
Dlaczego jestem w PRO MILITO
Jan Marten-Kuna
11.05.2009 r
Jesteśmy dopiero
na początku drogi tworzenia niezależnej organizacji byłych wojskowych
Stowarzyszenia „PRO MILITO”. W moim przekonaniu powinna to być
organizacja niezależna, wolna i wyzwolona od nacisków oraz wpływów
wszelkich partii
z polskiej sceny politycznej. „PRO MILITO” powinno stworzyć możliwość
nieskrępowanego dialogu tym wszystkim, którym bliskie są sprawy Polski
i Polaków, dialogu o szeroko rozumianej obronności i naszym
bezpieczeństwie narodowym, a także problemach socjalno-bytowych
najsłabszej części naszego środowiska. Stowarzyszenie powinno godnie
czcić tradycje oręża polskiego, sławić imię bohaterów i ludzi
o szczególnych zasługach dla Polski i Narodu Polskiego.
Wykorzystując
doświadczenia innych organizacji, Stowarzyszenie nie powinno jedynie
odwzorowywać ich form i metod działania, ale równolegle wypracowywać
nowe, spełniające oczekiwania i zainteresowanie środowiska byłych
wojskowych, a szczególnie tych, którzy kończyli swą służbę po 1995 roku.
Nie wykluczam możliwości współpracy
z innymi organizacjami w sprawach, które dotyczą całego środowiska.
Szanując ich odrębność, widzę potrzebę szukania formuły integrującej
nasze wysiłki w realizacji najbardziej ważkich spraw, tak by nasze
wspólne powodzenie było realne.
Nigdy nie
zaakceptuję działań zmierzających do dzielenia naszego środowiska,
wywyższania jednych nad drugich w imię czyichś partykularnych interesów
i koniunkturalnie pojmowanej historii. Patriotyzm i bohaterstwo tak jak
nikczemność
i zdrada, jedno mają imię tyle że przeciwstawne.
Polska krew
przelana w walce o wolność Ojczyzny ma zawsze tą sam bezcenną wartość i
nikt nie ma prawa tego kwestionować. Nikt nie ma prawa, szargać świętość
symboli i znaków wojskowych, godzić w honor
i godność żołnierza, niszczyć autorytet dowódcy. Nikt nie ma takiego
prawa nawet wtedy gdy ma inne przekonania i chwilową możliwość siania
spustoszenia.
Tak wówczas jak i
dzisiaj służba wojskowa niesie za sobą olbrzymie przeżycia
i napięcia, niesie możliwość zetknięcia się człowieka ze śmiercią,
z bohaterstwem
i poświęceniem, także z tchórzostwem i zdradą. Tutaj krzepną i łamią
się powszechnie uznane wartości, autorytety i pojęcia, którym ludzie
stali się wierni, i z którymi starali się utożsamiać. W toku służby
upodabniają się sposoby postrzegania rzeczywistości
i myślenia o sprawach najważniejszych.
Przeżycia służby
wojskowej, przynależność do konkretnej formacji, jednostki wojskowej,
udział w tych samych misjach, cyklach szkolenia, poligonach czy innych
podobnych okolicznościach są zawsze podstawą do tworzenia się i
rozwijania silnych więzi między żołnierzami. Tak powstawało
i krzepło środowisko ludzi wyróżniających się wieloma szlachetnymi
cechami. Ci ludzie zawsze chcieli i zawsze byli częścią polskiego
społeczeństwa,
z dumą nosili mundur żołnierza polskiego.
Od kilku lat
obserwuję stały proces degradacji i pauperyzacji środowiska wojskowych.
Przypisuje się nam czyny nigdy nie popełnione, obarcza
odpowiedzialnością za sprawy leżące poza naszą, wojskową kompetencją,
kłamliwie upowszechnia się informacje
o rzekomych przywilejach emerytów wojskowych, wreszcie bezprawnie
pozbawia praw nabytych.
Od lat obserwuję
rażącą, wręcz kryminalną niekompetencję w procesie szeroko rozumianej
restrukturyzacji Sił Zbrojnych RP, w tym także przemysłu obronnego. Na
to nie może być dłużej zgody. Ja nie godzę się by ten proces trwał
dłużej, bo to jest niebezpieczne dla ciągłości państwa polskiego
i bezpieczeństwa Polaków.
Trzeba szukać i
znaleźć przyczyny, które doprowadziły do tego stanu rzeczy, tak aby
środki naprawcze były skuteczne i nieodwracalne.
Czynnikiem, który
winien dzisiaj integrować środowisko wojskowych jest świadomość, że
pomimo niekwestionowanych zasług w służbie dla Ojczyzny, weterani służby
wojskowej zostali zepchnięci na margines życia społecznego, często w ich
oczy zaczął zaglądać głód i niedostatek, odmawia nam się prawa do
aktywnego, na miarę możliwości uczestniczenia w życiu publicznym.
Trzeba wreszcie
rozpocząć dialog i skuteczne, przemyślane działania, bo do czego
prowadzi bierność i tzw. „tumiwisizm” wszyscy widzimy. Właściwie
pojmujmy termin „apolityczność” i nie pozwólmy sobie kneblować ust, bo
to bezprawie.
Nasze środowisko,
wzorem podobnych w państwach sojuszniczych, musi odzyskać należne prawa.
Jako społeczność byłych wojskowych powinniśmy domagać się od władz
Rzeczypospolitej by przywrócono w społeczeństwie szacunek dla munduru i
tradycji oręża polskiego, domagać się w obszarze szeroko rozumianej
obronności i bezpieczeństwa narodowego mądrych decyzji na miarę
wielkości naszego Polskiego Narodu. Dlatego, moim zdaniem potrzebne
jest Stowarzyszenie „ PRO MILITO”.
Jan
Marten-Kuna
Julianów, 11.05.2009 r.
Powyższy tekst jest jednym z
blogów na stronie Stowarzyszenia Pro Milito
PRO MILITO Blog.
Zawarte
treści w blogach są opiniami wyłącznie ich autorów.
____
|