O kształceniu wojskowym i patriotyzmie   
ppłk dr Eugeniusz Maciejewski                
(ciąg dalszy z listu otwartego do Prezydenta RP)

     Panie Prezydencie, Panie Profesorze.

  Niech mi będzie wolno powiedzieć, że programy kształcenia i wychowania Młodzieży
w krajach za tzw. „żelazną kurtyną”- były podobne, a nawet jednakie. Dotyczyły one bowiem wszystkich wyższych uczelni i wszystkich studentów w danym kraju, nie tylko słuchaczy
w mundurach (podchorążych czy kadetów) szkół o profilu militarnym (a w PRL chyba
z wyjątkiem KUL, Akademii Teologicznych, Wyższych Seminariów Duchowych). Różnicowała je tylko specyfika kształcenia. Szkolnictwo wyższe w PRL było przecież
w całości dotowane przez ówczesne Państwo polskie. Zatem, pozwoli Pan Prezydent, że zadam Mu proste pytania: - czy w PRL otrzymywał Pan, jako student prawa „złą”, nieprzydatną wiedzę uniwersytecką? Jeśli tak, to co z dyplomem?; co z doktoratem?; co
z habilitacją? Czyżby tylko Ogień posiadał Moc oczyszczającą? Zatem co z Ciałem , „zepsutym i grzesznym” ? Samospalenie?!

  Panie Prezydencie.

 Tak się na szczęście złożyło, że urodziłem się po II wojnie światowej (w 1946 roku)
w środowisku wiejskim, na Mazowszu. W szkole średniej w Żychlinie (1960 - 1964) uczyli mnie jeszcze przedwojenni nauczyciele, a mianowicie Świętej Pamięci:

 - dr Franciszek Góreczny – historyk;

- mgr Anna Śliwińska – polonistka;

- mgr Antonii Klarzyński - fizyk, chemik;

- mgr Józef Ceglarz – historyk, filozof, etyk;

- mgr Andrzej Piasecki – matematyk, astronom;

- mgr Wojciech Bródka – matematyk;

- mgr Lucjan Garboś – biolog, botanik;

- mgr Adam Kowalski – artysta plastyk;

- mgr Józef Chałubiński – WF, przysposobienie obronne, i inni nauczyciele.

  Pan Józef Chałubiński na przykład (wychowawca mojej klasy) - był oficerem 2 Korpusu WP
i służył u Generała Władysława Andersa. Walczył na Monte Cassino , gdzie był ranny. To za Jego przykładem zostałem oficerem WP – czego nie żałuję, i 25 lat nosiłem polski mundur.
W latach 1964 – 1967 byłem podchorążym (z czego jestem dumny) w Szkole Oficerskiej Wojsk Pancernych im. Stefana Czarneckiego Hetmana Polnego Koronnego w Poznaniu. Uczyli mnie wykładowcy o bardzo długim stażu oficerskim, dydaktycznym i służbowym, którzy podczas II wojny światowej walczyli z Niemcami („wąchali proch”). Niektórzy z Nich walczyli na froncie zachodnim, gdyż służyli w Dywizji Pancernej dowodzonej przez Generała Stanisława Maczka. Oficerowie – wykładowcy – służyli Polsce i Narodowi polskiemu, gdyż byli gorącymi Patriotami. Oni swoim patriotyzmem ubogacali podchorążych DUCHOWO! To oni właśnie uczyli nas prawdziwego rzemiosła wojskowego („więcej potu na ćwiczeniach, mniej krwi w boju” - mówili). To nie z Ich przyczyny Polska dostała się w szpony Stalina (w sowiecką strefę wpływów).

