30.07 2009

 

Przeczytaj spokojnie do poduszki                        

Pozornie wszystko jest w porządku. Codziennie budzimy się wolni, czasami tylko każą nam płacić rachunki o których nie mamy zielonego pojęcia. Gadające głowy w TV przekonują nas, a my wierzymy, lub chcemy wierzyć, że znów stajemy się światową potęgą. W Europie, to staliśmy się na tyle silni, że na miesiąc przed oficjalnym ogłoszeniem, wiedzieliśmy, że europejski parlament na okres ponad dwóch lat będzie oficjalnie kierowany przez naszego rodaka. Niektórzy czołowi politycy, nie wyłączając premiera i ministra spraw zagranicznych upiekli przy tym i swoją pieczęć. Nie tyle ważne są pieniądze, ale wiedza, jaką od kilku miesięcy posiadali, dawała im przewagę
w rozmowach z politycznymi przeciwnikami. Nawet jeżeli wyglądało to śmiesznie i po sztubacku nie omieszkali pokazywać swojej przewagi w stosunku do wpatrzonej w nich gawiedzi. Wmówiono nam i uwierzyliśmy w te pozory, że funkcja przewodniczącego PE to wynik wzrostu naszej siły
i znaczenia. Mamy uwierzyć, że to właśnie dzięki naszemu rodakowi na tym stanowisku będziemy bardziej liczącym się krajem w UE. Ale równocześnie pogrożono nam, że bez podpisu Traktatu Lizbońskiego możemy nie otrzymać stanowiska komisarza. Dlatego w ostatnich dniach byliśmy świadkami tłumienia wszelkiej krytyki pana Jerzego. Każdy polityk ani śmie Pana Jerzego skrytykować, bo przecież po co, skoro pełnić będzie tylko pozornie ważną funkcję, a sondaże wskazują, że ludzie "swoją" Unię kochają. Media Polakom w serca leją słodki miód, by w nas duma powróciła. No bo przecież pierwszy raz Polak... na takim stanowisku... ho! ho! Pozornie Unia o nasz kraj się troszczy. Buduje nowe domy i ulice. Rolnicy nie muszą obsiewać pól, bo dostają unijne sowite dopłaty... Rybacy nie muszą łowić, bo dostają sowite postojowe... Żołnierze nie muszą ćwiczyć, a i tak im wmawiają, że posiadają wysoki stopień zdolności bojowej. Czasem tylko coś zgrzytnie. A to samolot spadnie kierowany niepewną ręką pilota..Pojawi się w jednostce wojskowej nadużycie, kadra unika obowiązkowych egzaminów, tysiące pozwów napisanych przez emerytów wojskowych  zaleje polskie sądy. Kto by się tym przejmował . A od czego jest sejm, który uchwali każdą zmianę prawa. Wystarczy tylko mieć przewagę ilościową i żadne ustawy dla rządzących nie maja znaczenia. System prawie rewolucyjny. Jak są problemy, to zmieniamy prawo. Wmówiono społeczeństwu, że tak będzie lepiej i dla tego samorządowcy mogą hodować swą zachowawczość i nie muszą się o wiele martwić bo matka unia im we wszystkim pomoże. My wszyscy śmiertelnicy, zachęceni apelami parlamentarzystów i specjalistami od wizerunku zaprzestaliśmy płacić abonament radiowo-telewizyjny, rząd wstrzymał dotacje do mediów, radiowcy zastrajkowali i mamy świetną pozycje do wyprzedaży  ośrodków RTV. No i parlamentarzyści mogą poszaleć na salonach Europy.
No i niby wszystko jest w porządku, nawet szalejące bezrobocie, kolejne cięcia w budżecie, bieda zaglądająca do polskich domów nie może zakłócić urlopowych wyjazdów. A co z tego, że po powrocie z urlopów zastaniemy zamknięte dotychczasowe miejsca pracy, a kolejka do lekarza wydłuży się nam o kolejne miesiące. Ważne, że z okienka telewizyjnego bije optymizm
i z rozmachem przygotowujemy się do kolejnego fetowania rocznicy Powstania Warszawskiego. Zwłaszcza godne uwagi jest odnotowanie zasług dowódców tego patriotycznego zrywu i przyczyn braku uczciwego rozliczenia ich za ten nieprzemyślany krok.

