą waloryzacją za IV
kwartał 1995 r. kwota bazowa nie została podniesiona o jeden
punkt procentowy. Wiecie państwo, co to oznacza dla nowo
przyznanych emerytur i rent, jakie to pociąga za sobą
skutki. Uważam, że warto byłoby zastanowić się nad tym, czy
od 1 stycznia 1999 r., w ramach wyrównania, wprowadzić 100%
kwotę bazową. Gdyby ten jeden punkt procentowy został wtedy
przez ZUS uwzględniony, to na koniec br. mielibyśmy 99%.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś chciałby jeszcze zabrać głos w
sprawie art. 19? Nie widzę.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Kiedy otrzymamy odpowiedzi na nasze
pytania?
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Na pierwszym posiedzeniu w przyszłym
tygodniu pan i pani poseł Bańkowska otrzymacie odpowiedzi.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy uwagi do art. 20? Nie ma uwag.
Czy są
uwagi do art. 21? Nie ma uwag.
Czy są
uwagi do art. 22?
Przedstawiciel Biura Legislacyjnego KS: Wydaje się, że w
przepisie tym brak jest wytycznych.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Wracamy na chwilę do art. 21.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Jak rozumieć w art. 21 ust. 2? Co to
znaczy przy ustalaniu podstawy wymiaru "emerytury dla osoby,
która miała wcześniej ustalone prawo do emerytury na
podstawie przepisów wymienionych w art. 177"?
Przedstawicielka ZUS, Elżbieta Kowalczyk: Dotyczy to
przypadków, kiedy dana osoba w swoim czasie objęta była
dwoma systemami - oczywiście nie równolegle - otrzymała
świadczenie z jednego systemu i mogła uzyskać prawo do
emerytury z drugiego systemu. Na przykład górnik miał
świadczenie z ustawy pracowniczej. Po złagodzeniu warunków
do nabycia uprawnień do emerytury górniczej przechodził na
świadczenie z ustawy górniczej.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Chciałbym zasygnalizować, że uwagi,
które zgłaszałem do art. 15 dotyczącego zasiłków
przedemerytalnych, najwłaściwiej będzie uwzględnić w art.
21. Z ostrożności zgłaszam, że właśnie tu proponowałbym
redakcję dotyczącą zasiłków i świadczeń przedemerytalnych.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś jeszcze chciałby zabrać głos w
sprawie art. 21?
Poseł
Józef Dąbrowski /AWS/: Niedawno spotkałem się z sytuacją, że
pracownik kolejowy z tytułu 35 lat przepracowanych w PKP
uzyskał prawo do emerytury kolejowej. Natomiast pracując
równolegle za zgodą kierownictwa PKP w innym
przedsiębiorstwie na pół etatu, uzyskał jakby dodatkową
możliwość podwyższenia emerytury, ale nie w ramach systemu
emerytury kolejowej, tylko w ramach systemu ubezpieczeń
społecznych. Przez to, że uzyskał prawo do emerytury wyższej
z powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych, stracił
uprawnienia kolejowe.
Czy po
wprowadzeniu w życie przepisu art. 21 będzie mógł on nadal
korzystać z systemu ubezpieczeń społecznych tracąc
dotychczasowe uprawnienia jako kolejarz, które należały mu
się po przepracowaniu 35 lat? Czy element ten jest brany pod
uwagę? Dziś nie ma możliwości, żeby w ramach ustawy o
emeryturach kolejowych można było pracownikowi, który
pracował dodatkowo podwyższyć emeryturę zgodnie z poczuciem
sprawiedliwości. Człowiek ten ma w tej chwili do wyboru albo
emeryturę z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, albo emeryturę
kolejową.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Mam pytanie do rządu w sprawie art. 21. W
dotychczasowych rozwiązaniach była możliwość przeliczenia
renty w momencie przejścia na emeryturę. Czy art. 21
ogranicza tę możliwość tylko do osób wymienionych w art.
177, czyli zmienia na niekorzyść dotychczasowe rozwiązania?
Czy dobrze rozumiem?
Główny
specjalista, Teresa Guzelf: System kolejowy jest systemem
pracowniczym. Umieszczenie emerytur i świadczeń kolejowych w
odrębnej ustawie wiązało się przede wszystkim z tym, że do
emerytury kolejowej były dopisane świadczenia nie o
charakterze ubezpieczeniowym, a o charakterze
pozaubezpieczeniowym, jak np.: deputat węglowy, prawo do
mieszkania, prawo do lecznictwa kolejowego. Było to za jakąś
cenę. Ceną było to, że zarobki uzyskiwane poza koleją nie są
wliczane do podstawy wymiaru świadczenia kolejowego.
Zwraca
pan uwagę, że uchylamy ustawę kolejową i rozumiem, że
pytanie pana sprowadza się do tego, gdzie będą uprawnienia
kolejowe dotychczas przypisane do starej kolejowej
emerytury. W przepisach przejściowych jest zmiana do ustawy
o Polskich Kolejach Państwowych, gdzie zostały przeniesione
deputaty węglowe. Mówi się, że prawo do tzw. dodatku
opałowego jest realizowane z budżetu państwa przy okazji
wypłaty świadczenia. W związku z tym, z punktu widzenia
kolejarzy, nic się nie zmienia. Kto inny będzie płacił, a
reszta pozostaje bez zmian.
Jeżeli
chodzi o pytanie pani poseł Filek nie do końca je
zrozumiałam. Zapewniam, że jest dokładnie tak, jak było.
Mamy tu regulację podstawy wymiaru przy zamianie świadczeń z
emerytury na emeryturę - o czym mówiła przedstawicielka ZUS
- z renty inwalidzkiej na emeryturę. Są to regulacje, które
obowiązują od 9 lat. Nikomu nic nie pogarszamy ani nie
poprawiamy.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Czy istnieje możliwość przeliczenia
emerytury, jeżeli np. pracowało się przez 10 kolejnych lat
po ustaniu prawa do emerytury.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Nie uchylam tego pytania, ale są to
obowiązujące przepisy. Można zadawać pytania do
obowiązujących przepisów, ale nie rozszerzajmy zanadto tego
zagadnienia.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Prosimy o zwrócenie uwagi na art. 109 i
dalsze artykuły tej ustawy.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy ktoś ma jeszcze uwagi do art. 21? Nie ma
uwag. Wracamy do art. 22.
Była
uwaga, że jest to niekonstytucyjne.
Przedstawiciel Biura Legislacyjnego KS: Przede wszystkim
byłby bardzo długi tytuł rozporządzeń. Tytuły rozporządzeń
dokładnie odzwierciedlają upoważnienia, które są w ustawie.
Mam
propozycję, żeby w ust. 1 po wyrazach: "na rzecz pracownika"
postawić kropkę, a pozostałą treść określić jako wytyczne.
Myślę, że byłoby to bardziej czytelne.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Prawnicy Biura Legislacyjnego i prawnicy
rządowi porozumieją się w sprawie sformułowania
odpowiedniego zapisu.
Czy ktoś
chciałby jeszcze zabrać głos w sprawie art. 22?
Poseł
Wiesław Kaczmarek /SLD/: Chciałbym uzyskać wyjaśnienie, o co
w nim chodzi. Jest to artykuł dość enigmatyczny. Prosiłbym o
przykłady, które mogłyby być objęte działaniem tych
rozporządzeń. Chyba nie ma do tego wytycznych i - jak
rozumiem - nie ma projektu rozporządzenia. Czy możecie
państwo wyjaśnić o co chodzi?
Główny
specjalista, Teresa Guzelf: Jest rozporządzenie o podstawie
wymiaru emerytur i rent. Nawet w trudnej sytuacji będziemy
mogli skorzystać z ogólnego zapisu na końcu ustawy mówiącego
o tym, że w razie nie wydania aktów, do czasu wydania
nowych, obowiązują stare. Zgodnie ze starymi aktami do
podstawy wymiaru emerytury lub renty wliczamy wszystkie te
składniki wynagrodzenia, wypłaty dokonane na rzecz
pracownika, od których - w świetle przepisów o składkach -
zostały odprowadzone składki. Niestety, od wielu lat w
systemie płacowym i w polityce państwa istniały dochody
ludności, które nie są wynagrodzeniem, a mimo to, trzeba je
wliczyć do podstawy wymiaru, na przykład rekompensaty przy
wypłatach. Czy pamięta pan "dodatki gierkowskie", czy
specjalne kartki żywnościowe dla cukrzyków? Właśnie o tego
typu rzeczy chodzi.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Jest to rozporządzenie nadal
obowiązujące.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Czy pana posła Kaczmarka satysfakcjonuje
uzyskana odpowiedź?
Poseł
Wiesław Kaczmarek /SLD/: Nie pamiętam dodatków gierkowskich,
ale dziękuję za wyjaśnienie.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Pan poseł Kaczmarek o tyle ma rację, że
zatwierdzamy przepis w próżni. Czy będzie można uzyskać
kształt tego rozporządzenia?
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Jest to rozporządzenie, możemy je
wydrukować.
Poseł
Wiesław Kaczmarek /SLD/: Panie przewodniczący, ciągle
słyszę, że wszystko jest, ale nic nie możemy zobaczyć.
Umówmy się, że państwo powiecie nam, gdzie to jest, a my
pójdziemy to znaleźć.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Mówimy o sprawie, do której
rozporządzenie jest zamieszczone w Dz.U. z 1989 r. nr 11
poz. 63. Rozporządzenie to nadal obowiązuje do czasu wejścia
w życie tej ustawy i przez okres przejściowy.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Chciałbym zwrócić uwagę na warunki współpracy
między Komisją a przedstawicielem rządu. Mam prośbę, żeby
przedstawiciele rządu nie mówili, że coś jest, tylko
podawali, gdzie to jest, tak jak to pani minister zrobiła
przed chwilą. Nie będzie wtedy dalszych pytań, a jeżeli
będą, to dotyczyć będą zgłębiania tematu, a nie dowiadywania
się o źródła.
Czy do
art. 22 są jeszcze uwagi? Nie ma uwag?
Czy są
uwagi do art. 23? Nie ma uwag.
Zakończyliśmy prace nad Działem I, Rozdziałem 4 - Podstawa
wymiaru emerytur i rent.
Przechodzimy do Działu II - Emerytury, Rozdziału 1 -
Emerytura dla ubezpieczonych urodzonych po dniu 31 grudnia
1948 r.
Proszę o
omówienie całego działu a następnie przystąpimy do
rozpatrzenia poszczególnych artykułów.
Dyrektor
w Biurze Pełnomocnika ds. Reformy Systemu Ubezpieczeń
Społecznych, Marek Góra: W rozdziale tym chodzi o emerytury
dla urodzonych po dniu 31 grudnia 1948 r. Jest to bardzo
ważny element konstrukcyjny w całości, dlatego chciałbym
dokładnie powiedzieć, o co w tym fragmencie ustawy chodzi.
Po
pierwsze to, co tu jest zapisane, wychodzi naprzeciw
ogólnospołecznym chęciom, żeby zasady uczestnictwa w
systemie emerytalnym były przejrzyste i czytelne. Zależy nam
na tym, żeby to zrealizować. Temu służy ten rozdział.
Są różne
sposoby realizacji systemu emerytalnego. Często podkreśla
się, że jest system kapitałowy i system repartycyjny. Można
mieć pozytywny lub negatywny stosunek do każdego z tych
systemów, natomiast tu nie o to chodzi. Tu dokonujemy próby,
która w istotny sposób konsumuje zalety obu tych systemów w
taki sposób, że nie ma ujemnych cech systemu kapitałowego,
jaką jest zależność od rynków finansowych, jak również
trudne koszty przejścia do tego systemu, ponieważ nie trzeba
do niego przechodzić. Jednocześnie mamy mikroekonomiczne
zalety wynikające z tego, że system ten działa w sposób
bardzo podobny do kapitałowego, tyle że jest repartycyjny.
Zachowuje więc te wszystkie elementy, które lubimy - umowę
między pokoleniami i wzajemne wspieranie się dochodami. Był
to drugi element.
Po
trzecie, system ten zawiera zachęty do dłuższego
pozostawania w zatrudnieniu, do bycia aktywnym zawodowo. Są
to zachęty ekonomiczne. Przekładamy akcent z myślenia, że
każemy ludziom pracować do określonego wieku na to, że
proponujemy im pewną zależność ich pracy od wieku
emerytalnego, czyli od lat, na które trzeba potem
przeznaczyć ich emeryturę. Jest to o tyle ważne, że wtedy
emerytura z roku na rok szybko rośnie, a w przedziale
sześćdziesięciukilku lat są to roczne zwiększenia się
wysokości emerytury rzędu 8-9-10%. Jest to system
samostabilizujący się. Innymi słowy, zwiększenia wysokości
świadczeń nie wynikają z tego, że ktoś wpadł na pomysł, żeby
tym osobom zapłacić więcej z jakichś pieniędzy. System ten
jest całkowicie zbilansowany. Oznacza to, że dłuższy okres
pracowania wiąże się z dłuższym okresem płacenia składek,
wpływają środki do systemu, i jest krótki, średni okres
pobierania tych składek. Nie ma tego efektu, że ktoś musi
zapłacić za zachętę. Zachęta jest wbudowana w
samofunkcjonowanie systemu.
