Emeryci wojskowi przed sierpniowym świętem

Michał Podobin

 

 

Wstępujący dziś w szranki z WBE lub, jak kto woli z państwem polskim, wojskowi emeryci podobnie jak ich koledzy w cywilnych uniformach, większość swego zawodowego życia spędzili w Polsce, którą oczywiście bez konsultacji z nimi nazwano ludową podobnie jak i z wojskiem, które mimo braku oficjalnego potwierdzenia, w złośliwej propagandzie nazywało się ludowym. Oczywiście należy skonstatować, że w propagandowym wymiarze zwłaszcza w propagandzie  GZP ówczesne wojsko nazywało się oczywiście ludowym, natomiast żołnierze na poligonach wiedzieli przede wszystkim, że służą w Wojsku Polskim i do takiego wojska ich mamy przyjeżdżały na przysięgę. Tak więc ówcześni żołnierze, a dzisiejsi emeryci służyli w Wojsku Polskim i podobnie, jak ich koledzy w cywilu pracowali nie dla  ludowej, ale po prostu dla Polski. Zatem, niczym nie jest uprawnionym, by pracę na  cywilnych stanowiskach i służbę w siłach zbrojnych tego okresu, traktować, jako niepotrzebną, zmarnowaną, czy też służącą innym mocarstwom. A przede wszystkim nie należy tematu uogólniać i przy pomocy jednej ustawy, spoglądając na datę urodzenia zaliczać jednych na rozwój, a drugich na stracenie. Chociaż oczywiście, jak to bywa w każdym społeczeństwie, mieliśmy i mamy naszych sąsiadów, tych bliskich i dalekich, krewnych, znajomych i nieznajomych, którzy okazali się ludźmi, z którymi nie chcemy nawet  nic znaleźć, bowiem okazali się osobami podłymi i nikczemnymi, to jednak w całości stanowili oni tylko mały margines, którego wielkość, podobnie, jak w innych krajach była marginalna i z którego problemem, zarówno my, jak  też inni muszą się borykać. Tak więc, jeżeli nie mamy konkretnych dowodów na zaprzeczenie, to powinniśmy przyjmować, że każdy emeryt zarówno ten cywilny, jak i wojskowy, pracując i służąc w poprzednim systemie zapracował sobie na swoją emeryturę, a obdarzając swoje państwo zaufaniem, oczekiwał takiego wymiaru emerytury, jaki był mu obiecywany przed jego wstąpieniem w dorosłe życie. Oczywiście nie mam na myśli wielu specjalnych i specyficznych ustaw, które dotyczyły jedynie marginalnej części pracujących i odbywających służbę.

Dzisiaj nie wolno nam zapominać, że w poprzednim systemie nikt nie odkładał specjalnych środków na zabezpieczenie spokojnej starości, bowiem obywatelowi kazano służyć i pracować, a o jego zabezpieczeniu miało martwić się państwo. Niestety, to państwo w okresie burzliwych przemian, pomyślało przede wszystkim o tych, co byli najbliżej od pańskiego stołu i przeprowadziło podział majątku narodowego według sobie znanych zasad, co spowodowało przesunięcie wypracowanego wspólnie majątku w ręce nielicznych i często będących za granicą, a pozostając przy życiu emeryci w dalszym ciągu pozostali na łasce państwa, ale już pozbawionego odpowiedniego majątku. Pod szczytnymi hasłami prywatyzacji rozdrapano i rozkradziono, to co przez dziesięciolecia było wspólnie/ często w bałaganie i dużym kosztem / budowane. A przecież, to rocznik obecnych emerytów należał do najaktywniejszych w walce o konieczne i niezbędne zmiany.

Kolejne pokolenia odbudowywały Polskę po ogromnych zniszczeniach II wojny światowej, a kolejne pokolenia odbywały służbę w szeregach wojska polskiego, doskonaląc rzemiosło wojskowe i współdziałając z tymi, których wskazało kierownictwo państwa. Dzisiaj, gdy odwaga staniała wpaja się młodemu pokoleniu, że to wszystko, co było w naszym kraju robione, było tylko ślepym wykonywaniem rosyjskich zaleceń, a cały trud i wysiłek nie stanowił żadnej wartości, oczywiście z wyjątkiem otrzymywanych tytułów naukowych, nagród państwowych i wielu innych odznaczeń, którymi są obwieszeni tak mocno atakujący pokolenie obecnych emerytów. Nie przeszkadzają im tytuły profesorskie, które odbierali od tej znienawidzonej władzy, jak i nie przeszkadzają im inne ziemskie honoraria, którymi władza ich obsypywała. Wojsko służyło w takim kraju, jaki był, a będąc w takim, a nie innym sojuszu wojskowym, żołnierz był zobowiązany do zachowania odpowiedniej tajemnicy wojskowej i żadne względy nie upoważniały go do ujawniania ówczesnych tajemnic Zachodowi, co przecież w dobie funkcjonowania dwóch wrogich systemów, mogło narazić Polskę na wyobrażalne konsekwencje z momentem rozpoczęcia wojny. Tak, jak dzisiaj niewyobrażalne jest, by inny żołnierz wierzący w kolejną zmianę systemu, mógł informować Wschód o naszym działaniu w NATO.

