|
Julian LewińskiOblicza Dnia NiepodległościTrudno nie kryć zdziwienia, gdy nazajutrz po święcie państwowym, gazety uważające się za polskie, na pierwszych stronach zamieszczały drugorzędne informacje. Wiemy wszyscy, że nasz rząd ciągle żongluje terminem wprowadzenia euro i nikt z tego powodu nie zawraca sobie głowy, tym bardziej, że bliżej nam do wielkiego kryzysu, niż spełnienia warunków władców brukselskich upoważniających nasz kraj do pozbycia się narodowej waluty. Jest to temat pasujący dzisiaj bardziej na sezon ogórkowy niż na podkreślenie znaczenia minionego Dnia Niepodległości.
Jednak wraz z uśmiechniętym w nienaturalny sposób premierem Tuskiem redakcja informując nas o wprowadzeniu w 2015 euro w naszym kraju, tym razem wciska nam od rana ten przysłowiowy kit. Jest to w pewnym sensie zrozumiałe, ponieważ dla właściciela gazety ważniejsze jest dzisiaj, kiedy Polska stanie się jeszcze bardziej zależna od UE, niż jakieś tam opisywanie przebiegu patriotycznych imprez. Ale cóż oddaliśmy rynek prasy w obce ręce, to mamy treści interesujące zagranicznych decydentów.
W innej gazecie na czołowych zdjęciach możemy zauważyć byłych uczestników parady równości, którzy wzywani i agitowani nawet przez tzw. publiczne publikatory zjawili się gromadnie, by zrobić zadymę i zablokować legalną demonstrację. Kogo tam nie było. Zjawili się anarchiści, geje i wszystkie inne mniejszości seksualne, lewicowcy i lewacy, grupy zagorzałych feministek oraz różne mniejszości narodowe.
Wszyscy oni nie chcieli dopuścić do uzgodnionego marszu młodych polskich demokratów, którzy chcieli pokazać swój patriotyzm i przywiązanie do daty 11 listopada i jednego z polskich bohaterów Romana Dmowskiego. Zakończenie znamy. Jest to poniekąd odpowiedź na apel prezydenta RP, który zgodnie z głoszonym hasłem- zgoda buduje- wzywał z trybuny do mądrego spierania się. Szkoda, że od kilku dni, zamiast wzywania do dialogu w naszych gazetach i w telewizji były wezwania do zablokowania demonstracji.
Doszłoby do wielkiej wojny polsko-polskiej na ulicach Warszawy, gdyby nie zaangażowano wielkiej ilości policjantów, dla których będzie to szczególne wspomnienie tego wielkiego polskiego święta. Polskie elity polityczne doprowadziły już do takiej sytuacji, że dzisiaj wzajemna nienawiść osiągnęła poziom poprzedzająca fizyczne wyniszczanie. Mieliśmy atakowanie i bicie „ obrońców krzyża”, mamy na stadionach walkę miedzy kibicami i z policją, a teraz wprowadzamy bijatykę na kamienie dla uczczenia narodowego święta.
A komu zależy na takiej atmosferze i kto podpowiada lub milczy przy przejawach agresji. Jak to się ma do godnego czczenia rocznicy odzyskania niepodległości, gdy z jednej strony prezydent RP dekoruje najwyższym polskim odznaczeniem człowieka, który poza swoim zdjęciem nie ma nic godnego do przekazania z całego dnia uroczystości. A może rzeczywiście, jak twierdzą niektórzy zatroskani o dalsze losy naszego kraju, w tych wszystkich przemilczeniach, braku informacji o przebiegu uroczystości w kraju, organizowaniu imprez przeciwników patriotycznych uroczystości, przyświeca zupełnie inny cel. A może ten polski patriotyzm jest przeszkodą w pewnych zamierzeniach? Trudno bowiem przyjmować za chuligańskie wybryki, wzywania do organizowania zadymy w stolicy w Dniu Niepodległości wątpliwej moralności osób. A może racje ma autor tych słów: „ Tu idzie o coś więcej, niż tylko kibicowanie wojnie politycznych subkultur- to tylko oczywisty dla każdego obserwatora pretekst”? Zatem poczytajmy co ma do powiedzenia w tym temacie znany dziennikarz:” Michnikowszczyzna, jak słusznie zauważył niedawno Jarosław Marek Rymkiewicz, i za którą to prawdę ciągany jest teraz po sądach, od zarania III RP pracuje intensywnie nad obrzydzeniem Polakom ich tradycji, polskiego patriotyzmu, nad wykorzenieniem narodowej dumy, nad skarykaturowaniem i spotwarzeniem naszej historii, której punktem centralnym, jak niedawno mogliśmy w „Wyborczej” przeczytać, ma być nie nic innego, tylko zbrodnia w Jedwabnem. Atak na Święto Niepodległości, zohydzanie jednego z jej ojców jako „faszysty”, to kolejny krok w walce o przeoranie świadomości tubylców, toczonej przez to środowisko. Ciekaw jestem, czy i tym razem pojawi się wśród „młodych z fejsbuka” osławiony „Niemiec” i jego karna drużyna warszawskich alfonsów, która tak gracko uwijała się pod krzyżem ma Krakowskim Przedmieściu. Na pewno będzie tam tłum reporterów, modlących się do swojego bożka postępu o jakikolwiek wybity ząb, rozbity nos, a najbardziej o obrazek jakiegoś hajlującego łysola (zresztą, nawet jak się nie trafi, to są jeszcze fotoszopy)” Nie wystarczy 1-2 razy w roku stanąć na Placu Piłsudskiego i wzywać do zgody narodowej, a jednocześnie wykonywać „ niedźwiedzia” z ludźmi, dla których patriotyzm kojarzy się z paradami równości. Można być zaskoczonym, gdy na początku XXI wieku pod pomnikiem Romana Dmowskiego padły wczoraj słowa: „To Święto Niepodległości, jesteśmy tu także po to by jej bronić”. Niestety fakty zmuszają do zastanowienia się. Julian Lewiński
|
|