Zależy
nam na tym, żeby element ten dobrze zadziałał, gdyż duża
część problemów systemów emerytalnych na świecie wynika z
tego, że wraz z rosnącym średnim oczekiwanym trwaniem życia
społeczeństw spada minimalny wiek emerytalny. Jest to
problem, z którym musimy sobie poradzić. Są dwie metody.
Pierwsza - kazać ludziom dłużej pracować. Metoda ta mniej mi
się podoba. Druga - zachęcić ludzi, zwłaszcza jeżeli możemy
to zrobić bez obciążania innych kosztami tej zachęty.
Zachęta jest wbudowana w konstrukcję systemu.
Zachęta
ta ma dodatkowy element, który polega na tym, że jeżeli
system działa w ten sposób, jak to zaprojektowaliśmy, to
zmniejsza się motywację do ukrywania dochodów. Ma to
niebagatelne znaczenie w gospodarce kraju takiego jak
Polska, gdzie mamy do czynienia z tzw. szarą strefą, której
wielkość jest różnie oceniana, a od której nie są pobierane
składki. Niepobieranie tych składek powoduje zmniejszenie
wpływu do systemu, a w związku z tym zmniejszenie możliwości
wypłat emerytur na poziomie, którego oczekiwalibyśmy.
Wymienione elementy to: pierwszy - mikro i makroekonomiczne
cechy, drugi - zachęta do dłuższej pracy, trzeci - kwestia
zwiększenia bazy składkowej bez obciążania ludzi
dodatkowymi, wyższymi składkami. Składka pozostaje nie
zmieniona, a zwiększa się baza składkowa, przez co
zwiększają się dochody całego systemu i poprawia się jego
sytuacja.
Kolejną
sprawą, którą chciałbym podkreślić, jest to, że system ten
jest fair wobec osób relatywnie niżej zarabiających. Oni na
tym korzystają. Podkreślam to, gdyż może to bardzo mocno
wszystkich państwa interesować.
W
systemie działającym według zasad, jak w obecnym polskim
systemie, następuje pewna redystrybucja od osób pracujących
długo do osób pracujących krótko. Możemy powiedzieć, że
osoby, które pracują krótko, nie mogą pracować dłużej z
różnych powodów. Jednakże o te grupy należy zadbać. Mam na
myśli kobiety wychowujące dzieci. Można rozszerzać tę grupę,
jeżeli uznamy to za ważne. Najważniejsze jednak jest to, że
wydaje się, iż ekonomicznie i społecznie jest to
niewłaściwe, żeby osoby, które długo pracują i dużo płacą do
systemu w formie składek, były poszkodowane, a korzystały na
tym osoby, które pracują krótko i mają mały wkład do
systemu.
To, co
zapoczątkowano w ubiegłym roku w Zakładzie Ubezpieczeń
Społecznych, a co jest kontynuowane w bieżącym roku - konta
indywidualne w ZUS - będzie elementem, który będzie sprzyjać
osobom niżej zarabiającym. Wytłumaczę na czym to polega.
W
systemach, które biorą pod uwagę ostatnie lata pracy, nawet
jeżeli tych lat jest dużo, istnieje ewidentne faworyzowanie
osób, które pracowały krócej, bo np. dłużej inwestowały w
swój kapitał ludzki. Są to osoby, które później zajmują
niższe stanowiska, a szczególnie pod koniec życia uzyskują
duże przyrosty wynagrodzeń. Te przyrosty wynagrodzeń
stanowią o wysokości ich późniejszych świadczeń
emerytalnych. Natomiast osoby, które zaczynają pracę
wcześniej i pracują długo, często płacą tę samą kwotę, którą
zapłaciła inna osoba, która rozpoczęła pracę później lub
pracowała krótko z przerwami, ale pod koniec kariery
zawodowej miała wysokie dochody. Innymi słowy, osoba która
pracowała długo, ale z różnych powodów nie miała wysokich
dochodów w ciągu swojego życia wnosi tyle samo, co inna
osoba, która pracowała krótko, lecz z większymi dochodami.
Osoby te wnosząc tę samą kwotę do systemu, czyli będąc tak
samo obciążone na rzecz poprzednich pokoleń, bo jest to
system repartycyjny, otrzymują różne świadczenia emerytalne.
Wydaje nam się to nie fair wobec tych osób, które otrzymują
niższe świadczenia, czyli relatywnie niżej zarabiających w
całym swoim życiu.
Nowy
system całkowicie eliminuje tę redystrybucję, która ze
względów społecznych wydaje się niewłaściwa. Robimy to w ten
sposób, że zamieniamy obecną zasadę na to, co jest zależne
od zapłaconych składek w ciągu całego cyklu życia, czyli
właściwie od zarobków, jeżeli przyjmiemy, że składka jest
stałą częścią zarobków. W ten sposób wyrównujemy prawa
wszystkich. Dlatego tak mocno podkreślam ten element, bo
wydaje mi się on bardzo ważny. Myślę, że dla państwa będzie
on również istotny, żeby zaakceptować sposób liczenia
świadczeń. Chętnie odpowiem na wszystkie państwa pytania.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jest to kluczowy rozdział dla całej ustawy.
Są w nim zawarte najbardziej istotne problemy - wiek
emerytalny, waloryzację i sposób waloryzacji, wypłatę
świadczeń. Trzy artykuły tego rozdziału dotyczą spraw
zasadniczych.
Nie
będziemy rozpatrywać artykułu po artykule. Proponuję
rozpocząć ogólną dyskusję, po wyczerpaniu której przejdziemy
do zajmowania się poszczególnymi artykułami.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Podoba mi się zasada, ale widzę duże
niebezpieczeństwo w punktach dotyczących waloryzacji
składek. Ustalanie waloryzacji składek w corocznej ustawie
budżetowej jest wygodne dla kolejnych rządów, ale
niekoniecznie dla osób ubezpieczonych. Wydaje mi się, że
można skorzystać z modelu szwedzkiego, który z góry określa,
że są one waloryzowane np. przyrostem dochodu narodowego.
Nie
będzie mnie to dotyczyć, ale troszczę się o następne
pokolenia, żeby nie było tak, że będzie się składać
pieniądze przez 40 lat, a potem okaże się, iż na skutek zbyt
niskich waloryzacji nie ma z czego wypłacać emerytury.
Następną
sprawą, którą chciałabym podnieść jest wiek. Wiem, że powiem
coś, co jest niepopularne w związkach zawodowych, ale jest
to niepopularne ze względu na brak zrozumienia. Chciałabym
zwrócić uwagę na dwa elementy krzywdzące kobiety. Jeżeli
zaniżymy wiek kobiety w tej ustawie kobiecie, która chce
wcześniej pójść na emeryturę i mieć mniej pieniędzy będzie
dana taka możliwość, ale z drugiej strony jest to zagrożenie
dla kobiet, które na tę emeryturę nie będą chciały pójść.
Będzie to asumpt dla pracodawcy do usuwania ich z pracy.
Zwracam na to uwagę.
Poza tym
chciałam również zwrócić uwagę na to, że dość
niesprawiedliwym rozwiązaniem dla kobiet jest przyjęcie
dożywalności na podstawie ich wieku. Proponowałabym, żeby
zastosować raczej łączny wiek dożywalności dla kobiet i
mężczyzn. Wprawdzie koncepcja łącznego wieku będzie mniej
sprawiedliwa dla mężczyzn, ale wyrówna się dlatego, że
kobiety na analogicznych stanowiskach zarabiają mniej - co
zostało dowiedzione.
Poseł Jan
Wyrowiński /UW/: Czy kapitał początkowy będzie wyliczany dla
tych wszystkich, którzy są urodzeni po dniu 31 grudnia 1948
r., czy dla tych, którzy zdecydują się wejść w system? Art.
160 określa to ogólnie. Jaki jest sens wyliczania kapitału
początkowego dla tych, którzy podjęli decyzję, żeby pozostać
w samym systemie?
Przedstawiciel NSZZ "Solidarność", Zbigniew Kruszyński:
Chciałbym poruszyć problem wysokości wskaźnika waloryzacji
składek. Kiedy omawialiśmy ustawę w Komisji Trójstronnej,
wszyscy partnerzy społeczni - rząd, związki zawodowe,
pracodawcy - doszli do takiego rozwiązania, aby o wysokości
wskaźnika, w widełkach narzuconych przez ust. 6, decydowała
Komisja Trójstronna na podstawie danych makroekonomicznych.
Dlaczego doszliśmy do
takiego wniosku? Baliśmy się, że pozostawienie tej decyzji w
rękach polityków może zaszkodzić systemowi.
Cały czas była walka o to,
żeby system odpolitycznić. Ponieważ decyzja ta
została podjęta w consensusie pytam rząd, dlaczego nie
znalazło to odzwierciedlenia w propozycji rządowej?
Poseł Jan
Lityński /UW/: Moje doświadczenie mówi o tym, że działacze
związkowi bardzo często są politykami, o czym świadczy skład
w tej sali.
Dyrektor
Marek Góra: Ograniczę się do odpowiedzi pana posła
Wyrowińskiego, gdyż jest to pytanie czysto techniczne.
Kapitał
początkowy liczymy dla wszystkich, ponieważ decyzja, którą
będą podejmować osoby urodzone po 1 stycznia 1949 r.
dotyczyć będzie wejścia lub nie wejścia do filaru
kapitałowego. Kapitał początkowy jest konsumpcją tego, co
włożyli do systemu ci, którzy zaczęli pracę przed wejściem w
życie nowego systemu. W związku z tym jest to jakby
wypłacenie się starego systemu ze swoich zobowiązań.
Zobowiązania te należą się osobom, które wchodzą do tego
filara i nie wchodzą, dlatego liczymy to dla wszystkich.
Ekspert,
Irena Wójcicka: Chciałabym zwrócić uwagę na pewne aspekty
związane z waloryzacją składek w art. 25 oraz o sposobie
ustalania dalszego trwania życia w art. 26 przy ustalaniu
wysokości świadczeń.
Sposób
waloryzacji składek istotnie wpływa na stopę zastąpienia,
czyli relację między wysokością zarobków a świadczeń. Dobrze
byłoby, żeby rząd przedstawił swoje wyliczenia. Z moich
obliczeń wynika, że przy zachowaniu widełek, które tu są
proponowane, różnice wysokości stopy zastąpienia mogą być
dwukrotne albo nawet wyższe, w zależności od przypadku,
który rozpatrujemy, przy bardzo umiarkowanych założeniach
dotyczących wzrostu płac. Jeżeli wzrosty płac realnych
byłyby wyższe, to różnice te byłyby jeszcze większe.
Spowoduje to, że pojedynczy ubezpieczony nie jest w stanie
stwierdzić na jakiego typu zabezpieczenie socjalne może
liczyć przy przejściu na emeryturę, co bardzo różnicuje jego
sytuację w stosunku do obecnej, kiedy to, co jest podobne do
waloryzacji składek, a mianowicie waloryzacja podstawy
wymiaru, jest oparte na przeciętnym wynagrodzeniu. Przy
indywidualnym założeniu okresów dalszego zarobkowania i
wysokości płac, które ubezpieczony może przewidzieć,
ubezpieczony może przewidzieć w przybliżeniu relacje swojej
emerytury do przeciętnych wynagrodzeń w gospodarce, a tym
samym swój standard życia w przyszłości.
W
sytuacji zaproponowanej w ustawie - przekazaniu decyzji
corocznie do ustawy budżetowej, przy tak dużych
rozpiętościach możliwych do podjęcia decyzji między
wskaźnikiem cen, a wskaźnikiem wzrostu funduszu wynagrodzeń
- przewidywanie przyszłości dla ubezpieczonego, jeśli chodzi
o wysokość świadczeń względem jego zarobków i zarobków
przeciętnych w gospodarce, a także strategia zabezpieczenia
się na starość, są w gruncie rzeczy niemożliwe.
Sądzę, że
zachowanie takiej elastyczności z punktu widzenia
funkcjonowania systemu jest bardzo trudne do akceptacji.
Moja sugestia jest taka, że likwidacji powinien ulec ust. 5
w art. 25, który deleguje tę decyzję do ustawy budżetowej.
Natomiast w ust. 6 powinien być ustalony pewien wskaźnik, a
jaki powinien być zaraz powiem.
Problem
polega na tym, że przy obecnych zapisach, które przy
pozytywnym wzroście gospodarczym gwarantują minimalną
waloryzację składek na poziomie wskaźnika wzrostu cen -
indeksację cenową, natomiast przy negatywnych zjawiskach
sytuacji gospodarczej niższą niż wskaźnik, ponieważ opartą
na podstawie funduszu wynagrodzeń, gwarantowana stopa
zastąpienia, którą można osiągnąć przy tej indeksacji
cenowej jest - w mojej opinii - bardzo niska. Na przykład
dla kobiety po 40 latach pracy, po przejściu na emeryturę w
wieku 65 lat i przy założeniu, że stopa zwrotu drugiej
części kapitałowej jest relatywnie wysoka - wynosi 4%, a
wzrost płac jest umiarkowany - ok. 40%. Byłoby dobrze, żeby
posłowie mogli dyskutować na podstawie konkretnych danych,
które by przedstawił rząd.
Jest
jeszcze jeden aspekt sprawy, który powoduje, że - moim
zdaniem - wskaźnik minimalny gwarantowany przy pozytywnym
wzroście gospodarczym - wskaźnik cen, nie powinien być
utrzymany, powinien być wyższy. Są to relacje, które
uzyskuje się między świadczeniami emerytalnymi - stopą
zastąpienia świadczeń emerytalnych i stopą zastąpienia
świadczeń rent inwalidzkich.
