
Czy powinniśmy
dyskutować o obronności?
Autor: Michał Podobin
Zapytał mnie znajomy. Dlaczego
nie piszesz bloga? Wszyscy to robią, bowiem
i nie mogąc przebić się do komercyjnych i publicznych mediów, robią
sobie namiastkę wolności słowa. Mogą w otwarty i nieskrępowany sposób
wyrazić to, czego nie mogą usłyszeć i wyczytać w dostępnych
publikatorach. Dałem się przekonać, ponieważ, jak wieść niesie, to nawet
nie boli. Zgodziłem się wziąć udział w tej próbie.
Zawsze chciałem mieć możliwość
nieskrępowanego wyrażenia własnych myśli
w specjalności wojskowej. Jest to również bardzo trudne, ponieważ, albo
naruszasz zasady tajemnicy wojskowej, lub jesteś ograniczony poprzez
gorset munduru wojskowego. Mimo wszystko, przychodzi czas, gdy nagle
przestają uwierać pewne ograniczenia , a problemy z którymi nie
mogliśmy sobie dotychczas poradzić z jeszcze większą wyrazistością
zaczynają nam się wciskać w codziennych dyskusjach.
Szukając możliwości zabrania głosu,
mając jednocześnie świadomość ograniczonego dostępu do publicznych i
komercyjnych mediów, jesteśmy zmuszeni korzystać z poszczególnych
witryn dyskusyjnych. W interesującej mnie problematyce jest ich, co
prawda kilka, ale z każdym dniem nabieram przekonania, że mogę tam brać
udział w dyskusji, tylko pod określonymi jednak warunkami. I wcale nie
chodzi mi o przestrzeganie ogólnie przyjętych zasad dobrego wychowania,
co jest oczywista podstawą każdej dyskusji. Tam chodzi nie tyle o to jak
piszesz, ale co piszesz.
Właściciel forum dyskusyjnego, poprzez
wybranych harcowników, zwanych moderatorami, obojętnie patrzy na
pospolite błędy ortograficzne, natomiast natychmiast wychwyci niewygodne
pytanie lub ocenę nie tyle osoby, co problemu, za który odpowiedzialny
jest określony decydent. Chociaż z pewnego punktu widzenia przyznaję mu
rację, ponieważ tam obowiązuje zasada, kto płaci, ten stawia warunki.
Dlatego zrozumiałem, że nie ma potrzeby, aby nieznany mi z widzenia
osobnik pastwił się nad moim tekstem i wykreślał go, jedynie dlatego,
że szef owego moderatora krzywo patrzy na moje wpisy.
Mnie osobiście specjalnie nie
interesują tacy jegomoście z tej prostej przyczyny, że już dawno
przestałem się obawiać krzywych spojrzeń i odnotowywania moich
wypowiedzi. Tak się, bowiem złożyło, że jeszcze zdążyłem zapamiętać jak
wygląda prawdziwe wojsko, a teraz mogę obserwować kolejne popisy
zmieniających się ministrów obrony. Moje obserwacje dotyczą głównie
stosunku polityków do spraw obronności. Nie trudno było przecież
zauważyć, że to właśnie politycy lewicy wzorem leninowskich i
stalinowskich pomysłów doprowadzili do degradacji systemu obronnego
państwa. Ale również doskonale widziałem jak ministrowie z prawej strony
zapoczątkowywali dezorganizację armii. Każdy kolejny szef resortu obrony
zasypywał nas obietnicami, a następnie przystępował do burzenia
funkcjonującej struktury, skupiając swoją uwagę na umieszczeniu swoich
oddanych pupilów na wysoko płatnych posadach. Oczywiście, chyba będzie
musiał przyjść czas ,gdy padną nazwiska, a żaden „uczony” w obawie o
swój stołek nie wytnie mi żadnej wypowiedzi.
