|

Reakcja drugiej strony była oczywista.
Szanowny
Panie Prezesie!
> > Nie
jestem członkiem Waszego związku, ale gdybym był,
to za Waszą postawę wobec krzywdy, jaką wyrządza się już
10 lat rzeszom członków związku-zrobiłbym wszystko, aby
ten Wasz Zarząd Główny natychmiast rozgonić na 4 strony
świata. Z tego, co Pan napisał w swojej groźbie
z
dnia 31 lipca 2009 r. wnika wyraźnie, że ten Wasz zarząd,
ma w czterech literach fakt, iż emeryci i renciści wojskowi
i innych służb mundurowych już od 10 lat są bezczelnie okradani.
To, że minister tego nie chce dostrzec, to mu się nie
dziwię,
ponieważ on ma w tym interes. A, jaki Wy macie interes
w tym, aby go popierać i tumanić, a nawet straszyć członków
związku, aby
zaprzestali
walki o zwrot tego, co zostało im zagrabione?.
Gdzie się
podziało
Wasze żołnierskie sumienie?. Gdybyście mieli
chociaż odrobinę tego sumienia, to w odpowiedzi na
odpowiedź ministra ON na Wasze wystąpienie do niego
w tej sprawie-zapytalibyście, a co będzie dalej
z krzycząco-rażąca niesprawiedliwością w zakresie
wysokości rent i emerytur. Nie możecie nadal tkwić
w tym błędzie i udawać, że nikomu żadna krzywda nie
została wyrządzona. Jeżeli tej swojej postawy nie zmienicie,
to zasłużycie nawet na wywiezienie Was na taczkach.
I nie będzie to wina Pułkownika Zdzisława Gągalskiego,
lecz Was samych.
> >
Życzę niezwłocznego przemyślenia powyższego
i stanięcia po stronie emerytów wałczących o swoje
pod wodzą właśnie Pułkownika Zdzisława Romana Gągalskiego,
który w odróżnieniu od Was wie, co czyni i chwała mu za to.
Rudolf
Kondycki
Pro Milito, oczywiście uważa wypowiedź wiceprezesa, za niedopuszczalną.
Szkoda, że zainteresowanie związku tak rażąco rozmija się z problemami
i troskami zarówno członków, jak i pozostałych emerytów wojskowych.
Najbardziej kuriozalna jest troska o czytelnictwo związkowej gazety.
Sądzę, że nakład zostanie podniesiony, jeżeli będą zamieszczane takie
listy,
jak odpowiedź ppłk. Kondyckiego.
Aby nie uszło nic z autentyczności zamieszczamy to bez skrótów.
|