Jeden ze znanych polityków o tym pokoleniu tak pisał: „To pokolenie odbudowało Polskę po ogromnych zniszczeniach II wojny światowej. Nie mieliśmy Planu Marshalla, ani innej pomocy zagranicznej. Byliśmy pozbawieni inteligencji wymordowanej w czasie wojny przez Niemców i Sowietów, lub pozostałej na emigracji. Zniszczone były moce produkcyjne. Ale był naród, pracowity i ofiarny. Nie patrząc na trudy, na niewydajny system polityczny, na brak narzędzi i surowców, zakasał rękawy i Polskę odbudował. W żadnym kraju nie było tyle pietyzmu w odbudowywaniu wszystkiego w takiej postaci, w jakiej było przed zniszczeniem. Powstała znana na całym świecie polska szkoła konserwacji i rekonstrukcji zabytków. Szybko uruchomiono wiele uczelni, by dostarczyć gospodarce siły fachowe i odbudować inteligencję. Ruszyło zagospodarowywanie Ziem Odzyskanych, przywracanie ich polskości, a także Kościołowi, bo przecież wraz z Polską wrócił on na te ziemie. Szkolnictwo objęło wszystkich, analfabetyzm zniknął. I … rodziły się dzieci, dużo dzieci. Naród został odbudowany demograficznie po stratach wojennych.

Warunki w jakich obecni emeryci odbywali służbę wojskową też nie były łatwe, chociaż należy podkreślić, że mimo toczących się na świecie wojen, polski żołnierz nie był zobowiązywany do daniny krwi i życia w ramach sojuszniczych zobowiązań. ”. A przecież również mogliśmy wysyłać naszych żołnierzy na wojnę w Angoli, Nikaragui, czy też do Afganistanu, bowiem główny sojusznik był tam mocno  zaangażowany, a  nie oparli się temu niektórzy nasi sąsiedzi.

Niewątpliwie w dziejach wojska były wydarzenia przykre i tragiczne, a w wyniku użycia armii przelano wiele niewinnej bratniej krwi. Również ludzi w żołnierskich mundurach nie zabrakło na salach sądowych okresu stalinowskiego i stanu wojennego, kiedy to z gorliwością usiłowali przypodobać się swoimi wyrokami władzy ludowej. Długa jest lista ich ofiar i krzywd, jakie uczynili swoim rodakom. Jakby w  zamian za to, obecna władza sędziom i prokuratorom zachowała waloryzacje płacową. Nowelizacja ustawy emerytalnej z 1998 roku, pozbawiając wojskowych emerytów waloryzacji płacowej wymierzała „sprawiedliwość” siłom zbrojnym, ale z wyłączeniem wojskowego wymiaru sprawiedliwości.

Minione lata odłożyły się dobrze w pamięci uczestników tamtych lat i niewątpliwie oprócz negatywnych zjawisk, więcej było tych twórczych, budujących i zapewniających spokój i pokój wszystkim rodakom. Dzisiaj również, gdy na szalę kładziemy z jednej strony pozytywy, to na drugiej gromadzi się tyle zła i bezprawia, że w ocenie wielu rodaków już dawno przeważyło te dobre strony. Nie da się przecież ukryć tych bezrobotnych, wyjeżdżających na saksy, niekończących się korupcji w białych kołnierzykach, bezprawia i bezkarności, dramatów w poszukiwaniu pomocy lekarskiej, wyrzucanych ludzi na bruk, pogłębiającej się narkomanii, znaczących obszarów biedy i nędzy.

Czas, aby zacząć dokonywać oceny osiągnięć i klęsk mijającego dwudziestolecia od zapoczątkowanych przemian do dni obecnych. Zapewne zmiany, jakie zostały zastosowane w stosunku do emerytów wojskowych nie mogą zostać przez nich samych potraktowane, jako wyraz szacunku i podziękowania za kilkudziesięcioletnią służbę dla państwa dla Polski, w której przyszło im żyć. Czy zatem wolno obecnemu  pokoleniu decydentów, gotować na ostatnie lata życia ludziom, którzy pracowali i służyli tej naszej przecież Polski, konieczność walki o swoje prawa?

Pamiętamy, jak prawie dziesięć lat temu ówczesny układ polityczny podjął decyzję o poszukaniu pieniędzy do łatania budżetu w kieszeniach emerytów służb mundurowych.