Z moich
obliczeń, które przeprowadziłam nie dla całej populacji, a
dla pewnych przypadków wynika, że przy zachowaniu
minimalnych gwarancji na poziomie wskaźnika wzrostu cen, dla
wielu osób będzie korzystne, zwłaszcza gdy mają długi staż
pracy i niezbyt wysokie wynagrodzenie, przejść na rentę
inwalidzką w wieku 55 lat, bo uzyskają świadczenia stopy
zastąpienia w stosunku do swoich płac wyższą niż stopa
zastąpienia, którą gwarantuje omawiany przepis. Może to
spowodować bardzo silną stymulację do przechodzenia na renty
inwalidzkie, co jest zjawiskiem niekorzystnym i trudnym do
zahamowania.
Te trzy
aspekty powodują, że należy rozważyć ustalenie i
podniesienie wskaźnika waloryzacji składek. Propozycje mogą
być różne. Ja preferuję propozycję, żeby ustalić to na takim
poziomie jak obecnie, na podstawie przeciętnego
wynagrodzenia.
Następną
sprawą jest średnie dalsze trwanie życia, które jest
podstawą ustalania wysokości świadczeń dla kobiet i
mężczyzn. W art. 26 sugeruje się, aby średnie dalsze trwanie
życia dla płci było liczone osobno, co powoduje, że osoby o
tym samym stażu pracy, w tym samym wieku emerytalnym i o
takich samych zarobkach, mają różne świadczenia w zależności
od tego, czy są mężczyzną czy kobietą. Wydaje się, że jest
to sprzeczne z zapisami konstytucji. Należy wprowadzić
wspólny wymiar aktuarialny dla obu płci.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Do głosu są zapisane jeszcze 4 osoby. Po ich
wypowiedziach nastąpi przerwa. Dyskusję będziemy kontynuować
po przerwie.
Poseł
Wiesław Kaczmarek /SLD/: To, co zamierzałem powiedzieć,
wyczerpała pani Wójcicka. Czytając te dwa artykuły
zastanawiałem się, czy dziś można wytłumaczyć osobom, które
będą uczestniczyły w tej operacji, na czym polega istota
reformy tego systemu z punktu widzenia ich bezpieczeństwa i
przewidywalności przyszłych świadczeń.
Obawiam
się, że przyjęcie rozwiązania zaproponowanego w art. 25 -
wskaźnik w ust. 6 - spowoduje, że przyszłe świadczenia
emerytalne będą corocznie elementem przetargu politycznego,
bo będą efektem dyskusji nad ustawą budżetową. Pod tym
względem system ten będzie wahliwy, niestabilny. Jest to złe
rozwiązanie.
Przystąpiliśmy do rozpatrywania tych artykułów niejako z
marszu. Gdybym dziś dostał zadanie, jak sprzedać
publiczności istotę tej reformy, to miałbym kłopot z
odpowiedzią na pytanie, czy jestem w stanie powiedzieć
człowiekowi, który jest w jakimś systemie zatrudnienia i
związanymi z tym świadczeniami emerytalnymi, w jakich
relacjach jego emerytura w stosunku do wynagrodzenia będzie
wyglądała po wprowadzeniu tej ustawy. Obawiam się, że jest
to niezrozumiałe, ludzie tego nie wiedzą. Kwestia odnoszenia
tego do średniego okresu życia po przejściu na emeryturę
oraz czynnik upolitycznienia, którym będzie wskaźnik,
powodują, że właściwie takiej odpowiedzi nie ma. Nie wiem,
czy dałoby się to usprawnić tak, żeby sposób wyliczania
ustabilizować lub uniezależnić, bo przekazanie tego Komisji
Trójstronnej - przy pełnym szacunku dla tej Komisji - takich
gwarancji nie daje. Przez 4 lata obserwowałem, jak
polityczne było to gremium. Trudno byłoby mówić, że jest to
gremium aplityczne.
Kolejna
sprawa, która mnie interesuje, wiąże się zapewne z
wyliczeniami. Podkreślam, że do tej pory nie mieliśmy
możliwości zapoznania się tymi wyliczeniami. Pytanie odnosi
się do autorów ustawy, a dotyczy przedziałów wiekowych. Żeby
zmusić państwa do próby symulacji zapytam, co byście państwo
powiedzieli, gdybyśmy postawili wniosek o przesunięcie daty
na 31 grudnia 1945 r. albo 31 grudnia 1953 r.? Jakie są
skutki wybrania tych przedziałów? Skąd one się wzięły? Czy
jest to potoczne sformułowanie, że pewną granicą wieku, dla
którego warto coś robić, jest wiek 50 lat, a może 45, czy 48
lat. Rozumiem, że przedziały te zostały przyjęte w wyniku
powszechnej aklamacji, ale czy za tymi przedziałami kryją,
się jakieś rachunki? Uporczywie będę powracał do sprawy
rachunków, bo nic się nie da załatwić na wiarę. Bardzo
zależałoby nam na tym, żeby móc zapoznać się z rachunkami i
kosztami.
Jeżeli
wzorujemy się na innych systemach, to byłbym zobowiązany,
gdyby autorzy projektu przytoczyli przykłady rozwiązań z
reform innych krajów.
Czy
przyjęto mechanizmy różnych ryzyk? Jeżeli popatrzymy na
ewentualnie wprowadzone w życie trzy filary, to w pierwszym
mamy ryzyko polityczne i częściowo ryzyko ekonomiczne -
wynikające z ustalenia wskaźnika, w drugim mamy ewidentne
ryzyko kapitałowe, a w trzecim również mamy do czynienia z
ryzykiem kapitałowym. Jakie są systemy zabezpieczania i
minimalizacji tych ryzyk? Z zapisu wynika, że takiego
systemu, póki co, nie ma. Trudno odnieść się do tego
pozytywnie, jeżeli nie przedstawia się rachunków i symulacji
finansowych wybranych rozwiązań.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Art. art. 24, 25 i 26 należałoby chyba
rozpatrywać łącznie z art. art. 160, 161 i 162, bo tworzą
immanentną całość. Skoro jednak pan przewodniczący tak toczy
obrady, to rozumiem, że przy następnych artykułach nastąpi
dalsza dyskusja dotycząca szczegółów.
Chciałabym powiedzieć o kilku kwestiach. Nie zgadzam się z
opiniami zachęcającymi do bardzo pozytywnego patrzenia na
nowy system z takiego punktu widzenia, że teraz, jeśli
wejdzie system zaproponowany w omawianych artykułach, to
będzie opłacało się mieć długi staż pracy.
Powiedzmy
sobie jasno, że wymiar emerytury według tych zasad będzie
zależał od dwóch czynników. Od tego, ile pieniędzy zgromadzi
ktoś na swoim koncie i od tego, ile będzie miał lat w
momencie przechodzenia na emeryturę. Zatem nie staż pracy
jest ważny, a wiek w momencie przechodzenia na emeryturę i
okres dalszego trwania życia. Okres ten nie jest na dziś
sztywno określony. Staż pracy nie jest istotny, a więc
zachęta do dalszej pracy, tylko zachęta, że możesz pracować
króciutko, żeby spełnić wymogi, dobrze zarabiać, wnieść
kapitał i jak najpóźniej przechodzić na emeryturę. To są
właściwe czynniki.
Czy
system ten jest bardziej przejrzysty? Jest mniej przejrzysty
niż obecny. Dzisiejszy system można nazwać mniej
sprawiedliwym niż proponowany, ale dzisiejszy system jest
bardziej przewidywalny, jest łatwiejszy do szybkiego
wyliczenia. Nie można stwierdzać, że zaproponowany system
jest bardziej przejrzysty, bo nie wiemy, jak będzie
waloryzowana nasza składka i nie wiemy, jaki będzie wskaźnik
dalszego trwania życia.
W
wystąpieniu klubowym w zakresie tych artykułów podniosłam
dwie podstawowe kwestie, na które zwróciła uwagę pani
ekspert Wójcicka. Taki system waloryzacji składek jest o
wiele mniej korzystny niż dzisiejszy rodzaj
przyporządkowania przyszłej emerytury w relacji do
dzisiejszych płac.
Po
pierwsze, zaproponowano bardzo polityczne rozstrzygnięcia.
Po drugie, oderwano waloryzację składek od średnich płac, co
obecnie stanowi podstawę do naliczenia emerytury. Zgadzam
się z tym, że jeżeli nie zostaną zaproponowane inne lepsze
rozwiązania, to zaproponowana przez panią Wójcicką
waloryzacja w odniesieniu do przeciętnych płac jest o wiele
korzystniejsza.
Kolejną
sprawą, którą chcę podnieść w imieniu mojego klubu, jest
dyskryminacja kobiet przy rozwiązaniach dotyczących
wskaźnika dalszego trwania życia.
Wiadomo,
że w tej chwili kobieta pobiera emeryturę o 3 lata dłużej
niż mężczyzna. Jednakże rozbijanie dalszego trwania życia
oddzielnie dla płci wprowadza absolutną nierówność w
zakresie takich samych dorobków na rzecz emerytury. Możemy
mówić o zróżnicowaniu wskaźnika dalszego trwania życia w
aspekcie np. grup zawodowych, żeby po części rozwiązać
problem dotyczący ochrony niektórych uprawnień pracy w
szczególnych warunkach i charakterze. Jeżeli mówimy o
ogólnym wskaźniku bez zastanawiania się, co będzie z
przywilejami branżowymi, to musi być wskaźnik wspólny dla
kobiet i mężczyzn.
Na tle
tej filozofii ustawy zastanawiam się, czy w ogóle warto jest
mówić o granicy wieku uprawniającej o przechodzeniu na
emeryturę. Prosiłabym na ten temat o dyskusję. Z ustawy tej
nie wynika, że jeśli ma się 60 lat, to na pewno ma się
uzyskane "x" pieniędzy i określone dalsze trwanie życia.
Przecież ktoś może zdecydować się przejść na emeryturę
wcześniej i de facto nic na tym nie stracić. Jeżeli ktoś
zdecyduje się przejść na emeryturę mając 55 lat, to wskaźnik
dalszego trwania życia będzie na tyle dłuższy, że jego
świadczenie będzie stanowiło 1/2, 1/3 tego, co byłoby za 5
lat.
Nie mamy
żadnych wyliczeń. Dlatego prosiłam rząd o przykładowe
wyliczenie sytuacji pracownika według wieku i płci. Jaka
będzie jego sytuacja, gdy przejdzie na emeryturę w wieku
wcześniejszym lub późniejszym w takim lub innym roku.
Przecież prognozy te będą zmienne. Dopiero wówczas możemy
dyskutować o innych wariantach.
Ostatnia
sprawa, którą chciałam zasygnalizować. Ust. 1 art. 25 brzmi
bardzo niewinnie, że podstawę do naliczania emerytury będą
stanowiły składki zaewidencjonowane na koncie
ubezpieczonego. Jeżeli wczytacie się państwo w dalsze
artykuły, oznacza to, że będą to składki rzeczywiście
wpłacone przez pracodawcę. Zatem, jest to po raz pierwszy
zrzucenie na pracownika ryzyka niewypłacalności zakładu
pracy, nie wywiązywania się pracodawcy z obowiązku wpłacania
składek na ZUS. Fundusz Gwarantowanych Świadczeń
Pracowniczych, który ma być buforem, może okazać się klęską
dla wielu tysięcy pracowników. Takiego rozwiązania - w moim
przekonaniu - nie można zaproponować. Przy odpowiednich
artykułach będę to rozwijać.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Podzielam uwagę pani poseł Bańkowskiej, że
artykuły 160-162 powinny być immanentną częścią tego
rozdziału. Jest to pewna wada konstrukcyjna ustawy, która
jedno z ważniejszych pojęć - kapitał początkowy - odsyła do
przepisów przejściowych.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Podzielam wypowiedź pani poseł
Bańkowskiej, ale tylko w części dotyczącej
zaewidencjonowania składek. Pozostaję przy innym stanowisku
w zakresie dotyczącym rozgraniczenia ze względu na płeć. Nie
ulega wątpliwości, że kobiety mogą przechodzić na emeryturę
wcześniej, a wiadomo, że dłużej żyją.
Zamierzałem zabrać głos w momencie, gdy będziemy omawiać
art. 25 ust.6, ale dyskusja zmobilizowała mnie do
wcześniejszego wystąpienia. Przepis ten jest źle
sformułowany, gdyż są określone widełki między
średniorocznym wskaźnikiem wzrostu cen towarów i usług
konsumpcyjnych, co ma być ustalone w ustawie budżetowej na
dany rok. W związku z tym nie ma średniorocznego wskaźnika,
może być co najwyżej prognoza tego wskaźnika. Trzeba zatem
napisać "prognozowanym wskaźnikiem" a nie "średniorocznym
wskaźnikiem". Ustawę budżetową powinno przyjmować się w
grudniu roku poprzedniego. W grudniu roku poprzedniego nie
mogę wiedzieć, co będę miał w marcu roku następnego. Może to
być tylko prognoza.