  W stolicy Wielkopolski – Poznaniu – uczono nas (podchorążych) techniki pancernej, budowy
i eksploatacji silników wysokoprężnych dużej mocy, uzbrojenia czołgów, inżynierii wojskowej, pokonywania (forsowania) przeszkód wodnych po dnie, obrony przed BMR
i przeciwlotniczej, działań taktycznych w terenie zurbanizowanym i rozproszeniu, współdziałania z innymi rodzajami wojsk i ludnością cywilną. Dużą wagę przywiązywano do tzw. tężyzny fizycznej. Dodać warto, iż wówczas w ramach tzw. „szkolenia estetycznego podchorążych” (przeważnie synów robotników, chłopów oraz inteligencji pracującej), uczono także: tańca towarzyskiego, śpiewu chóralnego, sztuki wymowy (retoryki), sztuki prowadzenia sporów (erystyki), recytacji wierszy, malarstwa, psychologii walki i andragogiki, savoir vivre’u a przede wszystkim okazywania szacunku Człowiekowi Pracy , i nie wybuchania śmiechem nad Jego gniewem (pokłosie Powstania Poznańskiego 1956).

 My podchorążowie większość czasu wolnego (sobót, niedziel i świąt) przeznaczyliśmy dobrowolnie na prace społeczne – na rzecz wielkopolskich PGR’ów i Lasów Państwowych (jeszcze 150 lat po nas szumieć będą świerki, jodły i dęby przez nas pozasadzane).

 W poznańskiej (golęcinowskiej) Podchorążówce – nie odczuwałem indoktrynacji, co znaczyło, że manipulacja była doskonała (perfekcyjna), albo że obowiązywała wtedy marginalnie (8 lat po Powstaniu Poznańskim). Prawdą jest , że byliśmy prowokowani ,
a niektórzy nawet bici przez zeźlonych wciąż Obywateli Miasta Poznania (powód był czytelny i oczywisty), że rzucano nam na głowy z wyższych pięter kamienic i domów wielorodzinnych doniczki z ziemią , i pojemniki  z wodą, że pluto w naszą stronę, że obrzucano nas obelgami, etc. Było nam przykro z tego powodu, ale rozumieliśmy wówczas przyczyny wzburzenia Poznaniaków i Wielkopolan. Dlatego też my podchorążowie (18 letni chłopcy) staraliśmy się zaskarbić zaufanie Poznaniaków nienagannym zachowaniem
i pracą społeczną na rzecz Poznania i Wielkopolski. Udało się po latach wytężonej pracy odzyskać zaufanie nadwyrężone przed dekadą seriami z karabinów maszynowych
i wystrzałami z czołgowych armat (1956).Podczas promocji na pierwszy stopień oficerski(1967) wręczono nam kwiaty, z czego byliśmy naprawdę dumni.

 Większość Polaków jeszcze teraz pamięta, że był to czas (błogostan) Władysława Gomułki. Pamiętam dobrze ten błogostan – rozjeżdżone, powybijane , dziurawe drogi (teraz niestety też są jeszcze takie), dachy kryte strzechą (teraz niestety eternitem wykonanym z włókien rakotwórczego azbestu), brak elektryczności na polskiej wsi (jestem synem chłopa znad Bzdury i do matury w 1964 roku przygotowywałem się przy lampie naftowej); zegarki i rowery produkcji radzieckiej oraz zgrzebne odzienie (geesowskie, produkcji radzieckiej – bardzo ciepłe „kufajki” ) – UBÓSTWO! Polska zniszczona przez nazistów dźwigała się z kolan, a „bracia” -wyzwoliciele ze Wschodu planowo (metodologicznie) niszczyli mój Kraj, moją Ojczyznę , eksploatowali mój Naród. Zatem , aby skutecznie walczyć z totalitaryzmem- należało poznać go od środka, u źródeł. Nam oficerom to się naprawdę udało!