Daleki jestem od promowania
jakiegokolwiek bohatera, czy też ugrupowania, które on reprezentuje Nie
prezentuję o sobie szczegółowych danych, bowiem mógłby mnie ktoś
posądzić, że w zamiarze kandydowania do wybieralnych struktur usiłuję
zabiegać o głosy, jak to czynił przez pewien czas młody generał, który
występując na forum w roli jedynego sprawiedliwego znawcy obronności,
usiłował przekonać moich rodaków o nadzwyczajnych możliwościach ubranych
na czarno i specjalnie wyćwiczonych oficerów. Ostatnio nie powiodło mu
się. Załapał się do nieznanej mi produkcji filmów reklamowych, czego nie
przegapiły dziennikarskie ekipy i pupilek mediów został zwolniony z
państwowej posady. Okazało się również, że jego postępowanie jest
dalekie od ogólnie przyjętych norm i na pewno nie ma nic z ideału.
Dlatego piszę pod pseudonimem. Chcę
pisać i dyskutować w tematyce wojskowo-historycznej. Mam też już dosyć
zwracania uwagi piszącym z błędami ortograficznymi, czy też czytania
zarozumiałych blondynek, które w swoich zamiarach traktują forum, jako
miejsce ukazywania swoich zaściankowych umiejętności i wypełnianie czasu
garnizonowej nudy W ciągu swojej dosyć długiej- jak na polskie warunki-
służby wojskowej z bliska zaobserwowałem
i obserwuję wdrażanie haseł do praktyki. Mam wyrobiony pogląd na
lewicowo-liberalne uściski, jakich nie szczędzili przedstawiciele tych
ugrupowań, ale i nie utraciłem oceny działania prawicy, której hasła
szczególnie dają nam znać
o sobie w kolejnych paradach wojskowych na ulicach Warszawy. Nie muszę
dokonywać wyboru, ale prawdziwy obraz jest niezbędny dla wyrobienia
sobie własnego poglądu.
Dzisiaj wytworzyła się sytuacja, że
żołnierz zawodowy pod płaszczykiem politycznego tabu jest wpuszczany w
maliny i z każdym nowym ministrem zmienia swoją opcję zainteresowania.
Przy tym określoną złą robotę czyni prasa wojskowa, która jak za
najlepszych lat PRL wypisuje bajeczki na bardzo kolorowym i drogim
papierze. Wiadomości z tych gazet są na tyle płytkie,
że społeczeństwo ma trudność zapoznać się z wewnętrznymi problemami
armii. Wojsko zostało daleko w tyle w tym względzie za policją. Zupełnie
zresztą nie rozumiem, dlaczego?
Ze szczególnym zainteresowaniem
obserwuję kolejne poczynania każdego nowego kierownictwa MON. Czytałem
i porównywałem z rzeczywistością,
a na forum dyskusyjnym pytałem dlaczego? I natychmiast zamiast
odpowiedzi- spotykało mnie wykreślenie mojego wpisu, z dodatkiem
ostrzeżenia, a następnie czasowego wykreślenia z uczestników forum. Po
kilkukrotnym takim doświadczeniu, skupiam się na czytaniu i poszukiwaniu
innych sposobów. Może więc, blog będzie tym innym sposobem. Chciałbym
pobudzić do pozytywnego myślenia o obronności.
Przy czym nie jest również zbyt
istotne to, że nawarstwiają się różne niedorzeczności. Trzeba spojrzeć
na problemy, a dać sobie spokój
z drobiazgami. Jeżeli nawet razi mnie dotychczasowe umizgiwanie się
wojskowych do nowych szefów w celu uzyskania przyspieszonych nominacji,
to jeszcze bardziej ubolewam nad kolejnymi zastępami ignorantów w
zakresie wojskowości, którzy traktując odpowiedzialne stanowiska, jako
synekury, ochoczo zabierają się do dowodzenia i przeorganizowywania sił
zbrojnych.
. Tematów jest bardzo wiele. Zupełnie
nie przeszkadza mi krytyczne ustosunkowywanie się do moich wypowiedzi.
Ale chamstwa i głupoty nie przywykłem tolerować. Pisząc na swój rachunek
ułatwiam sytuację zarządzającym forum. Nie będą mieli kłopotu, a
dyskusja nie ucierpi. Ale dyskutować należy.
Michał Podobin
Powyższy tekst jest jednym z
blogów na stronie Stowarzyszenia Pro Milito
PRO MILITO Blog.
Zawarte
treści w blogach są opiniami wyłącznie ich autorów.
____
|