Jeżeli
mówimy o wskaźniku wzrostu funduszu wynagrodzeń ogółem, to
definicji tego pojęcia nie ma ani w słowniczku na potrzeby
tej ustawy, ani nie ma odesłania, że prezes Głównego Urzędu
Statystycznego ma to opublikować. Gdyby takie odesłanie było
GUS zrobiłby metodologię. Nie zostało powiedziane, kto i w
jakim trybie ma to określić. Główny Urząd Statystyczny -
proszę mi wierzyć, jestem członkiem Rady Statystyki - nie
dysponuję dzisiaj pełną definicję, żeby określić, czym jest
wskaźnik wzrostu funduszu wynagrodzeń ogółem. Są pewne
metodologie, natomiast w sposób jasny i precyzyjny nie jest
to zdefiniowane.
Co jest
wynagrodzeniem? Czy tylko to, co stanowi podstawę wymiaru
dla składki na ubezpieczenie społeczne? Tak nakazywałaby
logika. Czy również honoraria i inne wynagrodzenia, w skład
których mogą wchodzić diety? Jeśli zajrzymy do słownika to
dieta jest również wynagrodzeniem, tyle że zryczałtowanym.
Brak więc w ustawie definicji tego pojęcia ani nie podano
sposobu, jak to określić.
Niezależnie od szczegółowych wątpliwości, w mojej ocenie,
nie powinien być rozpatrywany żaden inny wskaźnik, jak tylko
wskaźnik przeciętnego wynagrodzenia a nie funduszu. Fundusz
może być płynny - liczba zatrudnionych maleje lub rośnie.
Fundusz może wzrosnąć w związku ze wzrostem liczby
zatrudnionych albo zmaleć ze względu na zmniejszenie liczby
zatrudnionych. Co ma do waloryzowania stanu mojego konta, że
rośnie lub maleje liczba zatrudnionych?
Wydaje
się, że najbardziej sprawiedliwy - aczkolwiek zdaję sobie
sprawę, że mogą być przypadki niekorzystne w wyniku tego
mechanizmu - będzie jednak wskaźnik wzrostu wynagrodzeń.
Możemy również wprowadzić nowe pojęcie - wskaźnik wzrostu
przeciętnej podstawy opłacania składki, żeby nie zastanawiać
się co jest wynagrodzeniem a co nim nie jest. Można obliczyć
od czego przeciętnie liczy się składkę na jednego
ubezpieczonego. Mogłoby to być lepsze od przeciętnego
wynagrodzenia, jednakże średnie wynagrodzenie jest proste i
funkcjonuje w obrocie. Podejrzewam, że różnice byłyby
znikome. Powstaje pytanie, czy koszty związane z przejściem
na przeciętną podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie
społeczne nie byłyby zbyt duże?
Poseł Jan
Lityński /UW/: Została wyczerpana lista zgłoszonych mówców.
Dalszy ciąg posiedzenia rozpocznie się o godz. 16.30.
Ogłaszam przerwę.
[Po
przerwie]
Poseł Jan
Lityński /UW/: Wznawiam posiedzenie. Jest propozycja,
żebyśmy obradowali do godz. 18.30.
Wracamy
do dyskusji.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Chciałabym zgłosić poprawkę pani poseł
Staręgi-Piasek i moją dotyczącą art. 25 i art. 26 oraz swoją
poprawkę dotyczącą art. 16. Złożę je za chwilę na piśmie.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Ponieważ dyskutujemy nad art. art. 24-26,
proponuję, żeby pani poseł omówiła zasygnalizowaną poprawkę.
Poseł Ewa
Tomaszewska /AWS/: Proponujemy, żeby w art. 25 zamiast
dotychczasowych ustępów 5 i 6 wprowadzić zapis: "Wskaźnik
waloryzacji składek równa się wskaźnikowi wzrostu
przeciętnego wynagrodzenia w roku przeprowadzania
waloryzacji". Jest to uzależnienie tempa wzrostu świadczeń
od tempa wzrostu wynagrodzeń.
Druga
poprawka dotyczy art. 26. Chodzi o dalsze trwanie życia.
Proponujemy zapis: "Średnie dalsze trwanie życia ustala się
wspólnie dla mężczyzn i kobiet oraz wyraża się w miesiącach"
zamiast dotychczasowego zapisu. Sądzimy, że będzie to zgodne
z normami europejskimi.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Proponuję, żeby w art. 24 skreślić wyrazy
"60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn" i
zastąpić 62 latami dla mężczyzn i kobiet.
W art. 25
proponuję skreślenie ust. 5 i 6. W art. 26 w ust. 3
proponuję brzmienie: "Średnie trwanie życia ustala się
wspólnie dla mężczyzn i kobiet oraz wyraża się w
miesiącach".
Poseł Jan
Lityński /UW/: Dla obu propozycji wystarczy zapisać "średnie
dalsze trwanie życia wyraża się w miesiącach", wtedy nie
trzeba rozróżniać płci.
Poseł
Janusz Zemke /SLD/: W art. 24 jest przyjęta bardzo ważna
zasada dotycząca wieku przejścia na emeryturę. Wiadomo, że
od tej zasady będą odstępstwa. Odwołujemy się tam do
art.art. 45-49,w których jest mowa o wyjątkach. Wyjątki są
wyliczone enumeratywnie. Dotyczy to emerytury górniczej i
kolejowej. W jaki sposób, gdyby zasady te miały dotyczyć
wszystkich i w jakim miejscu tej ustawy przyjmiemy inny bieg
przejścia na emeryturę dla żołnierzy, policjantów itd.? Jak
to będzie rozpisane, bo to odwołanie nie dotyczy tej
materii?
Z tego,
co pani minister Lewicka mówiła na jednym ze wstępnych
spotkań wynika, że toczą się negocjacje między właściwymi
ministerstwami i związkami zawodowymi. Czy można dowiedzieć
się czegoś na ten temat, bo oprócz spraw waloryzacji, które
są bardziej dyskusyjne, jest to fundamentalna sprawa, jeżeli
chodzi o te grupy zawodowe. W tym gronie nie trzeba
tłumaczyć, że żołnierz i policjant w wieku 65 lat jest tylko
emerytem, który każdego będzie się bał.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Chciałbym powiedzieć pani poseł Filek, że
wniosek o wpisanie wspólnego wieku 62 lat dla mężczyzn i
kobiet ma małe szanse bycia pozytywnie przegłosowanym.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Wycofuję się z tego wniosku.
Poseł
Michał Wojtczak /AWS/: Proponuję, żeby art. 24 składał się z
dwóch ustępów. Pierwszy z nich mówiłby o tym, że osobom
urodzonym po 31 grudnia 1948 r. - zarówno mężczyznom jak i
kobietom - emerytura przysługiwałaby po osiągnięciu 65 lat.
Drugi mówiłby o tym, że kobietom, które ukończyły 60 lat i
przepracowały i mają okres ubezpieczeniowy nie mniejszy niż
25 lat przysługiwałoby prawo do wcześniejszej emerytury w
wieku 60 lat. Nie byłby to mechanizm sztywny, ale prawo do
przejścia na emeryturę w wieku 60 lat z uwzględnieniem
równości mężczyzn i kobiet w wieku 65 lat.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Popieram wniosek złożony przez pana posła
Wojtczaka. Wielokrotnie zwracano uwagę na to, że kobiety są
krzywdzone tym, że muszą przechodzić na emeryturę w wieku 60
lat. Pracodawca może je zwolnić, kiedy mają 60 lat. W
związku z tym przywilej ten jest niekiedy bardzo poważnym
obciążeniem. W związku z wprowadzeniem równego wieku
emerytalnego, zrównuje się prawa mężczyzn i kobiet do
dłuższej pracy, a daje się kobietom uprawnienia do przejścia
na emeryturę w wieku 60 lat. W ten sposób zachowuje się
dotychczasowe uprawnienia, ale daje się okres ochronny od
wieku 58 lat do 65 lat. W związku z tym kobieta nie będzie
mogła być zwolniona z pracy, będzie mogła pracować do 65
lat, a w wieku 60 lat świadomie decydować się na przejście
na emeryturę nie ponoszą strat z tego powodu. Rozwiązanie to
jednocześnie zachowuje prawo kobiet do wcześniejszego
przechodzenia na emeryturę dając im szansę na elastyczność
wieku emerytalnego. Rozwiązanie zaproponowane przez pana
posła wydaje się rozwiązaniem optymalnym.
Poseł
Alicja Murynowicz /SLD/: Okazuje się, że przy omawianiu
ubezpieczeń społecznych zaczniemy dyskutować na temat
uprawnienia kobiet i mężczyzn.
Nie
zgadzam się z tą propozycją. Można dyskutować nad inną formą
zapisu posiadania prawa do przejścia na emeryturę. Nie
zgadzam się z tym, że zapisanie dla osób urodzonych po 31
grudnia 1948 r. wieku emerytalnego dla kobiet - 65 lat, jest
pewnym wyrównaniem. Zmierza to wbrew prośbom rządu o to,
żebyśmy nie "grzebali" w ustawach, które obecnie
funkcjonują. Rozumiem, że za takim zapisem idzie ingerencja
w obecne ustawodawstwo. Jest to ingerencja w prawa już
nabyte.
W art. 24
mówicie państwo o osobach, które urodziły się po dniu 31
grudnia 1948 r. Dotyka to również takich osób jak ja, która
wiem, że mam prawo, a nie obowiązek, przejścia na emeryturę
w wieku 60 lat mając odpowiednią liczbę przepracowanych lat.
Nie wynika z tego obowiązek nałożony na pracodawcę
zwalniania kobiet w wieku 60 lat. W tej sprawie już było
kilka procesów.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Wynika. Pracodawca ma prawo panią zwolnić w
wieku osiągnięcia 60 lat. My chcemy to zmienić.
Poseł
Alicja Murynowicz /SLD/: Jest to kwestia posiadania
uprawnień, a nie obowiązku. Różnimy się w podejściu. Możemy
zacząć dywagować na ten temat. Jako Komisja Nadzwyczajna
możemy również wystąpić do organizacji i stowarzyszeń
kobiecych o opinię na ten temat. Opinii w tej sprawie mamy
za mało i nasza wiedza opiera się praktycznie na podstawie
tego, co mówią przedstawiciele rządu i co nam dostarczyło
Biuro Studiów i Ekspertyz. Jeżeli chcemy mówić o
równouprawnieniu, to zażartuję sobie, ale może panowie
zaczną rodzić dzieci - to też będzie równouprawnienie.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Mogę przynieść przykładowe opinie
organizacji kobiecych, a także pojedynczych kobiet, które
zostały zwolnione przez pracodawców tylko z tego powodu, że
osiągnęły wiek emerytalny. Kobiety te występowały na drogę
sądową. Jest znany przypadek nauczycielki, która niedawno
osiągnęła wyrok w tej sprawie. Kobieta ta uzyskała wyrok dla
siebie pozytywny. Nie oznacza to, że wyrok sądu rozwiewa
wszelkie wątpliwości, bo praktyka ze strony pracodawców jest
właśnie taka, jak mówimy - w pierwszej dogodnej sytuacji
korzystają z tego, że kobieta osiągnęła wiek emerytalny.
Żeby dojść swoich praw trzeba przejść przez procedurę
sądową.
Jeżeli
zapis zostanie sformułowany tak, jak zaproponował pan poseł,
sytuacja będzie bardziej klarowna. Wiek emerytalny jest
określony na poziomie 65 lat dla mężczyzn i kobiet z
zachowaniem prawa przejścia na wcześniejszą emeryturę dla
kobiet. Powstaje w ten sposób przedział wieku ochronnego
dłuższy niż dotychczas. Przypominam, że dzisiaj są to dwa
lata przed przejściem na emeryturę. Jest to okres chronienia
każdego pracownika bez względu na płeć przed zwolnieniem z
pracy. Dzięki przyjęciu tej propozycji okres ochronny
wydłużyłby się.
Ekspert
Irena Wójcicka: Pani minister Lewicka wyczerpała znaczną
część mojej wypowiedzi, że na rynku pracy i w praktyce
interpretacyjnej wiek emerytalny zapisany w ustawie oznacza
konieczność zakończenia aktywności zawodowej. Chciałabym
zwrócić uwagę na to, że to, co nazywamy przywilejem dla
kobiet w świetle dotychczasowych przepisów, w świetle
przyszłych przepisów jest dyskryminujące, ponieważ
uniemożliwia osiągnięcie wyższej emerytury wskutek różnicy
wieku emerytalnego. Jeżeliby pozostawić ten zapis tak, jak w
tej chwili, kobiety które zaczynają pracować w tym samym
wieku co mężczyźni i mają te same dochody w pracy, uzyskują
niższe świadczenia, co jest dyskryminujące. Wysokość
świadczenia jest zależna od wieku, a to z kolei zależne od
płaci.
Przepis
zaproponowany przez pana posła likwiduje tę dyskryminację
pozostawiając możliwość wcześniejszej emerytury a zarazem
niższej emerytury. Sądzę, że jest to idealne w tej trudnej
sytuacji.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Rozumiem, że jeżeli przyjmiemy ten zapis rząd
zrezygnuje z ustalania odrębnego wieku dalszego trwania
życia dla kobiet i mężczyzn.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Jest to najbardziej dyskusyjny
problem, który występował już wtedy, gdy poprzednie rządy
robiły założenia. Jest grupa kobiet, które dopominają się
możliwości wydłużenia okresu pracy, ale większość polskich
kobiet marzy o przejściu na emeryturę i trwanie w pracy do
65 roku życia nawet mentalnie nie jest zakorzenione u
kobiet. Nikt z nas po przegłosowaniu takiego wniosku nie
będzie w stanie przekonać społeczeństwa, czy większości
kobiet, że jest to dla nich korzystne. Może następne
pokolenia będą patrzeć inaczej.