  Ojciec mój Władysław s. Szczepana (1915 - 2003), od 1950 do 1953 roku trzykrotnie siedział w więzieniu za – „uchylanie się od obowiązkowych dostaw”. Nota bene był żołnierzem września 1939. Służył w 6 Pułku Ułanów Kaniowskich w Stanisławowie na Wołyniu, województwo Tarnopol, w Korpusie Obrony Pogranicza (KOP). Pragnę dodać, iż w okresie okupacji hitlerowskiej siedział 11 miesięcy w niemieckim więzieniu – obozie –
w Radogoszczy ( przed jego spaleniem), gdyż został złapany przez patrol niemiecki, jak usiłował przewieźć niemiecką furmanką (pracował bowiem u Niemca) przez granicę
z Rzeszą do Generalnej Guberni - dwóch umęczonych mężczyzn, tj. żychlińskiego Żyda (autentycznego sąsiada) i Wielkopolanina (osobę mu nieznaną). Sprzed granicy obydwu śmiałkom kazał uciekać, gdyż lada moment żołnierze niemieckiego patrolu zmotoryzowanego mogli otworzyć do nich ogień. Oni uciekli! Ojciec mój zaś został zatrzymany (wraz z końmi i furmanką) i dotkliwie pobity. Żołnierze – gestapowcy przewieźli go do więzienia w Łęczycy, a stąd do Łodzi (Radogoszcz), gdzie stracił zdrowie. Żyda dobrze znał, ale go Niemcom nie wydał. Ojciec mój Władysław – żołnierz
6 Pułku Ułanów Kaniowskich – był dzielnym ułanem – twardzielem! Ostatni bój z
 Niemcami stoczył nad Pilicą w okolicy Nowego Miasta (Obrona Warszawy). Do niewoli niemieckiej nie poszedł. Wraz z kolegami rozproszył się i wrócił do rodzimej wsi. Od Rzeczypospolitej Polskiej ten dzielny ułan nie otrzymał żadnej nagrody. Przed swoją śmiercią (w 2003 roku) z żalem powiedział, że jest zniesmaczony stylem rządzenia Rzeczypospolitą Polską, wychowaniem potomnych i brakiem troski władz III RP o ludzi odchodzących, zwykłych obywateli RP, którzy przelewali krew za Wolność Ojczyzny. Ucałowałem jego skronie i spracowane chłopskie ręce, w których trzymał polską szablę, ułańską lancę, końska uzdę, popręg i karabin. Cześć Jego pamięci! Nad jego grobem wygłosiłem mowę pożegnalną.

  Wielką i piękną rzeczą jest , mówił mój Ojciec – kochać przyrodę, kobiety i konie. Kochać Ojczyznę , to szczególny DOŚMIERTNY OBOWIĄZEK I ZASZCZYT! On bardzo kochał Polskę i mocno wierzył w Boga (prawie do końca swoich dni nosił Krzyż wokół drewnianego Kościółka w Pleckiej Dąbrowie podczas procesji – z dumnie podniesioną głową).

  Tymczasem Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej - Rodacy – odbudowali stolicę Polski – Warszawę – Miasto Nieujarzmione. Wznosili 1000 szkół na 1000-lecie Państwa Polskiego (966 - 1966). Społeczeństwo polskie zaś , wraz

z więzionym za Wiarę i przekonania Prymasem Polski Ks. Kardynałem Stefanem Wyszyńskim , przygotowywało się do uczczenia Świętego Millenium – 1000-lecia Chrztu Polski (1966). Umiłowany Ks. Kardynał Stefan Wyszyński pośmiertnie wyniesiony został do Godności Prymasa 1000lecia. Jego niezapomniane MOWY

 i HOMILIE tworzą żywą paralelę jedynie z Kazaniami Ks. Piotra Skargi. Gdy słucham nagrań tych KAZAŃ i publicznych wystąpień Kardynała Wyszyńskiego, odtworzonych na falach Radia Maryja, czy Radia Józef - jestem autentycznie, dogłębnie wzruszony troską
i walką Prymasa
o losy Narodu polskiego, Kościoła, Młodzieży, Przyrody żywej i martwej (troską o losy każdego Polaka i Europejczyka).

