Milczenie wobec bezprawia
Milczenie wobec bezprawia, to przyzwalanie, przyzwalanie na bezprawie-to współudział.
Na forum Pro Milito ciągle zwracamy uwagę na panujące w siłach zbrojnych bezprawie. Wiele uwagi poświęcono bezprawiu panującemu tam, gdzie prawo powinno być cnotą. Chodzi o wojskowy wymiar sprawiedliwości. Żołnierze oczekują od sądu wojskowego sprawiedliwości. Dobrze znamy sprawę żołnierzy z Nangar Khel oskarżanych od dłuższego czasu o „zbrodnie wojenne „. Na wniosek wojskowych prokuratorów żołnierzy na kilka miesięcy aresztowano i na dzień dzisiejszy odroczono sprawę … na czas nieokreślony. Jest to zapewne efekt braku odpowiednich dowodów, które z jednej strony nie przeszkadzały sędziom na wydanie nakazów aresztowania, ale jednocześnie w tych sądach wojskowych, dzisiaj brak podstaw do prowadzenia rozprawy. Wszystko to, co dzieje się w sądach wojskowych posiada swoje uzasadnienie. Poniżej pozwalam sobie przedstawić interpelację posła Mirosława Pawlaka do premiera D. Tuska.
Interpelacja(nr 19021)do prezesa Rady Ministróww sprawie niepokojących zjawisk występujących w sądownictwiewojskowym 7.10.2010r
W roku 2009 skierowałem na ręce ministra obrony narodowej interpelację poselską, w której zasygnalizowałem wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu sądownictwa wojskowego, lecz otrzymana odpowiedź była nie tylko lakoniczna, ale na przestrzeni ostatniego roku sytuacja pogorszyła się dramatycznie, o czym kilkakrotnie informowali mnie sędziowie wojskowi. O niedopuszczalnych, a wręcz karygodnych zjawiskach donosiła prasa – „Dziennik Gazeta Prawna” nr 154 z 10 sierpnia 2010 r. tytuł: „MON zapłaci wojskowym sędziom za nicnierobienie”. Z apelem do Pana Premiera zwrócił się w dniu 11 września 2010 r. sędzia w stanie spoczynku ppłk M. L. Niestety i to nie wywołało żadnego zainteresowania. W tej sytuacji proszę Pana Premiera o pilne ustosunkowanie się do następujących kwestii: Czy żołnierz zawodowy (sędzia) przeniesiony w stan spoczynku uchwałą Krajowej Rady Sądownictwa może nadal pełnić zawodową służbę wojskową? Który organ po zniesieniu sądu wojskowego uprawniony jest do wypłaty świadczeń sędziemu pozostającemu nadal w zawodowej służbie wojskowej? Czy zastępca prezesa wojskowego sądu okręgowego jest uprawniony do przyznawania dodatków funkcyjnych i kształtowania ich – prezesom wojskowych sądów garnizonowych, czy to aby nie stanowi wyłącznej prerogatywy ministra sprawiedliwości? Kiedy po zniesieniu sądu powinna zapaść decyzja o ustaleniu uposażenia sędziego w stanie spoczynku? Czy Wojskowe Biuro Emerytalne jest uprawnione do wypłacania sędziom żołnierzom uposażenia, gdy ci nadal pełnią zawodową służbę wojskową i nie są emerytami ani rencistami wojskowymi? Jakie stanowisko zajął minister obrony narodowej w odniesieniu do problemów opisanych w „Dzienniku Gazeta Prawna”, a chodzi o co najmniej nieetyczne zachowanie zastępcy dyrektora Departamentu Sądów Wojskowych w Ministerstwie Sprawiedliwości w sprawie przeniesienia sędziego (prywatnie syna) z sądu w Gdyni do Bydgoszczy na kilka miesięcy przed jego zniesieniem, czego miał pełną świadomość? Jakie konsekwencje i czy w ogóle zostaną wyciągnięte w stosunku do osób winnych sytuacji opisanej przez sędziego ppłk. M. L. w liście do Pana Premiera z dnia 11 września 2010 r.? Czy następują rozliczenia – i jakie – z tytułu najmu lokali przeznaczonych na siedzibę Departamentu Sądów Wojskowych w Ministerstwie Sprawiedliwości, należących do Ministerstwa Obrony Narodowej? Czy jest możliwe i prawnie