Głos zwiadowcy – weterana. 

 

         Witam Pana Pułkownika „Kruka” Mikołaja Szczepana Ociosanego. Jestem żołnierzem zwiadu 6 Pułku Ułanów Kaniowskich sprzed kampanii wrześniowej i wojny niemiecko-polskiej 1939. Prawnuk mój Fryderyk – harcując po internecie – trafił na stronę PROMILITO. W sobotę 20 czerwca br. (w dniu moich urodzin), w całości przeczytał mi artykuł autorstwa Pana „Kruka” - „O złośliwej dyskredytacji Wojskowych Służb Informacyjnych” przez obecne władze Rzeczpospolitej Polskiej
z Prezydentem RP włącznie. Informacje, jakie ukazał „Kruk” - dla mnie
i naszej rodziny – są porażające, gdyż skutki zniszczenia Wywiadu
i Kontrwywiadu Wojskowego będą praktycznie nie do naprawienia. Pamiętam, jak nas – żołnierzy z poboru – przed wojną szkolono, abyśmy nieprzyjaciela nie spuszczali z oka, abyśmy czuli jego oddech
i nigdy nie lekceważyli go słowem, gestem, czynami, etc. Służba
w Zwiadzie, Wywiadzie i Kontrwywiadzie – to zajęcie dla inteligentnych
i odważnych Oficerów, Żołnierzy i Cywilów, którzy nigdy nie dążą do zwady oraz prymitywnych zachowań. O nieprzyjacielu trzeba wiedzieć wszystko. Ja, ułan i Oficer rezerwy – z sentymentem wspominam swą służbę w pułkowym zwiadzie. Korpus Obrony Pogranicza w tamtych latach był oczkiem w głowie przedwojennych władz Rzeczypospolitej. My Żołnierze z poboru wspólnie z zawodowymi Żołnierzami (Oficerami,  Podoficerami ) odważnie zapuszczaliśmy się przez zieloną granicę
w ugrupowanie Sowietów. Zawsze zachowywaliśmy się tak jak oni; śpiewaliśmy, modliliśmy się, tańczyliśmy jak oni; znaliśmy język rosyjski; byliśmy ubrani tak jak oni, nieogoleni, obdarci. Chodziliśmy pieszo tak jak oni, jeździliśmy dwukółką, zimą saniami u nich zakupionymi i nartach przez nich wykonanych (byliśmy dobrzy w tej sztuce). Mankamentem były oczywiście Konie! Och…, te nasze polskie Konie (ogiery, klacze i wałachy) – zadbane, wyczyszczone, dobrze odżywione, zdrowe – piękne rumaki. Konie wołyńskich chłopów
i handlarzy – wychudzone, zaniedbane, brudne, bez jakichkolwiek opieki weterynaryjnej, wyglądały jak przysłowiowe -  szkapy.

         Dowódcy nasi, dla celów rozpoznania wojskowego – kupowali miejscowe konie, sanie, dwukółki, wozy – by bezkolizyjnie przeniknąć… do Sowietów i wtopić się w otaczającą rzeczywistość.

Kocham Wołyń – ten przepiękny region – Kresy II Rzeczypospolitej. Kocham  Stanisławów, Tarnopol… Moja dusza utęskniona raduje się  a serce – niestety -  kraje się, gdyż… pozostały tylko wspomnienia i łzy.

         Aby wygrać bitwę, trzeba znać nieprzyjaciela (jego walory
i  mankamenty), jego możliwości – środki walki, sposoby zaopatrzenia wojsk  w żywność, paszę dla koni, amunicję. Trzeba znać także ducha nieprzyjaciela (nastroje ludności cywilnej). Przed wojną każdy przedstawiciel władzy był Oficerem, pochodził z dobrej (zacnej) rodziny ziemiańskiej, inteligenckiej, szlacheckiej a bywało także, że i chłopskiej. Wszyscy byli gorącymi Patriotami Polski – kochali Ojczyznę. Teraz (2009) – przedstawiciel władzy (poseł, senator, prezydent, minister, starosta, wójt, etc.). to nawet zwykłym żołnierzem być nie chce; nie odróżniają snadź oni haubicy od armaty, nie znają stopni wojskowych wojsk własnych i nieprzyjaciela, a o sztuce operacyjnej pojęcia mieć nie mogą, bo i skąd? Takiemu ręki bym nie podał.

Przed wojną nie ośmieszano Armii, nie lżono Oficerów. Bardzo ceniono zwiad – oczy i uszy pułku. Im więcej wiemy
o nieprzyjacielu, tym większą mamy możliwość przeciwdziałania jego poczynaniom. Szkoda, że nasi żołnierze musieli zginąć w Iraku, a teraz giną w Afganistanie. Tego ja naprawdę nie mogę zrozumieć. Skąd ten pośpiech i dyspozycyjność?

 

Pomimo ukończonych 92 lat wciąż  żyję Armią (Wojskiem Polskim). Z radością oglądam parady wojskowe, słucham homilii głoszonych przez kapelanów wojskowych podczas Mszy Świętych za Ojczyznę. Cieszę się, że wreszcie Polska została uwolniona od sowieckiego sołdata (i komunizmu – czerwonej zarazy), ale z tego co nastąpiło po 1989 roku wnioskuję, że szala przechyla się jakby w drugą stronę. Oby to nie było dla Narodu Polskiego początkiem nowego zniewolenia. Boleśnie przeżywam masowe bezrobocie w Polsce. Mój najmłodszy prawnuk  Ferdynand, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego – nie ma pracy. Może PROMILITO pomoże prawnukowi znaleźć pracę?Moja żona nieboszczka, Świętej Pamięci Zofia z Biegalskich (Lwów) – nauczycielka historii  - zawsze mówiła naszym dzieciom a później wnukom – „tyle będzie Polski ile mieć będziemy Ziemi Ojczystej” !

 

 

Wy, młodzi Polacy – polonizujcie Ziemię na Zachodzie Polski, Pomorzu, Warmii i Mazurach. Polska to piękny i bogaty kraj a Naród szlachetny (potomkowie Rodów Sarmackich). Dziękuję Panu „Krukowi” za bardzo ciekawy artykuł i proszę o kolejne podobne prace. Może jeszcze zdążę przeczytać… Pozdrawiam Pana „Kruka” i wszystkich członków PROMILITO. Z Bogiem Polacy!           

 

 

 

                                                      Porucznik rezerwy KOP

                                                     Ludwik Orsza – Wisner

                                ps. „Iwan”