Państwo
działacie w nieco innych strukturach. Ja przez wiele lat
pracowałam w zakładzie przemysłowym. Obserwowałam 60-letnie
kobiety. One naprawdę nie miały siły chodzić do pracy.
Wprowadzając taki zapis poprawimy sytuację naukowców, grupom
lekarzy itd. Te środowiska rzeczywiście dopominają się o to,
żeby nie dyskryminować kobiet. Natomiast generalnie jest to
utopijny zapis, bowiem dotrwanie kobiety na stanowisku pracy
do 65 lat, będzie dotyczyły de facto garstki osób.
Zastanówmy się nad ideologią, którą dorabiamy do tego
pomysłu, że dając możliwość przejścia na emeryturę w wieku
60 lat, kobieta przejdzie na emeryturę w wieku 60 lat, gdy
będzie tego chciała, a jeśli nie będzie wyrażała takiej
woli, sama będzie decydować o tym, kiedy przechodzi na
emeryturę nie później niż w wieku 65 lat. Praktyka już w tej
chwili jest bardzo brutalna. Nie mówmy o tym, że jest to
okres ochronny, bowiem w tej chwili kobiety są zwalniane z
pracy w wieku 55 lat. Nie daje się im wypowiedzenia, ale tak
prowadzi się politykę kadrową, że kobieta, która ma 30-letni
staż pracy i 55 lat życia, staje przed brakiem alternatywy.
Nie mówmy więc o tym, że dajemy prawo wyboru, bo życie jest
zupełnie inne. Wiele z kobiet, nawet jeżeli nie będzie
chciało, będzie musiało skorzystać z wcześniejszej
emerytury. Zastanówmy się, na ile dobrze czynimy kobietom,
które są tym zainteresowane.
Nie
wypowiadam się teraz, czy będę ten wniosek popierać czy nie,
bo jest to trudna społecznie sprawa. Nie mówmy natomiast o
ochronie, bo życie jest inne.
Poseł
Adam Szejnfeld /UW/: Żeby podjąć ostateczną decyzję na ten
temat potrzebna jest wiedza. Najważniejsze jest to, czy
kobiety przechodząc na emeryturę będą miały ten sam wymiar
emerytury co mężczyźni, jeżeli pracowały tyle samo czasu i
uzbierały taki sam kapitał? Jeżeli przechodzą na emeryturę 5
lat wcześniej, a uzbierany kapitał ma mieć wpływ na wysokość
emerytury, to powinna być ona niższa. Nie jest to wybór,
jeżeli jest zapis ustawowy. Czy kobiety będą z tego
zadowolone?
Pamiętajmy, że obecna praktyka jest taka, że dyskryminacja
kobiet w pracy - użyjmy tego słowa, chociaż nie wiem, czy
jest ono adekwaktne - dotyczy z reguły kobiet do 35 roku
życia i powyżej 60 roku życia. Pracodawcy niezbyt chętnie
przyjmują do pracy kobiety do 35 roku życia ze względu na
potencjalne macierzyństwo, a wobec kobiet powyżej 60 roku
życia korzystają z prawa, że jest to wiek emerytalny. Jeżeli
kobiety nadal chcą być aktywne zawodowo, to jedyną
możliwością ustawową jest podniesienie tego wieku. Poparłbym
postawiony tu wniosek.
Gdyby
miało być inaczej, to należy wyjaśnić, na ile uzbierany
kapitał ma mieć wpływ na wysokość emerytury w przyszłości.
Odpowiedź na to pytanie jest zasadnicza przy rozstrzygnięciu
tej sprawy. Wtedy należy odpowiednio podejść do pojęcia
średniego dalszego trwania życia. To również będzie
rzutowało na to, czy różnicujemy pojęcie średniego trwania
życia dla kobiet i mężczyzn czy nie.
Wracam do
wniosku w sprawie wieku. W mojej ocenie będzie to działało
na rzecz kobiet, które będą chciały być aktywne zawodowo
dłużej i będą chciały mieć wyższą emeryturę.
Jeżeli
chodzi o wątpliwości zgłoszone przez panią poseł Bańkowską,
które mogą wystąpić wśród wielu kobiet, które kosztem pracy
i dochodów wolałyby zająć się wnukami, to jako kompromisowo
można rozpatrzyć sprawę dochodzenia do przepisu
wyrównującego wiek stopniowo. Ustalamy ustawowo wiek 65 lat
jako równy dla kobiet i mężczyzn, przy czym do wieku tego
dla kobiet dochodzimy krocząco co roku dokładając jeden rok.
Jest to propozycja kompromisu.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Jeżeli chodzi o propozycję pana posła
Wojtczaka przedstawię gorszy zapis, ale chyba bardziej
przekonujący dla pani poseł, która jest tego przeciwniczką.
Proponuję, w ust. 2 zapisać, że kobieta ma prawo pracować do
65 roku życia. Oddaje to intencje pana posła Wojtczaka -
kobieta ma prawo pracować do 65 roku życia. Rozumiem, że
przedstawiciele rządu będą protestowali, bo nie spodoba im
się takie sformułowanie. Pani poseł Murynowicz protestuje
przeciw zapisowi pana posła Wojtczaka, bo coś ją w tym
niepokoi. Nie ma jednak powodu do niepokoju. Zapis ten
oznacza dokładnie, że kobieta może przejść na emeryturę w
wieku 65 lat - dotychczas mogła przejść na emeryturę w wieku
60 lat, natomiast nie musi przejść - dotychczas musiała. To,
co proponuje pan poseł Wojtczak jest istotną poprawą w
sytuacji kobiet urodzonych przed 1948 r. w stosunku do
sytuacji obecnej.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Zapis ten oznaczałby dokładnie to, że
o 5 lat później jest możliwość przejścia kobiety na
emeryturę w stosunku do obecnych zasad.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Chciałbym zadać pytanie, żeby rozwiać
wszelkie wątpliwości. Czy przepis art. 24 w brzmieniu
dotychczasowym, jednoustępowym oznacza, że kobiety mogą
przejść na emeryturę mając lat 60, ale mogą pracować dłużej,
a mężczyźni mogą przejść na emeryturę w wieku 65 lat, ale
mogą pracować dłużej? Czy to jest generalna intencja tego
zapisu?
Poseł Jan
Lityński /UW/: Proszę przedstawicieli rządu o wypowiedzenie
się w przedmiotowej sprawie.
Dr
Aleksandra Wiktorow: Tak jak mówili pani poseł Murynowicz i
pan poseł Manicki emerytura jest prawem a nie obowiązkiem.
Wiemy jednak, jak to jest egzekwowane. Jeżeli natomiast
napiszemy, że wiek emerytalny dla kobiet wynosi 60 lat, ale
mogą pracować dłużej, to nic z tego nie wynika. Jest to taka
sama sytuacja, jaką mamy dzisiaj. Pan poseł Wojtczak
zaproponował zapis, że wiek emerytalny - 65 lat jest
jednakowy dla wszystkich. Kobiety, które co najmniej 25 lat
ubezpieczenia mogą przejść na emeryturę w wielu 60 lat,
czyli mają jakby 5 lat wyboru. Pracodawca nie może ich
zwolnić tylko dlatego, że osiągnęły wiek 60 lat. Pracodawca
może o tym zadecydować dopiero, gdy osiągnęły wiek 65 lat.
Czy
kobiety chcą czy nie chcą przechodzić na emeryturę? Sprawa
ta wygląda różnie. Jak wiemy, orzeczenia Trybunału
Konstytucyjnego dla dwóch kategorii zrównały wiek
emerytalny. Jest w tej chwili 65 lat dla kobiet.
Przy tych
rozważaniach nie możemy porównywać kobiet, które dziś
przechodzą na emeryturę i tych które przechodziły na
emeryturę w poprzednim okresie, z tymi które będą
przechodziły na emeryturę w przyszłości. Są to kobiety,
które pracują w zupełnie innych warunkach i gospodarstwa
domowe prowadzą również w innych warunkach. Najmłodsze
kobiety nie widzą w tym nic złego, dlatego że według nowej
ustawy urlop wychowawczy zalicza się jako okres składkowy do
stażu, czego przedtem nie było. Nie muszą więc bać się tej
przerwy w pracy, że wpłynie ona na okres ubezpieczenia.
Poseł
Jolanta Banach /SLD/: Nie uczestniczyłam w poprzednich
posiedzeniach Komisji, być może moje pytania pokryją się z
poprzednimi pytaniami posłów.
Chciałabym zapytać panią minister Lewicką, czy rozważano
problem elastycznego wieku emerytalnego kobiet, który polega
na odwróceniu zasady zaproponowanej przez jednego z posłów,
ustalenia jednakowego wieku emerytalnego na poziomie 65 lat
i otwarciu fakultatywnej możliwości przejścia na emeryturę
tylko kobiecie, która ukończyła 60 rok życia?
Poseł Jan
Lityński /UW/: To jest właśnie istota wniosku pana posła
Wojtczaka.
Poseł
Jolanta Banach /SLD/: Zatem co stało na przeszkodzie, że
strona rządowa ustalając sztywny wiek nie zaproponowała
tego? Mamy za sobą dwa orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
dotyczące pracownic wyższych uczelni i urzędniczek
państwowych. Takich zawodów, o których pani mówiła,
paralelnych do tych dwóch już uregulowanych można znaleźć
wiele.
Chciałabym państwu przypomnieć, że w krajach Unii
Europejskiej następuje wyrównanie wieku emerytalnego z
możliwością dojścia 7- lub 10-letniego. W Stanach
Zjednoczonych nawet planuje się wydłużenie wieku
emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Ponieważ
jednak w Polsce życie rodzinne i zawodowe kobiety wygląda
inaczej, myślę, że elastyczny wiek emerytalny byłby
rozwiązaniem optymalnym - od 60 do 65 roku życia, tak jak
dla mężczyzn obligatoryjnie, z możliwością przejścia w wieku
60 lat.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Zdaje się, że jesteśmy bliscy consensusu.
Poseł
Alicja Murynowicz /SLD/: Może jesteśmy bliscy consensusu,
ale nie uzyskałam jeszcze wszystkich wyjaśnień w tej
kwestii. Być może będzie to inaczej wyglądało, gdy otrzymam
wniosek pana posła Wojtczaka na piśmie.
Rozumiem,
że są tego typu tendencje, ale chciałabym mieć pewność. W
tej chwili mówi się, że ubezpieczona kobieta ma prawo
przejścia na emeryturę. Przejścia na emeryturę w wieku 60
lat nie nazywa się emeryturą wcześniejszą.
Nawiążę
do wypowiedzi pana posła Szejnfelda. Jest możliwa sytuacja,
o której pan mówił, jeżeli będzie jasno i wyraźnie
określone, że gdy kobieta skorzysta z uprawnienia przejścia
na emeryturę w wieku 60 lat, to będzie miała tak samo
obliczoną emeryturę jak mężczyzna, że zależeć to będzie od
kapitału a nie od przewidywanej średniej długości dalszego
życia. Niestety, to mamy w tej chwili zapisane. Jest to
nierówność. Dlaczego mówi się, że kobieta, która przechodzi
na emeryturę w momencie, gdy nabywa uprawnienia do
emerytury, przechodzi na wcześniejszą emeryturę? Cały czas
operuje się pojęciem wcześniejsza emerytura. To nie jest
wcześniejsza emerytura, to jest uprawnienie do emerytury.
Gdybyśmy zgodzili się na elastyczne przechodzenie na
emeryturę, to kobieta, która przechodzi na emeryturę w wieku
62, 64 czy 65 lat, przechodzi na wyższą emeryturę, bo jej
kapitał jest wyższy.
Być może
za poprawką pana posła Wojtczaka się kryje, co nie do końca
mnie przekonuje. Chciałabym jednak uzyskać przekonujące
argumenty, bo zapisanie w ustawie 65 lat dla mężczyzn i
kobiet, zgodnie z tym co powiedziała pani poseł Bańkowska,
nie wytłumaczy i nie wyjaśni tego wielu milionom kobiet,
zwłaszcza że dotyczy to sytuacji kobiet w przedziale wieku
30-50 lat, które nie wchodzą w system wcześniejszy do 30
roku życia. Rozróżnijmy to. Rząd prosił, żeby nie "grzebać"
w obecnych przepisach prawnych, a sam w tej chwili do tego
namawia. Nie rozumiem tego.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Popieram wniosek pana posła Wojtczaka.
Uważam, że jest to bardzo korzystne dla kobiet.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Uzyskałem od strony rządowej odpowiedź
na moje pytanie, która i tak nie zmieniła mojego widzenia
tej sprawy. Pewne rozwiązania wynikające z tej ustawy mają
zachęcać do tego, żeby na przykład mężczyzna mając 65 lat
niekoniecznie musiał iść na emeryturę. Zachęty te są dość
atrakcyjne, bo pozwalają nie tylko wypracować wyższy
kapitał, a dalszy bieg życia - krótszy, ponieważ mężczyzna
dłużej pracuje - powoduje, że emerytura jest wyższa, gdyż
jest wypłacana przez krótszy okres. Jest to bardzo dobre. W
zderzeniu z problemami rynku pracy, z którym mamy do
czynienia obecnie i w dalekiej perspektywie, gdy do 2005 r.
corocznie przybywa 180 tys. osób netto, spór można przeciąć
załatwiając tę kwestię inaczej - wyznaczając, że wiek
emerytalny dla obu płci wynosi co najmniej 60 lat, ale można
pracować dłużej. Odchodzimy w ten sposób od problemu
dyskryminacji.
