Gdy w Sejmie zasiądą

(„To samo przez to samo” – łac. Idem per idem”).

 CZĘŚĆ I

 

 

Czy po dwudziestu latach transformacji ustrojowej (1989 – 2009), Polacy nie są już w stanie znosić dźwięku DZWONU WOLNOŚCI ? Czy nie są też
w stanie oczekiwać na kolejne Jego uderzenia, które – okazuje się (wedle Ich oceny),są już tylko pustyni dźwiękami powodującymi i nasilającymi ból ? Ból wszak – to mechanizm obronny ! Postrzegamy, że zarówno w 2001 roku, jak i obecnie (2009)

        Polacy zbierają podobne żniwo (kąkol). Czy >>siewcy<< rzucali ziarno w ciernie, czy na skałę (sabotaż) ? Ciśnie się na usta kolejne pytanie i zalecenie – „Przyjacielu, zastanów się najpierw, co chcesz robić” ? (Epiktet). A gdzie sztuka myślenia ? Życie nie składa się jedynie z faktów i zdarzeń. W istocie swojej jest ono >>burzą myśli<< (tak bowiem uważał Mark Twain), burzą pulsującą
w każdej głowie
. Dlaczego rządzący Polską >>panowie<< pomijają wszechmoc myśli Polaków ? Podpowiadam Obywatelom i osobom rządzącym (za Markiem Aureliuszem) – „Jakie myślenie - taki charakter; dusza wszak jest zawsze pod wpływem myśli”. W Polsce od dwudziestu lat rządzący okazują Społeczeństwu tylko >>dobre chęci<< , a jak głosi przysłowie – „Dobrymi chęciami jest nawet piekło wybrukowane”. Dobre chęci bowiem powinny afiliować (współbrzmieć)
z celami, z których nie wolno rezygnować. Rezygnując z opanowania czasoprzestrzennych rubieży – skazujemy się na niepowodzenie. Konsekwentna realizacja celów zapewnia sukces, a pełny sukces mobilizuje najbardziej osobę ludzką do działania (por. Raymond Hull – Sukcesu można się nauczyć. Wydawnictwo Interlibro, Warszawa 1995, s. 54).

Dlaczego zatem Polacy zbierają kąkol? Sprzyjają temu snać permanentne konflikty wśród rządzących, małe i większe kryzysy przez nich wywoływane, chaos organizacyjny w strukturach (wypalanie się energii – mocy), kłótnie pozbawione sensu, brak doświadczenia w efektywnym rządzeniu, etc. Takie zachowanie przedstawicieli >>władzy<< powiązane jest już tylko bardzo cienką nicią z troską o utrzymanie całości i ciągłości trwania Rzeczypospolitej – Ojczyzny naszej . W projekcji rządzenia Polską wyraźnie widać chroniczny brak elit, osób predestynowanych do efektywnego kierowania Krajem i Państwem. Świadczy także o tym brak u nich kompetencji
i umiejętności tworzenia homeostazy w gospodarce oraz skutecznego sterowania strukturami. Już Agnieszka Osiecka w minionej epoce zauważyła, że w Polsce – „co się polepszy to się popieprzy” (odśpiewane w Kabareciku Olgi Lipińskiej). Do patologii i sabotażu zaliczam wyzbywanie się ( ba - nawet za najniższą cenę!) majątku narodowego, zebranego przez pracowity i gospodarny Naród Polski
w zorganizowaną całość po 1945 roku ( nie jest żenadą, że była to społeczna własność. Ona należała do Narodu).

Któż to słyszał w Europie, żeby Polskę – Kraj średniej wielkości – pozbawić narodowego systemu bankowego! Tego diabelskiego >>cudu<< dokonali liberałowie – szaleńcy, gospodarczy gracze (podli szachiści i szulerzy), zgodnie z obowiązującym u nas rzekomo prawem! Kto takie prawo ustanowił? Ustanowili to prawo – okazuje się - przedstawiciele >>Ludu<< wybrani
w demokratycznych wyborach. Czy dlatego właśnie >>oni<< są bezkarni? Tak – dlatego. Kryminogenne prawo jest przyczynkiem do podejmowania kryminalnych decyzji.

W Kraju naszym dostrzegamy rozdawnictwo pieniędzy na cele drugorzędne. W Polsce zawsze brakuje w budżecie pieniędzy. Gospodarką bowiem (jej resursami) steruje się wartkim >>strumieniem pieniędzy<<. Do zapaści /chaosu/ doprowadzili polityczni destrukcjonerzy ochronę zdrowia po 1989 roku. W 2009 roku cierpią na podobną chorobę – oświata, kultura, obronność kraju, przemysł zbrojeniowy, „bezpieczeństwo” wewnętrzne; cierpią także polscy Chłopi – Wieś polska, emeryci, renciści i inni Rodacy. Obywatele Rzeczypospolitej zagrożeni są trwałym bezrobociem ( fabryki i ludzie w rękach zachodnich właścicieli), Polacy zagrożeni są też wszędobylskim bandytyzmem
 ( siermiężność organów ścigania). Osoby chore i samotne czują się w Polsce upodlone (niepotrzebne). Ich niestabilność psychiczna pogłębia się, szwankuje zdrowie fizyczne (brak zabezpieczenia środków na leczenie i opiekę). Osoby stare i bezdomne natomiast pozbawione są podstawowej, humanitarnej pomocy (notabene w Polsce więcej >>szacunku<< i troski okazuje się porzuconym zwierzętom – kotom i psom, niźli osobom starym i bezdomnym).

Uważam, że w naszym Kraju do zarządzania strukturami powoływani są przypadkowi ludzie (jacyś historycy, nauczyciel fizyki, czasami prawnicy), którzy wcześniej z zarządzaniem nie mieli nic wspólnego. Oni mają nawet czelność przypisywać sobie zasługi >> prawdziwych Mężów Stanu! << Pragnę podkreślić, że zarządzania i gospodarności - trzeba uczyć się od dziecka a w wyjątkowych przypadkach – od osiemnastu lat, a potem całe dorosłe życie. Parafrazując myśl Mistrza Alberta…, muszę ze smutkiem powtórzyć
( za Mistrzem), że >>oni<< - decydenci – nie byli nawet maklerami ( tak ponoć oceniał przydatność ludzi Albert EINSTEIN). Na dobrą sprawę, większość z tych osób nie byłaby w stanie – samodzielnie – poprowadzić kiosku z gazetami.

 

 Dr n. med. Irena Twardoch – Benson

/komandor por.w st.spoczynku/

 

cdn