dopuszczalne, aby żołnierz sędzia skierowany do pracy poza MON (do Departamentu Sądów Wojskowych w MS) mógł otrzymać z MON kwaterę mieszkalną, w przypadku gdy jest właścicielem lokalu mieszkalnego na terenie m.st. Warszawy, a następnie kwaterę tę podnajmować osobom trzecim (spoza wojska)? Czy jest dopuszczalne używanie przez Departament Sądów Wojskowych w MS wyposażenia technicznego pozostającego prawnie na stanie Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie? Czy sędzia wojskowy (okręgowy lub garnizonowy) powołany do pełnienia służby w Departamencie Sądów Wojskowych w MS staje się z urzędu sędzią apelacyjnym wraz ze wszystkimi dodatkami? Czy prawdą jest, że oficerowie sędziowie, którzy przechodzili na emerytury wojskowe (a nie w stan spoczynku), otrzymywali legitymacje „sędziego w stanie spoczynku”? Czy urzędnicy w Departamencie Sądów Wojskowych w MS mają uprawnienia do dokonywania wizytacji sądów wojskowych, wkraczając niejednokrotnie w niezawisłość sędziego? Dlaczego wbrew opinii Krajowej Rady Sądownictwa w procesie opiniowania projektu budżetu dla sądów wojskowych nie uczestniczą prezesi tych sądów, a jedynie czyni to wyłącznie dyrektor Departamentu Sądów Wojskowych w MS? Czy w obecnym stanie prawnym istnieje ustawowy obowiązek prowadzenia działalności mobilizacyjnej w sądach wojskowych? Czy wobec zniesienia trzech sądów wojskowych oraz licznych, radykalnych ograniczeń budżetowych istnieje potrzeba utrzymywania komórki organizacyjnej w Ministerstwie Sprawiedliwości w randze Departamentu Sądów Wojskowych, a nie na przykład biura czy wydziału przy jednym z departamentów? Poseł Mirosław Pawlak Warszawa, dnia 7 października 2010 r. Do pytań zawartych w interpelacji można dopisać jeszcze kilka innych. Jednak każdy ma prawo zapytać, dlaczego w instytucji, gdzie prawo powinno być cnotą dochodzi do tak wielu bezprawnych działań. Można doszukiwać się wielu przyczyn, ale jedna jest niewątpliwie najważniejsza. Odpowiedzialne osoby i instytucje poprzez własne zaniechanie lub przyzwalanie stworzyły klimat i atmosferę gromadzenia tylu działań nie mieszczących się w kanonach praworządnego państwa. Jeżeli jednak pan poseł Mirosław Pawlak w roku 2009 składał interpelację w której pytał: „Czy Panu Ministrowi znane są fakty ˝bałaganu˝ i ˝łamania prawa˝ w Ministerstwie Obrony Narodowej?”- pan minister Bogdan Klich nie udzielił wyczerpującej wypowiedzi, a przede wszystkim nie zainteresował się problemem. W tym miejscu należy również dodać, że pan minister B. Klich był wielokrotnie informowany o łamaniu prawa w instytucjach prawnych wojska, lecz niestety nigdy nie odpowiedział na informację, zażalenie lub skargę. Trudno bowiem, uznać za satysfakcjonującą odpowiedź osoby, na którą do pana ministra była skierowana skarga lub zażalenie. Szczególny niepokój musi budzić brak reakcji na informacje, które doprowadziły w konsekwencji do nieuzasadnionych strat finansowych, które właśnie wynikały z panującego bałaganu i łamania prawa. Problemy nieprawidłowości w sądownictwie wojskowym były doskonale znane nie tylko samemu ministrowi, ale również jego najbliższym współpracownikom z sekretarzem stanu w MON panem Czesławem P. włącznie. Kuriozalną sprawą w sądownictwie wojskowym są uprawnienia szefów poszczególnych sądów do przydzielania nagród pieniężnych podległym sobie sędziom, co w wielu wypadkach może prowadzić do nieuprawnionego wpływania na postawy podległych sobie organizacyjnie sędziów. Można by sądzić, że takie rzeczy zaistniały z uwagi na fakt, że sądownictwo