  W Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie natomiast –u „wielkiego brata” (1972 - 1976) przekazywano nam (oficerom WP) wiedzę z różnych dziedzin nauki, a zwłaszcza wiedzę dotyczącą teorii konstrukcji silników wysokoprężnych (sprzętu pancernego) oraz zasad
i sposobów wykorzystania wojsk pancernych na „ówczesnym” polu walki, we współdziałaniu
z wojskami zmechanizowanymi, desantami, lotnictwem, śmigłowcami uzbrojonymi, artylerią, wojskami rakietowymi, grupami rozpoznawczo-dywersyjnymi , oczywiście
w warunkach wojny psychologicznej, zmasowanych uderzeń lotnictwa nieprzyjaciela, wybuchów jądrowych
i chemicznych, pożarów i zatopień, w tym zwłaszcza na terytorium Polski - ISTNE SZALEŃSTWO!, APOKALIPSA - w „atmosferze” skażenia promieniotwórczego
i chemicznego terenu oraz totalnego zniszczenia rodzimej (polskiej) infrastruktury. Dużą wagę przywiązywano do walki w mieście i terenie zurbanizowanym oraz do pokonania pasa umocnień Trettnera (tj., grupy min jądrowych zainstalowanych w specjalnych podziemnych komorach , rozmieszczonych wzdłuż wschodniej granicy Republiki Federalnej Niemiec),
a także forsowania Kanału Kilońskiego, i uchwycenia przyczółków nad Kanałem La Manche. W związku z tym uczono nas budowy atomów, izotopów promieniotwórczych, układu okresowego pierwiastków (a propos układu okresowego - czy zdaniem Pana Prezydenta
i Profesora prawa – nauka w Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie mogła być „gorsza” m.in. dlatego, że np., układ okresowy pierwiastków wymyślił i zaproponował światu w 1886 roku ,jako pierwszy – rosyjski uczony – chemik Mendelejew?). W tablicy układu okresowego – Panie Prezydencie – pierwiastki są zestawione w kolejności ich liczb atomowych, i są uszeregowane w sposób, który uwidacznia ich podobieństwa.

  W murach Akademii zapoznano nas także z charakterystyką związków chemicznych, które w warunkach pokojowych oraz działaniach bojowych będą (względnie mogą być) wykorzystywane. Zapoznano nas także z energią i jej właściwościami, jako zdolnością do wykonania pracy. Proszę zauważyć Panie Prezydencie, że praca to kategoria fizyczna (nie polityczna), to iloczyn siły przez przesunięcie. Nas słuchaczy - oficerów , szczególnie interesowały właśnie – praca i energia. Energię otrzymać można (i wykorzystywać także), np. ze związków chemicznych. Energia chemiczna bowiem to energia zawarta
w cząsteczce. Jest ona zależna zarówno od rodzaju atomów z których cząsteczka jest zbudowana , jak i od sposobu ich wzajemnego powiązania. Energię tę można uważać oczywiście za rodzaj energii potencjalnej (energia położenia). Innym rodzajem energii jest energia kinetyczna (energia ruchu). Każda energia ,okazuje się – może być przekształcana z jednej formy w drugą, ale w tych przemianach całkowita ilość energii nie ulega zmianie. W fizyce prawidłowość ta, jak pamiętam, jest znana jako zasada zachowania energii.
W tym miejscu dodam, iż wyraża je pierwsze prawo termodynamiki, które w podręcznikach szkolnych podawane jest również w następującym sformułowaniu: „energii nie można stworzyć ani nie można jej zniszczyć”! Parafrazując świadomie to prawo , dosadnie powiadam – szczególną MOC (Energię) posiada także w DEMOKRACJI kartka wyborcza – polityczny „stinger”, o czym przekonali się już działacze Platformy Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, SDPL i PD. Społeczeństwo Polskie będzie zawsze niezawisłym Sędzią (sprawiedliwym arbitrem) w rozstrzyganiu polskich spraw (sporów i waśni). Drzemiącej MOCY w masach społecznych bowiem nie wolno bagatelizować, nadużywać oraz trwonić!! Dodam także, iż ludzi , którzy swe życie związali z mundurem, a więc Oficerów WP, Oficerów Policji, Oficerów Straży Pożarnej ,Oficerów Straży Granicznej, Oficerów Służb Specjalnych, etc. – nie wolno dyskredytować - poniżać, kompromitować, lekceważyć, szantażować, publicznie ośmieszać i zeszmacić(chyba że oni wcześniej sami zeszmacili się na forum publicznym ).