Zarówno poprzednio, jak i teraz muszą zaistnieć sprzyjające warunki do przeprowadzenia takiej operacji. Chociaż, jeszcze świeże były zapisy z posiedzenia sejmu, gdzie ci sami parlamentarzyści w roku 1993 w celu likwidacji niesprawiedliwości w świecie emerytów wojskowych i dla uporządkowania całego systemu na zawsze, za zgodą tychże emerytów zrezygnowano z nierealnych, duchem z poprzedniego systemu 100% emerytury na jej obniżenie z utrzymaniem waloryzacji płacowej, jako najbardziej sprawiedliwego rozwiązania emerytalnego, które funkcjonuje przecież w państwach NATO. Emeryci wówczas ze zrozumieniem przyjęli przedstawione propozycje, a znacząca liczba z pośród nich zgodziła się na otrzymywanie niższych niż mieli przyznane emerytury dl dobra przyszłości.

Niestety decyzją parlamentu polskiego w 1998 roku emeryci wojskowi zostali oszukani. Mimo, że kilka lat wcześniej dobrowolnie  zrezygnowali z pobierania 100% emerytury, to ustawodawca pozbawił ich waloryzacji płacowej, czym otworzył ponownie zróżnicowane świadczenia emerytalne wynikające z daty odejścia do rezerwy. Wróciliśmy ponownie do starych i nowych portfeli emerytalnych. I znów przyjdzie czas, że po 30 latach służby sierżant będzie miał wyższą emeryturę od pułkownika.

Warunki wprowadzania takich niesprawiedliwych rozwiązań, to zarówno celowo negatywne działania ze strony kierownictwa resortu obrony narodowej, które w ramach cywilnej kontroli nad siłami zbrojnymi wykazywało się możliwością pozbawiania emerytów wojskowych wielu obowiązujących uprawnień z jednoczesnym milczącym i obojętnym zachowaniem dowódców i szefów w mundurach, których zainteresowania i przewidywania nigdy nie dotyczyły okresu po zakończeniu służby wojskowej. Zresztą również sami rezerwiści wówczas i teraz z wyjątkiem nieznacznej grupy niezorganizowanych w milczącej aprobacie są ciągle zajęci swoimi zawodami strzeleckimi i innymi okolicznościowymi imprezami między kolejnymi zjazdami swojej wielotysięcznej organizacji. Związek emerytów zdecydowanie zaatakował tych co ośmielili się mieć inne własne zdanie. Czterogwiazdkowi generałowie / jeden z ław rządowych / nie widzą problemu i w pełni utożsamiają się z poglądami, zasadnicza grupa emerytów milczy, a wśród dyskutujących nawet jeszcze nie ma jednolitego poglądu na problem waloryzacji emerytur, to jakie mogą być warunki do pozytywnego rozwiązania problemu. Trwa więc niszczenie pewnej grupy emerytów, ale na ich miejsce przychodzą nowe roczniki. Nikt przecież nie może być pewny swojej przyszłości. Dzisiaj uderzenie poszło w jednych, co nie oznacza, że za lat dwadzieścia nie znajdą się tacy, którzy obecnym decydentom „załatwią” jeszcze bardziej restrykcyjne rozwiązania. Przecież nasze prawo jest tak pojemne, że każdą ustawę można nagiąć do potrzeb politycznych. Ale to już jest zmartwienie przyszłych emerytów. Mógłbym oczywiście wywody podeprzeć nazwiskami.     Nazwiska każdy może sobie dopowiedzieć. Nie wymieniam ich jedynie z tego względu, że nie zasłużyli sobie by ich wymieniano.

Powinni oni jak i ich następcy pamiętać, że każde pokolenie wnosi odpowiedni wkład do wspólnego dorobku i dlatego wszyscy i zawsze są zobowiązani uznawać ich wkład i zachowywać we wdzięcznej pamięci. Zbiorowe niszczenie przeszłości jest nie tylko bezprawne, ale źle służy przyszłości.

Nikt nie może zagwarantować, że ci co tak dzisiaj ostentacyjnie pogardzają, wyszydzają i odgrywają się na tych, którym przyszło zdać się tylko na łaskawy los emeryta, że przyszłość dla nich okaże się łaskawsza. W wielu bowiem wypadkach, a na polu obronności szczególnie zaczynamy wyraźnie zauważać nie tylko oznaki stagnacji, ale wyraźnego cofania się. Nie przykryją również tego coroczne parady na ulicach Warszawy, czy też  kolejne niezliczone nominacje generalskie.

Czy ten sierpniowy dzień świąteczny faktycznie ma dotyczyć emerytów wojskowych? Wsłuchując się w głos prezydenta RP znajdźmy w tej lawinie propagandy źdźbło troski o losy tych, co służbę wojskową mają za sobą.

Michał Podobin 14 sierpnia 2009 r