Wydaje mi
się, że w art. 24 można skreślić wyrazy "dla kobiet i co
najmniej 65 lat dla mężczyzn". Artykuł ten brzmiałby:
"Emerytura przysługuje ubezpieczonym urodzonym po dniu 31
grudnia 1948 r., którzy osiągnęli wiek emerytalny wynoszący
co najmniej 60 lat".
W ust. 2
- idąc za tokiem rozumowania pan posła Wojtczaka - można
doprecyzować to w ten sposób, że mają prawo pracować dłużej.
Powstaje jednak pytanie, po co mają pracować dłużej, skoro
ustawa przewiduje, że w ogóle mogą pracować dłużej, górna
granica nie jest określona.
Uważam,
że można poprzestać na skreśleniu wyrazów "dla kobiet i co
najmniej 65 lat dla mężczyzn". Jest to wniosek, który
stawiam pod rozwagę Komisji.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Rozumując w ten sposób można ustalić wiek
nawet na 30 lat. Niech pan zastanowi się nad błędem w swoim
rozumowaniu, kiedy mówi pan tylko 60 lat dla mężczyzn.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Chciałabym powiedzieć panu posłowi
Manickiemu, że problem ten przed chwilą rozstrzygaliśmy i
strona rządowa tłumaczyła, jak należy czytać ten przepis.
Należy czytać to odwrotnie. Jeżeli jest zapis, że wiek
emerytalny dla mężczyzny wynosi 65 lat, to oznacza prawnie,
że właśnie w wieku 65 lat pan poseł Manicki może być
zwolniony z pracy i obowiązkowo przejdzie na emeryturę.
Martwimy się o inną sprawę niż przedstawił pan poseł. Zapisy
te powodują to, że pracodawca ma prawo zwolnić pracownika w
wieku 65 lat, bo uzyskał już wiek emerytalny.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Emerytura bierze się z tego, że pracujemy a
nie z tego, że mamy jakiś kapitał. Im dłużej ludzie pracują
tym większe mają szanse na wyższą emeryturę.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Strona rządowa wyraźnie to
artykułowała potakując, gdy prowadziłem swoje wywody
wstępne, że rzeczywiście mogą pracować dłużej i w ten sposób
podnosić swoją emeryturę. W związku z tym czytam ten przepis
tak, jak jest napisany łącznie z wyrazami "co najmniej".
Oczywiście wiek 30 lat jest absurdem, bo trzeba mieć 25 lat
przepracowanych, żeby nabyć prawo. Nie można rzeczy
sprowadzać do absurdu, dlatego że trzeba wypracować kapitał.
Jeżeli natomiast mam już wypracowany kapitał, jestem w
określonym wieku, to, co to kogo obchodzi, na ile części
podzielę swój kapitał. Jeżeli mam ten kapitał wypracowany w
wieku 65 lat i praca tak mi doskwiera, że chciałbym z niej
odejść, to powinienem mieć prawo zwolnić to miejsce dla
absolwenta, który czeka w kolejce w urzędzie pracy do
miejsca pracy. Oczywiście proponuję nie zmieniać takich
kryteriów, jak co najmniej 25 lat okresów składkowych. To
wszystko jest jeszcze do rozważenia. Nie wydaje mi się
jednak uzasadnione, żeby kogoś na siłę zatrzymywać w pracy,
szczególnie w sytuacji naszego rynku pracy.
Jesteśmy
w tej chwili w zderzeniu z procesami dostosowawczymi do Unii
Europejskiej, które - co dla mnie nie budzi żadnych
wątpliwości - będą powodowały dalsze dramatyczne napięcia na
rynku pracy. Nie chodzi o to, żeby na siłę wyrzucać na
emeryturę mężczyzn po osiągnięciu 65 lat, ale żeby nie było
to niedopuszczalne. W odniesieniu do niektórych kategorii
zatrudnionych, szczególnie w tych obszarach wiekowych, o
których mówimy, jest to możliwe - mam na myśli tzw. pierwszą
kategorię zatrudnienia.
Nie
zgłaszam tego wniosku po to, żeby żartować na posiedzeniu
Komisji. Zgłaszam ten wniosek zupełnie poważnie. Tak jak
możemy mówić o wydolności organizmu kobiety w wieku 60 lat,
to samo można odnieść do mężczyzn, szczególnie zatrudnionych
w określonych zawodach, czy wykonujących określone
czynności.
Mechanizm
tej ustawy, który można doskonalić w trakcie naszych prac
jest taki, że powinien budzić zainteresowanie tym, żeby mimo
wieku 60 lat nie przechodzić na emeryturę, tylko starać się
pracować dłużej. Tak odczytuję ten mechanizm. Dlatego
proszę, żeby mój wniosek traktować poważnie, tak jak na to
zasługuje pod względem merytorycznym, a nie wyśmiewać go w
ten sposób, żeby wprowadzić wiek 30 lat. Ja nie proponuję
wieku 30 lat.
Poseł
Stanisław Wądołowski /AWS/: Chciałbym powiedzieć, jak
wygląda to praktycznie w moim zakładzie - stoczni
szczecińskiej. Kobieta kończy 55 lat, przepracowała 30 lat,
dostaje kwit od kierownika, że ma się zwolnić z pracy.
Zwróciła się do nas i nie daliśmy jej wyrzucić z pracy, ale
w pół roku później i tak została wyrzucona z pracy, bo
wszyscy wolą w pracy młodszych. Przywilej pracy powyżej 65
lat mają specjalne grupy zawodowe a nie przeciętni
pracownicy.
Dyrektor
Marek Góra: Przysłuchuję się tej dyskusji z ogromnym
zainteresowaniem i w pewnym rozdarciu, gdyż jest wiele
problemów, których nie da się łatwo rozwiązać.
Wydaje mi
się, że pomysł zgłoszony przez pana posła Wojtczaka ma pewne
ciekawe cechy, że do pewnego stopnia zrównujemy wiek
emerytalny kobiet i mężczyzn dając kobietom możliwość
wcześniejszego przejścia na emeryturę.
Powiem
państwu o co tu chodzi. Gdy projektowaliśmy ten system
myśleliśmy o wieku emerytalnym 62 lat dla obu płci.
Odeszliśmy od tego. W tej chwili rząd proponuje coś innego.
Szukamy dobrego rozwiązania, żeby skonsumować 60 lub 65 lat
i jednocześnie wyrównać szansę obu płaci na rynku pracy, nie
dopuścić do dyskryminacji, stworzyć sensowny system. Dotyczy
to obecnego rządu i przyszłych rządów. Dążenia Polski do
integracji z Unią Europejską prędzej czy później będą
prowadziły do tego, że będziemy musieli akceptować pewne
dyrektywy. Wiek powinien być równy. Dyrektywy mówią, że wiek
może być różny, ale wtedy trzeba ciągle tłumaczyć dlaczego.
Przyjęcie
propozycji, że wiekiem emerytalnym jest 65 lat i danie
kobietom dodatkowej możliwości w postaci przejścia na
emeryturę wcześniej, ułatwia nam wszystkim życie dziś i w
przyszłości. Przy zachowaniu wariantu 60-65 możemy
twierdzić, że w gruncie rzeczy wiek jest równy przy
pozostawieniu kobiecie możliwości do wcześniejszej
emerytury.
Chciałbym
jeszcze podkreślić to, co znalazło się w wypowiedzi i pani
poseł Bańkowskiej, i pana posła Manickiego, że wiek
emerytalny mógłby nie być określony albo mógłby być wyraźnie
niższy, jeżeli ktoś zbiera kapitał, który uzna za
wystarczający. Chciałbym przeciw temu zaprotestować. Mówimy
o systemie ubezpieczeń społecznych, a więc chodzi o
przeciwdziałanie sytuacji, żeby z jakiegokolwiek powodu ktoś
pozostał bez środków do życia w podeszłym wieku. Przez
wprowadzenie minimalnego wieku emerytalnego unikamy
sytuacji, kiedy człowiek popełni błąd - albo potrzebował
wcześniej pieniędzy, albo chciał trochę odpocząć, po czym
jest już tak stary, że nie może wrócić na rynek pracy.
Znalazł się w pułapce biedy, która zapędzi go do pomocy
społecznej. Tego chcielibyśmy uniknąć. Nie ma na świecie
systemu, który by nie określał minimalnego wieku
emerytalnego. Określenie minimalnego wieku emerytalnego nie
jest zmuszaniem ludzi do pracy do jakiegoś wieku, ale
spowodowaniem sytuacji, która broni ich przed ubóstwem.
Ubóstwo może być skutkiem błędu zbyt wczesnego zrezygnowania
z pracy. Tego chcielibyśmy uniknąć.
Powracam
do tematu wieku mężczyzn i kobiet. Wiąże się z tym problem
wieku emerytalnego i tablic życia. Skupię się na wieku
emerytalnym odkładając drugą sprawę do następnego etapu
dyskusji.
Przedstawiona propozycja jest kompromisem, bo z jednej
strony pozostawiamy naszą propozycję, a z drugiej
wyrównujemy wiek. Musimy jednak pomyśleć, co zrobić z
tablicami życia. Nie możemy wziąć dowolnych tablic.
Jest mowa
o nowych przepisach. Odpowiadając pani poseł Murynowicz
powiem, że osoby objęte tym punktem wchodzą w nowy system.
Nie jest to więc "grzebanie" w starym systemie. Osoby te
jeszcze przez jakiś czas będą pracować. Można myśleć o
dochodzeniu do wyrównywania minimalnego wieku, natomiast
wyrównanie nominalnego wieku na 65-65 lat bez konieczności
egzekwowania tego jest bardzo wygodne. Wygoda ta jednak w
jakiś sposób obróci się przeciw kobietom. Zawsze można
policzyć uśrednione dalsze trwanie życia. Jest to wykonalne.
Średnią można zawsze i ze wszystkiego wyciągnąć.
Wracam do
tablic życia. Jeżeli zachowamy różny wiek - kobiety będą
mogły przechodzić na emeryturę wcześniej - to jest problem,
że z pierwszej kohorty przejdą na emeryturę same kobiety. W
związku z tym liczymy średnie kobiet, które rzeczywiście
przejdą na emeryturę i mężczyzn, którzy nie przechodzą na
emeryturę, co powoduje zaburzenia finansowe w systemie. Jest
jednak inny problem, dotyczący minimalnego wieku. 60 lat
wydaje się być zbyt niskim wiekiem z powodów dochodowych, o
których przed chwilą powiedziałem. Ktoś może uzbierać dużo,
ale ktoś inny może uzbierać za mało i popełnić błąd. Nie
możemy do tego dopuścić.
Trzeba
coś zrobić z tablicami życia. Chciałbym, żebyśmy razem
poszukali próby odpowiedzi na pytanie, co z tym zrobić.
Możemy je uśrednić, ale wyciągnijmy wnioski, co z tego
wynika - w ewidentny sposób podnosimy świadczenia kobietom
kosztem mężczyzn. Jeżeli jawnie i jasno stwierdzimy, że
chcemy to zrobić, to w porządku. Chciałbym jednak, żeby było
jednoznacznie powiedziane, że dokonujemy transferu od
mężczyzn do kobiet. Jeżeli jest to transfer przy równym
wieku emerytalnym, to sprawa wygląda w ten sposób, że razem
zbieraliśmy, razem korzystamy, a kto dłużej żyje, to już
inna sprawa. W tym przypadku jest transfer do kogoś, kto
krócej pracował. Jest to zupełnie inna jakościowo sytuacja.
Powstaje pytanie, czy chcecie to państwo zrobić?
Zadecydujecie państwo o tym.
Żeby zbyt
długo nie mówić i nie powodować mieszania się wątków z 13
punktów, na które chciałem się dzisiaj wypowiedzieć w
związku z poprzednią dyskusją, zostawię tylko dwa, czyli
wiek i to, że minimalny wiek emerytalny jest kwestią
społeczną, którą musimy brać pod uwagę. Nie możemy przyjąć
dowolnego wieku emerytalnego. Potem chciałbym powrócić do
kwestii waloryzacji i innych, które podnosiliście państwo
wcześniej.
Poseł Jan
Lityński /UW/: W tej chwili dyskutujemy nad art. 24.
Proponuję jeszcze jedną rundę dyskusji nad tym artykułem, a
następnie przejdziemy do omawiania innych artykułów.
W związku
z wypowiedzią pana dyrektora Góry chciałbym powiedzieć, że
nie ma żadnego powodu, aby różnicować dalsze trwanie życia
kobiet i mężczyzn. Dlaczego nie różnicować dalszego trwania
życia profesorów i pracowników fizycznych? Z konstrukcyjnego
punktu widzenia nie ma żadnego uzasadnienia dla różnicowania
dalszego trwania życia kobiet i mężczyzn. Płeć jest jednym z
elementów dalszego trwania życia, ale nie jedynym.