  Kontynuując wcześniejszą myśl – chcę zauważyć, iż dla oficerów WP ważnym zjawiskiem fizycznym jest zawsze „wybuch i płomień”. Zjawisko to stanowi bowiem drastyczny (choć pożądany – „ulubiony”) przykład skutków reakcji, w których następuje błyskawiczne, erupcyjne, i niszczące wydzielanie energii. Ta właściwość reakcji chemicznych i fizycznych wykorzystywana jest na szeroką skalę przez terrorystów islamskich w różnych częściach świata (Tragedia Word Trade Center), a do obrony przed jej destrukcyjnymi skutkami Polska nie jest jeszcze w pełni przygotowana. Tak naprawdę Polska straciła zdolność obronną 15 lat wstecz. Świadczą o tym zlikwidowane szkoły wojskowe, poligony , instytuty naukowo- badawcze, strzelnice, garnizony; złem jest także wtórny analfabetyzm u oficerów i podchorążych rezerwy powodujący spadek poziomu wiedzy obronnej żołnierzy rezerwy oraz brak umiejętności praktycznych. W Polsce przestał funkcjonować przemysł zbrojeniowy, a serwisy obsługi technicznej niektórego sprzętu bojowego (ze względu na chroniczny brak części zamiennych) są fikcją (ważną rolę odgrywa także deficyt budżetowych pieniędzy na zakup nowego sprzętu i uzbrojenia zagranicą). Przypomnę, iż przed III rozbiorem (1795) Polska posiadała blisko 80 000 żołnierzy, oficerów, generałów, bardzo dobrze władających bronią. Obecnie służba w WP traktowana jest jak zło konieczne. Młodzież polska jest mało odporna na stres, wysiłek fizyczny i podatna na depresję. Niechętnie uczestniczy w selekcji (zanik kondycji fizycznej). Młodzież uwielbia alkohol, narkotyki miękkie (twardymi nie gardzi), by się „wyluzować”. W Wojsku Polskim natomiast obowiązywać powinna surowa dyscyplina (bezwzględne posłuszeństwo), i w związku z tym - permanentne napięcie, czego nie da się pogodzić ze spokojem (sielanką) , i „wyluzowaniem”!! Wyluzowanie bowiem oznacza zanik dyscypliny i spadek gotowości bojowej (zdolność pododdziałów, oddziałów i związków taktycznych do wykonywania skomplikowanych zadań bojowych). Nieprzypadkowo Holendrzy mówili w 2003 roku, że - „Warszawę roku 2004 mogliby zdobyć nawet niemieccy skauci!”. Przepraszam Pana Prezydenta za bolesną dygresją (był Pan przecież w tym czasie Prezydentem Warszawy). Ja składam na Pana ręce meldunek oczywiście w formie listu otwartego. Meritum tego listu jest funkcją moich przemyśleń, obserwacji i analiz. Mam ku temu podstawy, gdyż jestem absolwentem trzech uczelni wojskowych.

  W Akademii Wojsk Pancernych mówiono nam właśnie o niszczącym, bo destrukcyjnym użytkowaniu energii, także w układach biologicznych. Mieliśmy bowiem świadomość, ze ten rodzaj energii (jak również inne energie), można z powodzeniem wykorzystywać do produkcji broni tajnych i supertajnych (zakazanych konwencjami), oczywiście dla celów militarnych (zwłaszcza obronnych), czego np. nie doceniali nasi rówieśnicy z kręgu osób cywilnych. W tym miejscu warto nadmienić, że istnieje ścisła równowaga pomiędzy pobieraniem energii a jej wydzielaniem (ciepło, ruch, energia wydzielanych z organizmu produktów przemiany materii, etc.).