Mimo ciągłego wskazywania wzrastających wartości nie mogę ukryć wrażenia o zmniejszającym  się znaczeniu naszego państwa. Dawno przestaliśmy wyróżniać się odpowiednimi produkcjami, likwidujemy dotychczasowe polskie symbole i coraz trudniej doczekać się znaczącego sukcesu w sporcie. Niestety ciągle mamy w nadmiarze korupcji, złodziejstwa i arogancji władzy.
Z każdym dniem nasz obywatel coraz mniej odczuwa opiekę państwa, traci zaufanie do jego struktur i przestaje wierzyć w możliwość naprawy tej rzeczywistości. Niby żyjemy pod wspólnym dachem, ale wiatry, wichury
i deszcze ciągle dopadają tylko najsłabszych, a zorganizowana pomoc wystarcza jedynie na otarcie łez. Gdzie się podział ten kraj, w którym w czasie powodzi dziesiątki, setki jednostek sprzętu i żołnierzy udzielało w czasie klęski żywiołowej i po jej zakończeniu szybkiej i skutecznej pomocy? 
To wszystko wydawało się takie proste, zresztą tak do dzisiaj jest u naszych sąsiadów, a dlaczego u nas są tylko słowa? Czy to jest oznaka rozkwitu, czy też zaniku? Jeżeli z entuzjazmem przyjęliśmy swobodę przekraczania granic, to nie możemy akceptować wlewania się w nasze granice nieproszonych gości i towarów, które niosą zagładę dla przyszłych pokoleń. Granic już prawie nie mamy... waluty mieć nie będziemy, niezależnych instytucji coraz mniej, 70% prawa polskiego - nie nasze, wiara też staje się niemodna, a kościoły zmieniają sie w sieć zakładów psychiatrycznych, bo jak trwoga to do... kościoła

Rybołówstwo w zaniku, przemysł stoczniowy w upadku, górnictwo zagrabione przez elity biznesowo-urzędnicze, banki nie nasze, autostrady za kasę, podatki coraz wyższe, a wolności coraz mniej i mniej

Sprawiedliwość społeczna - termin zakazany, brak równości konkurencji gospodarczej - problem marginalny. Najsprawiedliwiej wykryta korupcja - to taka, która obciąży politycznego konkurenta. Nepotyzm - idzie się przyzwyczaić, a niezawisłość sądów jest jaka jest

. Prokuratura polityczna, media dumnie nazwane "publicznymi" - w gruncie rzeczy też polityczne, spółki skarbu państwa traktowane są przez kolejne rządy jak wywalczone, należne trofeum. No i nowa zasada rządzących (odkryta przez ekipę Donaldów): "Im mniej robisz - tym mniej zepsujesz i a jak mniej zepsujesz tym dłużej wytrwasz". Normalnie jak w komunie. A my? Patrzymy, słuchamy, czasem nawet chwilowo wierzymy, później się rozczarowujemy, później znów wierzymy. Nie raz się damy podejść, a nie raz nie. I głosujemy raz po raz, a wszystko jak było tak jest. I młodzież stale kolejna dorasta i też z tego nic. I myślisz, że się odmieni, że cud się stanie... .... no i wreszcie się doczekaliśmy. Stał się wyśniony cud ( a mówią, że w cuda wierzyć nie należy). Polak, który był już raz pozornie dobrym premierem, pozornie skutecznym, pozornie odpowiedzialnym, uwalił niepozornie już lecz naprawdę, nie tylko AWS ale i każdego z nas zadłużając pokaźnie każdą statystyczną głowę. Był Polską ikoną nieudacznictwa... ...ten z restaurowany z niebytu Jurek dostał stanowisko europejskiego woźnicy i będzie powozić

Europę ku ostatecznemu skomuszeniu Ten cud teraz ma być naszą nagrodą pocieszenia. Więc winszujmy jemu... POWODZENIA Rodaku.

A może nie mam racji?

Mryski lipiec 2009r