Co tam Panie w polityce?

 Niedawno na spotkaniu naszego środowiska wywiązała się ciekawa dyskusja. Wobec istotnej rozbieżności znajomości faktów /różne przekazy/ i diametralnie różnych ocen stanu rzeczy,  jeden z kolegów zaproponował, że prześle pocztą elektroniczną do wszystkich materiały źródłowe aby  po ich analizie obiektywnie wypracować stanowisko i tym samym dokończyć dyskusję. Jakież było jego zdziwienie gdy większość uczestników dyskusji odpowiedziała, że nie posiada komputera i nie potrafi z niego korzystać...„- wiesz nie te lata, całe życie sobie jakoś poradziłem bez komputera to i teraz dam radę.”

   Cóż, przeżyć bez komputera można, ale ile się traci.... nie było to spotkanie weteranów chodzących z laseczką, ale osób jeszcze sprawnych z aspiracjami do działania, do trzeźwej oceny tego co wokół nas. Niestety takie zjawisko jest w naszym środowisku  dosyć często spotykane. Koledzy, którzy nie zetknęli się w służbie z tym narzędziem, w cywilu nie poszli z duchem czasu i zdali się na media, którym daleko do ideału.

W Polsce media służą przede wszystkim władzy i głównym partiom na scenie politycznej. Informacja dla społeczeństwa jest tak spreparowana aby była miła i nie szkodziła wizerunkowi liderów i partii. Spory są często pozorne i nigdy nie kończą się jednoznacznym rozstrzygnięciem. Brak rzeczowej polemiki ekspertów o sprawach najważniejszych i dialogu społecznego, wypełnia się paplaniną „niezależnych” autorytetów, sprawozdaniami komisji „do ukrywania prawdy”, niekończących się pseudoreformach , sensacjach z pogranicza patologii i innych podobnych tematach zastępczych wypełniających czas antenowy i miejsca na stronach gazet.

 Brak rzetelnej informacji o konkretnych działaniach  władzy zastępuje się wynikami ich popularności w robionych na zamówienie sondażach.  Ujawniony przypadkiem krytyczny materiał następnego dnia zalepiany jest jakimś „sukcesem”, który podgrzewa się tak długo aż emocje przygasną. Dobrym przykładem tego jest reakcja na list - krytyczny materiał RPO o sytuacji w jednostkach wojskowych przesłany do MON.  Następnego dnia artykuły i liczne wypowiedzi o zwiększeniu kontyngentu w Afganistanie całkowicie przykryły wczorajszy temat.  Sprawę zwiększenia wysiłku naszego wojska owacyjnie i obszernie wyjaśniono /rzekomy błąd w tłumaczeniu/ ale o dramatycznej sytuacji i problemach w jednostkach nikt już nie wspomniał.

Dzisiaj siła „przebicia” kilku dziennikarzy jest tak wielka, że głos rozsądku nie ma prawa się pojawić. W dobie ogromnej podaży  programów radiowych, telewizyjnych,  a przede wszystkim gazet nie jesteśmy w stanie  śledzić  i analizować wszystkiego co podają. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabierają witryny dyskusyjne, na których ludzie piszą szczerze i mogą nieskrępowanie poznawać argumenty i opinie innych. Trudno podważyć tezę, że internet i wszystko co on oferuje to nowa, nieporównywalna jakość, to obowiązujące już powszechnie standardy wymiany informacji.

 Jeżeli mamy aspiracje do odpowiedzialnej aktywności obywatelskiej, chcemy na miarę naszej wiedzy i doświadczenia uczestniczyć w procesie demokratycznych przemian regionu, państwa i narodu /wszelkich aspektów jego działalności/, województwa, powiatu, gminy, osiedla czy bloku, innymi słowy uczestniczyć w życiu publicznym,  to musimy umieć korzystać z wiarygodnych, nieskrępowanych źródeł i nośników informacji.

Bez tego będziemy coraz bardziej ulegali medialnej papce i będziemy dalej urabiani na bezwolną masę wyborczą  według wyników sondażowych. To także raptem comiesięczna /zebraniowa/ możliwość podzielenia się z kolegami swoimi spostrzeżeniami i akcentowaniem spraw ważnych, to praktycznie brak możliwości uczestniczenia w dynamicznym życiu publicznym.  Przypomnę starą prawdę – nieobecni nie mają racji.

Dysponując tylko taką jednostronną  wiedzą, bez możliwości jej skonfrontowania,  trudno będzie  liczyć na partnerstwo w dyskusji i wypracowaniu merytorycznego stanowiska o sprawach środowiska, szeroko rozumianej obronności państwa, o Polsce, o wszystkich ważnych sprawach, które wokół nas. Bez takiej aktywności znacznie ograniczamy swoje  prawo do kreowania naszych opinii także krytyki i oskarżeń w imieniu środowiska.

Opanować komputer, sięgnąć do internetu, poczuć siłę biegania po ogólno-światowym systemie informowania i komunikowania się, to naprawdę wspaniałe, to wielka siła człowieka zaangażowanego i wolnego. To nic trudnego, sam też usiadłem do komputera będąc już emerytem i poradziłem sobie dosyć szybko, trzeba tylko odrobinę chęci aby zrobić pierwszy krok a później samo wciągnie.

 Jan Marten-Kuna

Julianów, 29 październik 2009 r.