Moglibyśmy szukać także innych. W związku z tym dla każdego
musielibyśmy szukać indywidualnego elementu ze względu na
jego pozycję a także stanu zdrowia. Wysokie emerytury
musieliby uzyskiwać ci, którzy mają zły stan zdrowia, gdyż
ich szanse przeżycia są małe. Dlatego nie możemy różnicować.
Różnicowanie dalszego trwania życia miałoby pewne
uzasadnienie przy różnicowaniu wieku emerytalnego,
aczkolwiek - moim zdaniem - daleko niewystarczającym.
Chciałbym
teraz odnieść się do wypowiedzi pana posła Manickiego. Mówi
pan o dowolnym wieku emerytalnym. Proszę jednak pamiętać, że
są to ubezpieczenia o charakterze społecznym. W związku z
czym nie może występować dowolność. W ubezpieczeniach
komercyjnych przy ubezpieczeniu się na życie również
istnieje minimalny wiek uruchomienia emerytury.
Nie można
podejmować indywidualnej decyzji w odniesieniu do każdego
człowieka. Należy to rozpatrywać w sensie grupowym. Liczy
się liczba ubezpieczonych i to, że przez pewien czas będą
się oni składali na wspólny cel, z którego indywidualnie
korzystają.
Poseł
Anna Filek /SLD/: Chciałabym poprosić pana dyrektora o
wyjaśnienie fragmentu swojej wypowiedzi, który mnie bardzo
zaniepokoił.
Powiedział pan, że jeżeli ktoś wcześniej poszedłby na
emeryturę, to potem nie miałby tej emerytury. Chyba źle
rozumiem. Przecież emerytury są dożywotne.
Dr
Aleksandra Wiktorow: Emerytura jest dożywotnia, ale przy
niższym wieku emerytalnym jest niższa. W wypowiedzi pana
dyrektora chodziło o to, że trzeba ją uzupełniać z innych
źródeł.
Jeżeli
chodzi o tablice wymieralności, czy mają być wspólne czy
oddzielne, to w przypadku równego wieku i pozwolenia
kobietom na wcześniejszą emeryturę pod warunkiem posiadania
odpowiedniego stażu, stosowanie wspólnych tablic jest
bezdyskusyjne i nie wchodzi w rachubę stosowania czegoś
innego.
Jeżeli
chodzi o to, że kobieta idąc na wcześniejszą emeryturę
będzie miała ją niższą niż mężczyzna, to - niestety - tak
musi być. Gdyby mężczyzna szedł wcześniej na emeryturę też
miałby niższą emeryturę. Przez to, że pozwalamy kobietom
idącym na wcześniejszą emeryturę na wspólne korzystanie z
okresu przeżycia, to i tak dostają więcej niż gdyby odbywało
się to na innych zasadach. Nigdy nie będzie równych emerytur
przy różnym wieku emerytalnym, a stosowanie wspólnych tablic
wymieralności dla obu grup, pozwala kobiecie osiągnąć trochę
wyższą emeryturę niż gdyby wynikało to z jej zgromadzonego
kapitału.
Dyrektor
Marek Góra: Nie lubię tablic życia i wolałbym, żeby były
jednakowe. Przy równym wieku byłoby to proste, a przy różnym
wieku jest kłopotem.
Chciałbym
wyjaśnić to, co powiedział pan poseł Lityński o tym, że
zawsze możemy dokonać transferu. W pełni zgadzam się z tym,
że możemy to zrobić. Podkreślam jednak, że transfer
wynikający z wcześniejszego przejścia kobiet na emeryturę to
jedna sprawa, a transfer wynikający z tego, że kobiety żyją
dłużej niż mężczyzny to druga sprawa. Mówimy o dwóch
sprawach a nie jednej. Sumuje się to potem w jeden strumień
pieniędzy, ale są to dwa pojęcia. Kobieta i mężczyzna muszą
pracować do tego samego wieku, zbierają pieniądze, a kto
dłużej żyje nie leży już w naszej mocy. Do kiedy jednak są
zbierane pieniądze jest już naszą sprawą.
Podkreślam to po to, żebyście państwo podejmując ostateczną
decyzję pamiętali, że musicie decydować o dwóch a nie jednej
sprawie.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Wiem, że nie pójdę z duchem czasu, ale
muszę poruszyć pewną kwestię.
Rozpatrujemy niezmiernie ważną sprawę, która powinna zmienić
się w stosunku do stanu obecnego. Równocześnie nie możemy
abstrahować od sytuacji na rynku pracy i od stanu zdrowia
ludzi. Jest to ze sobą związane.
Przepisy
te praktycznie wejdą w życie najwcześniej za 10 lat.
Ustanawiając granicę wieku trzeba zastanowić się, co będzie
się w tym czasie działo na rynku pracy i jaka będzie
sytuacja zdrowotna społeczeństwa. Od tych spraw powinno
zależeć podjęcie decyzji o wieku, od którego należy się
prawo do emerytury.
Nie chcę
być złym prorokiem, ale w moim przekonaniu nadal młodzi będą
czekać na odejście starych i zwolnienie miejsc pracy. Będzie
bezrobocie i będziemy musieli ludzi odsyłać na różnego
rodzaju świadczenia. Nie wierzę, że przez 10-15 lat
radykalnie poprawi się stan zdrowia Polaków.
Obecnie
większość kobiet przechodzi na emeryturę w wieku 55 lat, bo
większość spełnia kryterium 30 lat pracy. Jeżeli o 5 lat
wydłużymy możliwość przejścia kobiet na emeryturę - bo
według tych propozycji 5 lat mamy już zafiksowane - oznacza
to, że w znacznym stopniu wzrośnie liczba rent, na które
przejdą kobiety. Nie wiem, czy robiliście państwo taki
bilans. Tylko na podstawie takiego bilansu można mówić o
tym, co nam się będzie bardziej opłacało.
W
Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych robiliśmy wszystko, żeby
zmniejszyć liczbę rencistów. Robiliśmy to w przepisach i
robiliśmy to w życiu. Mimo to, liczba rencistów nie za
bardzo zmalała. Chciałabym, żebyśmy zwrócili uwagę na ten
problem.
Poseł Jan
Wyrowiński /UW/: W świetle tego, co powiedział pan dyrektor,
gdyby decyzja ta była przez nas przyjęta oznaczałoby to de
facto pewne uprzywilejowanie kobiet również w wymiarze
finansowym. Zrównanie warunków aktuarialnych przy
świadomości, że kobiety żyją dłużej niż mężczyźni, a
jednocześnie wyznaczenie płynnego okresu przechodzenia na
emeryturę oznacza, że kobiety w wyniku opracowywanych zasad
będą miały lepsze warunki finansowe. Chciałbym to bardzo
mocno podkreślić, że nie została zachowana równowaga płci,
tylko płeć męska zdecydowała się, żeby płeć żeńska w Polsce
miała nieco lepsze warunki.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Żeby choć trochę wyrównać przewagę mężczyzn.
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Jedyny argument, który usłyszałem ze
strony rządu przeciwko propozycji, o której mówiłem -
wyrównania wieku na niższym poziomie, był ten argument, że
chce się uniknąć pomyłek, błędów, w wyniku których ktoś
popada w ubóstwo.
Rozumiałbym ten argument, gdybym próbował sprowadzić ten
wiek do 50 lub poniżej 50 lat. Jeżeli jednak ma to dotyczyć
kobiet, których - co było wyraźnie podkreślane w dyskusji -
przeciętne zarobki, czyli podstawa wymiaru przyszłego
świadczenia, są znacznie niższe, to mówienie, że problemem
jest pomyłka, którą może popełnić mężczyzna idąc na
emeryturę w wieku 60 lat skoro mógłby pracować dłużej i mieć
krótszą, ale wyższą emeryturę, jest to argument, który mnie
nie przekonuje.
W
sytuacji, gdy mówimy o zrównaniu wieku, różnicowanie tablic
wymieralności czy dalszego trwania życia, przestaje mieć tak
silne znaczenie. Prosiłbym o nie sprowadzanie tych
propozycji do zupełnie absurdalnej dyskusji z gruntu
odrzucanej, szczególnie w sytuacji, jaką mamy na rynku
pracy. Gdybym chciał mówić o tym dla zabawy to w kontekście
dalszego trwania życia mówiłbym np. o reinkarnacji. Nie
robię tego jednak, tylko zupełnie poważnie proponuję
rozważenie możliwości przechodzenia na emeryturę. Może to
być zapisane tak, jak proponuje pan poseł Wojtczak, że wiek
emerytalny dla obu płci wynosi 65 lat, ale uprawnienie do
wcześniejszego odchodzenia na emeryturę powinno być również
dla obu płci. Dlaczego tylko kobieta, która żyje dłużej, ma
prawo przejść na wcześniejszą emeryturę, a mężczyzna, który
żyje krócej nie ma takiego prawa? To do mnie nie przemawia.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Chociażby dlatego, że tak jest we wszystkich
krajach. Kobieta pracuje więcej niż mężczyzna. Kobieta we
wszystkich krajach jest dyskryminowana, jeżeli chodzi o
płace. W związku z tym wcześniejsze przejście na emeryturę
jest pewnym wyrównaniem tej dyskryminacji. Bardzo często
kobieta przechodząc na emeryturę w wieku 60 lat nie
przechodzi na rzeczywistą emeryturę, nie staje się
bezczynna, gdyż - zwłaszcza w Polsce - zajmuje się jeszcze
dziećmi. Spełnia więc niezwykle istotną rolę. To, że kobiety
mają wcześniejszy wiek emerytalny jest zupełnie naturalne.
To, co zaproponował pan poseł Wojtczak stwarza, szansę dla
kobiet i dla mężczyzn na równe emerytury.
Jeżeli
chodzi o bezrobocie żadne badania nie potwierdzają pana
tezy, że wcześniejsze przechodzenie na emeryturę zwalnia
miejsca pracy. Nie zwalnia, dlatego że inny jest typ
pracownika po 30 latach pracy. Można powiedzieć, że powstają
pewne miejsca pracy, ale nie załatwia to problemu
rzeczywistego bezrobocia, a jednocześnie powoduje takie
podrożenie kosztów pracy, że nie opłaca się przyjmować
młodych ludzi. Przenosimy pracownika na emeryturę, żeby
stworzyć miejsce pracy, a jednocześnie blokujemy to miejsce
pracy tym, że ściągamy od pracownika i pracodawcy haracz.
Wiek 60 lat jest stanowczo zbyt mały.
We
wszystkich krajach istnieje tendencja do podnoszenia wieku
emerytalnego. Dlaczego Skandynawia do dziś może utrzymywać
bardzo korzystny system solidarnościowy? Dlatego, że wiek
emerytalny wynosi 67 lat. We współczesnym świecie wraz ze
wzrostem długości życia powinniśmy zwiększa wiek emerytalny,
a nie zmniejszać, co na początku proponował rząd. To nas
czeka.
Poseł
Stefan Macner /SLD/: Wczoraj mówiłem o zastrzeżeniach OPZZ.
Z naszych dyskusji związkowych wynika, że opowiadamy się za
wiekiem emerytalnym 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn,
co zostało zawarte w naszym zastrzeżeniu.
Mówiąc o
wieku granicznym 60-65 lat mamy na uwadze 25 lat okresów
składkowych. Uważam, że tak nie można liczyć. Kobieta, która
ma 60 lat i mężczyzna, który ma 65 lat mają składki
uzbierane przynajmniej na poziomie 40 lat, bo przecież
zaczęli pracę ok. 20 roku życia a nie 35 czy 40 roku życia.
Mają uzbieraną składkę w ZUS. Nie tylko wiek jest istotny.
Myślę, że wysokość składki powinna mieć istotny wpływ.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Powracam jeszcze do sprawy ewentualnej
ucieczki na renty, jeżeli podwyższymy wiek przejścia na
emeryturę.
Kieruję
pytanie do przedstawicieli strony rządowej. Czy przypadkiem
nie będzie tak, że renta w niektórych sytuacjach będzie
wyższa od emerytury? Jaka byłaby renta osoby, która
przechodzi na rentę w wieku 55 lat, całe życie zarabiała
średnią płacę, miała 5 lat studiów i od 23 roku życia
pracowała? Jaka byłaby emerytura tej osoby, gdybyśmy dziś
postanowili, że kobieta ma prawo przejść na emeryturę w
wieku 55 lat? Jaka będzie różnica między tymi dwoma
świadczeniami?
Poseł Jan
Lityński /UW/: W sprawie art. 24 zabiorą głos
przedstawiciele rządu i na tym zamkniemy dyskusję nad tym
artykułem. Czy jest zgoda na tę propozycję? Nie ma
sprzeciwów.
Sekretarz
stanu Ewa Lewicka: Za chwilę możemy wydrukować przykład
takiego przypadku, o którym mówiła pani poseł Bańkowska.
Oczywiście analizowaliśmy taki przypadek. W niektórych
sytuacjach może się zdarzyć, że renta będzie wyższa. Może to
mieć miejsce nie jako reguła, ale konkretny przypadek.
Rozważaliśmy tę sprawę i podchodziliśmy do niej z dwóch
punktów widzenia. Zastanawialiśmy się czy system rentowy nie
powinien pełnić takiej funkcji, jak to jest w wielu krajach.