wojskowe, w zakresie orzekania, podlega ministrowi sprawiedliwości. Jednak zarówno obecny, jak i poprzedni minister sprawiedliwości o sytuacji w Departamencie Sądów Wojskowych byli również informowani, a odpowiedzi zainteresowanym jak zwykle udzielali pracownicy DSW. Jednym słowem, można poczuć się, nie tylko zbyt pewnie na zajmowanym stanowisku, ale również i bezkarnym, gdy na zarzuty o własnej niezgodnej z prawem działalności, samemu przygotowuje się odpowiedzi. Tylko kto ma płacić za straty finansowe? Logicznie powinien zapłacić sprawca tego bezprawnego działania, ale to my wszyscy podatnicy będziemy za to płacić. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z tzw. „ Państwem w Państwie”. Trudno się jednak dziwić, skoro poinformowany o sprawie pan premier również nie wykazuje zainteresowania. Dlaczego sędzia ma zachowywać przyzwoitość przy rozporządzaniu mieszkaniem służbowym, gdy jego szefowie na innych odcinkach nie liczą się z prawem. Czy gdziekolwiek jest możliwe i prawnie dopuszczalne, aby żołnierz sędzia skierowany do pracy poza MON (do Departamentu Sądów Wojskowych w MS) mógł otrzymać z MON kwaterę mieszkalną, w przypadku, gdy jest właścicielem lokalu mieszkalnego na terenie m.st. Warszawy, a następnie kwaterę tę podnajmować osobom trzecim (spoza wojska)? Ponadto chciałbym zauważyć, że o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu prokuratury wojskowej i sądownictwa wojskowego wielokrotnie i szczegółowo był informowany przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka poseł Ryszard Kalisz. Niestety, bez zainteresowania.
W świetle powyższych faktów każdy ma prawo zapytać, czy sąd / sędzia/, który w swoim postępowaniu rozmija się z zasadami prawa, jest w stanie / czy ma prawo / wydawać wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej? Niezależnie od szczegółów wszyscy jesteśmy świadkami sprawy naszych żołnierzy z Nangar Khel. Przebywali w areszcie, nawet w telewizji prokuratorzy wysuwali przeciwko nim oskarżenia, aby bardziej uzasadnić swoje postępowanie, a sądy wojskowe przedłużały tymczasowe aresztowania, by teraz niedawno bezterminowo odroczyć postępowanie. Takie rzeczy nie dzieją się bez przyczyny. Takie rzeczy mają miejsce najczęściej w słabym państwie. W słabym państwie nikt nie myśli o stosowaniu prawa, ale silniejszy uzurpuje sobie prawo do jego interpretowania według własnych potrzeb.
W ustawie budżetowej na 2011 r. przeznaczono kilkadziesiąt milionów złotych (z budżetu MON) na utrzymanie sądów i prokuratury wojskowej. Czy jest to wydatek racjonalny i potrzebny?
Na zakończenie chciałbym przytoczyć wypowiedź pana posła Mirosława Pawlaka, który w dniu 08.10.2010r z trybuny sejmowej powiedział: „Nie chcę w tym miejscu przytaczać ogromnego rozgoryczenia i potoku gorzkich słów sędziów sądów powszechnych. Niektórzy z nich oświadczyli wprost: tak niewyobrażalnego bałaganu i sobiepaństwa nie było w sądownictwie nawet w czasach szalejącego stalinizmu. Wierzę głęboko, że po lekturze tego oświadczenia wielu młodych, zdolnych i dobrze zapowiadających się sędziów sądów powszechnych wyrazi publicznie swój najwyższy sprzeciw i dezaprobatę dla tego stanu rzeczy, zważywszy na obciążenie ponad miarę sprawami w sądach, w których orzekają. Ja zaś pozostaję w naiwnej nadziei, że pan premier wyciągnie (ale wcale nie musi) wobec obu ministrów najdalej idące surowe konsekwencje i spowoduje natychmiastowe naprawienie tego stanu rzeczy, który przecież tak bardzo bulwersuje całą polską opinię społeczną”. Michał Podobin
|