 Chcę mocno podkreślić, iż w Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie uczono słuchaczy (oficerów WP także ), przede wszystkim nowoczesnej sztuki walki -„twardej i miękkiej”: profesjonalnego, zaplanowanego, wyrafinowanego , incydentalnie spontanicznego, skutecznego, kontrolowanego, perfekcyjnego -„głośnego” i „cichego” ZABIJANIA siły żywej nieprzyjaciela – AGRESORA! Przy okazji udowadniano słuchaczom przybyłym do Akademii z 20 państw świata na czym polega „fenomen” wyższości formacji komunistycznej nad kapitalizmem. Była to oczywiście pseudonaukowa, syzyfowa praca niektórych , wybranych Nauczycieli akademickich, specjalnie do tego celu przysposobionych, o czym oni i my ( słuchacze) dobrze wiedzieliśmy!

 

 Dla nas – mężczyzn w mundurach (zawodowców) , absolwentów nie tylko Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie – PATRIOTYZM stanowi najwyższą WARTOŚĆ, jest przeciwieństwem zdrady. Na wojnie, w przypadku zdrady Ojczyzny, obowiązuje tylko jedna kara – KULA w łeb! Obowiązywać ta kara również powinna w okresie pokoju, kiedy Ojczyzna jest szargana, znieważana, plugawiona, rozkradana, bezczeszczona i , co najgorsze – DEPOLONIZOWANA! , a Młodzież polska bezkarnie demoralizowana przez zdegenerowany półświatek i zwyrodnialców.

  Patriotyzm jest Darem Niebios, Najwyższym Dobrem o kardynalnym znaczeniu etycznym, prawnym , teologicznym i psychologicznym . Patriotyzm bowiem (szeroko pojęty) dotyczy w jednakowym stopniu zarówno tych Oficerów WP, którzy ukończyli Akademie ,Wyższe Kursy Doskonalenia Oficerów jeszcze w byłym Związku Radzieckim, jak również tych, którzy tylko podnosili swoje kwalifikacje (raczej sentymentalnie) na Zachodzie, np. w USA, oczywiście po 1989 roku (nowa koniunktura polityczna, zmiana biegunowości w ideologii ustrojowej Państwa polskiego, spowodowana upadkiem totalitaryzmu w krajach wasalnych, przynależnych do byłego imperium sowieckiego). 

 Pragnę też zauważyć - k/woli uzupełnienia niniejszej argumentacji ,

iż w pododdziałach i ZT naszej Armii nie ma dyskryminacji i podziałów na tych ze „WSCHODU”, i tych z „ZACHODU”, gdyż wszystkich żołnierzy WP obowiązują

 te same regulaminy i przepisy prawa o powszechnym obowiązku obrony granic Rzeczypospolitej Polskiej.

 Chcę dodać, iż ważnym czynnikiem zwartości Armii jest stosowanie się stanów osobowych jednostek wojskowych do bogatych doświadczeń militarnych naszych „zbrojnych” Przodków. Ważną rolę odgrywa w tym procesie znajomość 1000-letniej historii
i tradycji Oręża polskiego. Rozumieją to doskonale (wskazują na to wypowiedzi analityków), zwłaszcza byli ministrowie Obrony Narodowej: Janusz Onyszkiewicz , Poseł Bronisław Komorowski, Poseł Jerzy Szmajdziński, a także nowy Minister ON (tak bynajmniej wnioskuję) Radosław Sikorski, który w kręgach ludzi władzy uchodzi za erudytę, dyplomatę i poliglotę.

 Powodowanie konfliktów międzypokoleniowych w Armii byłoby nonsensem, a nawet przestępstwem wymierzonym w gotowość bojową wszystkich rodzajów wojsk i służb
w całych Siłach Zbrojnych (sabotaż militarny). Konflikty bowiem rujnują zwartość Armii!! Przeznaczeniem każdej Armii jest przecież współtworzenie GOTOWOŚCI BOJOWEJ!