Osobom, które pracowały odpowiednio długo i są blisko
emerytury, powinna być zapewniona funkcja ochronna renty. W
przypadku krótkiej pracy będzie ona dużo niższa.
Jest
jeszcze jeden element związany z systemem rentowym - jak
można przeciwdziałać temu zjawisku. Żeby korzystanie z renty
tuż przed emeryturą nie stało się zjawiskiem powszechnym
potrzebny jest bardzo restrykcyjny i precyzyjny system
orzekania. Mówimy o sytuacji, która jest przed nami, nie
mamy takich doświadczeń. Jedynym sposobem przeciwdziałania
temu zjawisku jest rzetelne orzekanie.
Orzekanie
analizujemy w okresach cokwartalnych. Jest ono zamazane
faktem, że inwalidami stają się również osoby, które mają
uprawnienia z tytułu represjonowania. W tym tkwi problem.
Nowa tendencja jest pozytywna. Jest bardzo dużo orzeczeń,
które oddalają wnioski o uznanie niezdolności do pracy.
Jeżeli
chodzi o stan zdrowotności społeczeństwa wszystkie badania
wykazują, że jak w innych krajach europejskich następują
podobne procesy cywilizacyjne - wydłużanie się dalszego
trwania życia, zbliżone tendencje wymieralności w okresach
krytycznych, czyli mężczyzn po 45 roku życia. Jeżeli jednak
przekroczy się granicę bliską obecnemu wiekowi emerytalnemu,
to dalsze trwanie życia kobiet jak i mężczyzn wydłuża się.
Przy czym różnica między dwiema płaciami zachowuje się i
jest dość duża. Gdyby liczyć średnią jest to 17 lat, a dla
każdej z płci 12,5 lat dla mężczyzn i 20 lat dla kobiet.
W świetle
wszystkich wskaźników stan zdrowia społeczeństwa poprawia
się i należy spodziewać się, że tendencja ta będzie
utrzymana, co ma dla systemu ubezpieczeniowego takie
znaczenie, że ewentualne obniżanie wieku emerytalnego w
stosunku do obecnych standardów mocno obniża świadczenie.
Trzeba o tym wiedzieć, jeśli się cokolwiek planuje. Trzeba
również pamiętać o tym, że planując przyszły system
emerytalny, który najwcześniej zacznie działać za 10 lat,
posługujemy się kategoriami dnia dzisiejszego - dzisiejszej
sytuacji na rynku pracy, stanu zdrowia społeczeństwa, a
powinniśmy myśleć o tym, co będzie się działo za 10 lat i
oderwać się od obecnych standardów.
Poseł
Anna Bańkowska /SLD/: Ad vocem. Nie chodzi o to, żeby
utrudniać ludziom dostęp do rent, jeśli ktoś rzeczywiście
stracił zdolność do pracy. Mówię o tym, że jeśli dziś
kobieta w wieku 55 lat może przejść na emeryturę, która jest
w zależności od grupy wyższa od renty, to korzysta z
emerytury. Jeśli przepisy uniemożliwią 55-letniej lub
57-letniej kobiecie skorzystanie z wcześniejszej emerytury,
podczas gdy czuje się źle i jest niewydolna, to pójdzie na
rentę. Teraz wiele takich kobiet szło na emeryturę. Nie
chodzi o to, żeby wprowadzać restrykcyjne przepisy
orzecznicze, tylko obiektywne przepisy orzecznicze. Życie i
tak spowoduje, że po wejściu w życie tych przepisów będzie
przyrost liczby rencistów, szczególnie kobiet, nawet biorąc
pod uwagę aspekt wydłużania życia i poprawy stanu
zdrowotności społeczeństwa.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Zakończyliśmy dyskusję nad art. 24. Pozostały
nam jeszcze bardzo istotne artykuły 25 i 26. Uważam, że w
dniu dzisiejszym nie jesteśmy już w stanie dyskutować więc
zamkniemy dyskusję. Jutro dokończymy dyskusję nad rozdziałem
1 i rozpoczniemy dyskusję nad rozdziałem 2 Działu II.
Mam
prośbę do posłów, jeżeli chcecie państwo, żeby wasze wnioski
były głosowane, to trzeba je złożyć na piśmie, gdyż w
przyszłym tygodniu przystąpimy do głosowań. Nie jest możliwe
posuwanie się dalej bez podjęcia żadnych decyzji.
Czy ktoś
z państwa chciałby jeszcze zabrać głos?
Poseł
Maciej Manicki /SLD/: Akceptuję wszystkie propozycje.
Zgłosiłem się nie po to, żeby z nimi polemizować, ale chodzi
mi o próbę określenia jutrzejszej pracy. Jutro mamy napięty
dzień - jest Komisja Trójstronna. Może spróbowalibyśmy
określić ramy czasowe jutrzejszej pracy.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Proponuję, żebyśmy jutro na pewno
przedyskutowali artykuły 25 i 26, żeby każdy poseł miał
szansę złożyć wnioski do tych artykułów. Posiedzenie
zaczniemy o godz. 10. Chciałbym państwa poinformować, że
wspólne posiedzenie Komisji Polityki Społecznej, Komisji
Finansów Publicznych oraz Komisji Zdrowia w sprawie
ubezpieczeń zdrowotnych odbędzie się dopiero w przyszłym
tygodniu.
Przedstawiciele rządu chcą nas jeszcze poinformować w
sprawie waloryzacji.
Dyrektor
Marek Góra: Chciałbym państwu zaproponować poświęcenie kilku
chwil uwagi problemowi waloryzacji wkładów na kontach.
Jest to
problem, który wymaga rozwiązania. To, co jest zapisane w
ustawie jest generalną próbą, która wymaga doprecyzowania.
Chciałbym, żeby ten system był samowystarczalny, żeby nie
tworzył deficytu. Waloryzacja ma w tym istotne znaczenie.
Maksimum waloryzacji, które zachowuje samofinansowanie i
stabilność tego systemu, to jest fundusz płac - nigdy nie
średnia praca. Jest to maksimum, które można przyjąć. System
ten jest stabilny przy istniejącej składce.
Podkreślam, że mówimy o kilku rzeczach jednocześnie. Z
jednej strony mamy kwestię waloryzacji naszych wkładów,
które będziemy mieli w tym systemie, a z drugiej strony jest
kwestia kosztów funkcjonowania systemu. Chcielibyśmy
zmniejszyć składkę na system emerytalny. Byłoby to pożądane.
Jest bardzo często wysuwany wniosek, aby obniżyć koszty
funkcjonowania tego systemu. Prosiłbym, żebyście państwo
decydując brali pod uwagę, że im wyższa waloryzacja tym
bardziej oddala się możliwość obniżenia składki. Im niższa
waloryzacja, tym szybciej można obniżać składkę, ale
świadczenia są też niższe. Za niższą składkę kupujemy niższe
świadczenia. Za wyższą składkę kupujemy wyższe świadczenia.
Jest to sprawa państwa decyzji. Chciałem, żebyście mieli
państwo świadomość tego, o czym dyskutujemy.
W trakcie
dyskusji pan poseł Manicki zgłosił propozycję, która bardzo
dobrze pasuje do tego systemu, żeby jako górną granicę
traktować nie fundusz płac, czy fundusz wynagrodzeń. W
ustawie powinno być to określane przez prezesa GUS. Jest to
kategoria trudna. Dobrą i dużo łatwiejszą kategorią jest to,
co zaproponował pan poseł - kwestia sumy składek, która
wpływa do ZUS. Zwiększanie się sumy składek powoduje
zwiększanie możliwości płacenia świadczeń przez system.
Byłoby korzystne dla systemu, żeby działał według zasady,
którą pan zaproponował modyfikując nieco naszą propozycję.
Powstaje jednak pytanie, czy chcemy dojść do górnej granicy,
którą w tym przypadku byłoby tempo wzrostu sumy wpłat
składek do ZUS, czy chcemy zejść trochę niżej, żeby uzyskać
przestrzeń na obniżanie składki? Proponowałbym rozwiązanie
między tempem wzrostu cen, a tempem wzrostu bazy składkowej
otrzymywanej przez ZUS. Należy jednak pamiętać o naszych
celach. Celem nie musi być tylko gromadzenie jak najwięcej
środków na kontaktach, ale także potanienie działania
systemu. Tu - podobnie jak w przypadku wieku - mówimy o
dwóch rzeczach. Chciałbym, żebyśmy o każdej z nich
decydowali oddzielnie, bo wtedy mamy szansę podjąć właściwą
decyzję. Jeżeli one nałożą się na siebie możemy podjąć
przypadkową decyzję.
Było
pytanie o inne kraje i o to, jak funkcjonują systemy z
punktu widzenia indeksacji składki oraz innych elementów?
Takim krajem jest w tej chwili jedynie Łotwa. Szwecja
przyjęła system, który jest bardzo zbliżony do tego, co
proponujemy. W wielu elementach systemy te pokrywają się. W
Skandynawii wiek emerytalny jest równy dla mężczyzn i dla
kobiet i wynosi 65 lat. Na poziomie 61-61 lat jest minimalny
wiek emerytalny, od którego można przejść na emeryturę bez
gwarancji - ma się tyle, ile się uzbierało. Na tym polegają
różnice tym systemem. Różnicą jest również kwestia
indeksacji. Jest to fundusz płac, ale składka wynosi 18,5% i
jest docelowa, podczas gdy nasza nie jest docelowa, można by
z nią zejść w dół. Powinniśmy myśleć o tym, jaki jest koszt
uzyskania złotówki emerytury dzięki zapłaceniu określonej
kwoty składki. Ile złotówka składki da w przyszłości
emerytury?
Było
również pytanie o przydziały wiekowe. Przedziały wiekowe nie
są dziełem przypadku, mają głębszy sens. Osoby bliskie
wiekowi emerytalnemu myślą o swojej emeryturze. Zmienianie
tego systemu byłoby niewłaściwie. Osoby wchodzące w nowy
system mogą wybrać uczestnictwo w drugim filarze, które ma
wiele zalet. Obserwacja rynków finansowych w długim okresie
wykazuje, że jest to korzystne dla zainteresowanych. W
krótkim okresie nie musi to być prawda. W związku z tym
byłoby to wprowadzenie sytuacji ryzykownej dla osób
starszych, że w niekorzystnej sytuacji na rynkach
finansowych, nie uzyskają takiej poprawy swojej sytuacji
jaką mogłyby uzyskać. Jest to więc oferta dla osób, które
mają jeszcze przed sobą trochę lat pracy. Stąd jest granica
50 lat wejścia do systemu.
Natomiast
wiek 30 lat daje nam jeszcze przynajmniej 30 lat kariery
zawodowej. Przed nami jest jeszcze wszystko. Jest to wiek, w
którym można proponować nowe rozwiązania. Wyniki sondaży
publicznych rozłożone na kategorie wiekowe świadczą o
jednoznacznym poparciu rozwiązań, które proponujemy.
Prosiliście państwo o różnego rodzaju wyliczenia. Rozumiemy
to i będziemy się starali je dostarczać. Chciałbym
podkreślić, że jest wiele założeń, nad którymi pracujemy.
Otrzymując od nas konkretne wydruki pamiętajcie państwo, że
są to wydruki przykładowe. Jest z nami pani Agnieszka Kłoń,
która błyskawicznie liczy wszystkie warianty. Jeżeli chcecie
państwo uzyskać odpowiedź na pytanie dotyczące konkretnej
sytuacji, to jesteśmy gotowi natychmiast pokazywać wyniki.
Gdybyśmy jednak chcieli każdą odpowiedź na pytanie
ilustrować wyliczeniami, to zarzucilibyśmy państwa plikiem
papierów. Nie robimy tego oszczędzając lasy.
Poseł
Janusz Zemke /SLD/: Mam prośbę, żebyśmy jeszcze jutro
powrócili do tematu. Prosiłbym o szczegółową odpowiedź na
pytanie, jaki macie państwo pomysł w sprawie obniżania wieku
emerytalnego dla żołnierzy i policjantów. W art. 24 mówimy o
zasadzie ogólnej. Rozumiem, że w artykułach 45-49
przewidujemy przypadki, w których mogą być odstępstwa od tej
zasady. Rzecz jest w tym, że są dwa mechanizmy. Albo
reguluje się to poprzez wiek, tak jak było kiedyś, albo
przez lata służby. Musimy mieć jasność, jeżeli chodzi o tę
zasadę.
Poseł Jan
Lityński /UW/: Myślę, że przejdziemy do tego, kiedy będziemy
omawiali art. 1. Wtedy rząd albo ktoś z nas przedstawi
całościowy projekt. Teraz nie warto do tego wracać.
Poseł
Stefan Macner /SLD/: Czy ekipa rządowa zapoznała się z
ekspertyzami dostępnymi dla posłów? Opinie w tych
ekspertyzach nie pokrywają się z tym, co państwo mówicie.
Jaki jest stosunek państwa do tych ekspertyz? Czy ekspertyzy
wprowadzają nas w błąd, czy państwo wprowadzacie nas w błąd?
Poseł Jan
Lityński /UW/: Przypominam, że jutro o godz. 10 rozpoczyna
się kolejne posiedzenie naszej Komisji. O godz. 9.45 jest
wspólne posiedzenie członków Komisji Polityki Społecznej,
Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Rodziny, aby
wyznaczyć podkomisję ds. Kodeksu pracy i urlopów
macierzyńskich.
Zamykam
posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej. |