W gabinecie lekarskim mamy okazję przekonać pacjenta
o korzystnym wpływie systematycznej aktywności ruchowej na zdrowie, a z drugiej strony - poinformować o zagrożeniach wynikających z nieumiejętnie wykonywanych ćwiczeń. Narciarstwo to ruch na świeżym powietrzu, urozmaicone wrażenia wizualne, ogromna przyjemność i przysłowiowa dawka adrenaliny. Sport ten jednak stawia też określone wymagania, zwłaszcza osobom niedostatecznie przygotowanym bądź z ograniczeniami zdrowotnymi. W pierwszym odcinku swoim doświadczeniem podzieli się lekarz sportowy i ratownik GOPR z Zakładu Medycyny Sportowej AWF w Krakowie.


Zapraszam Państwa do stałej lektury naszego działu.
Prof. dr hab. med. Krzysztof Klukowski

 

Obrażenia narciarskie.
Część I  Ku przestrodze

Tylko trzech na 1000 narciarzy zjazdowych doznaje urazu - takie są międzynarodowe dane statystyczne, co burzy mit, jakoby narciarstwo było dyscypliną o wysokiej urazowości. Oczywiście, na to, czy dojdzie do urazu, wpływa wiele czynników, takich jak min. technika jazdy, stopień trudności trasy i jej przygotowanie, warunki śniegowe i pogodowe. Ciekawostką jest to, że okres między południem a godziną 14.00 to najbardziej „urazowe godziny". Ok. 20-30% urazów przypada na staw kolanowy. Według Amerykanów, choć w ostatnich latach całkowita liczba urazów narciarskich zmniejszyła się, a ich mechanizm zmienił się diametralne, częstość urazów tej części nogi utrzymuje się na tym samym poziomie. Ok. 10-15% z nich to uszkodzenia więzadła pobocznego przy środkowego, a aż 60% -samego kolana. Rośnie liczba izolowanych uszkodzeń więzadła krzyżowego przedniego i chrząstki stawowej, co można po części przypisać dokładniejszej diagnostyce artroskopowej.
Można powiedzieć, że rokowanie w ostrych uszkodzeniach narządu ruchu wymagających interwencji w szpitalu jest dobre -m.in., dlatego, że poszkodowani trafiają „w dobre ręce". Inaczej sprawa się ma z drobnymi uszkodzeniami tkanek miękkich narządu ruchu, które - lekceważone -mogą się sumować, co stwarza tzw. dyspozycyjność urazową i z czasem prowadzi do uszkodzeń na podłożu zużytych tkanek, przeciążeń, a w konsekwencji - do zmian zwyrodnieniowych stawów
Problemy
W mojej opinii wśród narciarzy rekreacyjnych pokutuje przekonanie, że wyjazd na narty wiąże się z „nabraniem kondycji". Nic bardziej błędnego. To przed wyjazdem trzeba się przygotować fizycznie. Współczesny sprzęt, szczególnie taliowane narty, przyspiesza naukę, ułatwia jazdę na krawędziach i pozwala na rozwijanie większych szybkości, ale stawiają wysokie wymagania naszemu narządowi ruchu - zwłaszcza w fazie skrętu, ze względu na duże wartości sil bocznych. Jazda po stokach twardych, sztucznie ośnieżonych, zwiększa obciążenie stawów kolanowych, które rośnie wraz z rozwijaną prędkością i jest niebezpieczne dla młodych osób o niepełnej wytrzymałości elementów stawowych oraz osób z nieznaczną nawet koślawością lub szpotawością. Nierównomierne obciążanie przedziałów stawu zwiększa podatność łękotek na uszkodzenia mechaniczne z powodu upośledzenia ich odżywiania.
Dodatkowo, osoby bez przygotowania mają zbyt małą siłę i wytrzymałość czynnych stabilizatorów stawu kolanowego, (czyli mięśni). Może to skutkować ostrym urazem przy błędzie technicznym i upadku lub prowadzić do przeciążeń, a z czasem do zmian zwyrodnieniowych stawów kolanowych. Dotyczy to zwłaszcza narciarzy po 40. r.ż. kiedy zmniejsza się prawie o połowę elastyczność więzadeł krzyżowych kolana.
Dr Wojciech Gawroński, ratownik GOP