|
Piórem można więcej, niż milczeniem
Niejednokrotnie temat był podnoszony i również uważam, że publiczne zabieranie głosu jest obowiązkiem zarejestrowanych użytkowników na wszystkich forach dyskusyjnych. Negatywnie ustosunkowani do tematu wytykają nam, że wojskowi emeryci jedynie ograniczają się do skorzystania z wzorów zażalenia, celem uzyskania korzyści finansowych. Natomiast inne sprawy, dotyczące środowiska rezerwistów wojskowych, jak i problemów dotyczących szeroko pojętej obronności są im przeważnie obojętne. I tym razem, jak zawsze można zgodzić się z różnymi opiniami. Wystarczy prosty zabieg. Porównując ilość czytających w stosunku do piszących na forum Pro Milito, to można odnieść takie wrażenie. Jeżeli jednak porównamy inne środowiska, to proporcje będą podobne. Oczywiście z wyjątkiem dziennikarzy. Ale to jest zupełnie inna kategoria ludzi w której zmieniające się uwarunkowania zupełnie przewracają nasza opinię o tym tak bardzo szanowanym zawodzie. To wyścig szczurów powoduje, że zatraca się zawód dziennikarza. Ta niegdyś szanowana profesja, staje się na naszych oczach skrybą, nie tyle przepisującym wskazane księgi czy dokumenty, co piszącym pod dyktando swojego właściciela, dla którego stał się on przedmiotem do natychmiastowego zastąpienia drugim, równie bezmyślnie posłusznym i dyspozycyjnym robotem, który nie musi myśleć, on wykonuje zlecenie. Nie miejmy więc pretensji do tych żywych piszących maszyn, dla których bowiem tematy i problemy są jedynie zadaniami przy pomocy których zarabiają oni na swoją egzystencję. Jeżeli weźmiemy jeszcze do tego obojętność, a czasem wręcz negatywny stosunek tych ludzi do służby wojskowej i życia żołnierskiego, to przełożenie się ich wysiłku w beznamiętny produkcyjniak jest oczywiste Mamy zatem do czynienia nie z artykułem dziennikarza, ale wypowiedzią rzecznika określonego interesu. Czytając Polskę Zbrojną bierzmy też określone poprawki, a wówczas, jeśli nawet nie dowiemy się prawdy i nie znajdziemy dziennikarskiego zdania, to ustrzeżemy się rozczarowań. Czasem wielokierunkowy nacisk opinii publicznej powoduje, że temat wbrew intencji właściciela znajdzie się w gazecie, ale na tyle powyginany, ze trudno zrozumieć intencji autora. Dla mnie, wspomniany autor piszący o oszukańczych procedurach naszych WBE wydaje się przepraszać swoich zwierzchników, że oto emeryci odważyli się podnieść publicznie nurtujące ich problemy. Zjawisko nabrało takiego rozmachu, że mimo zamknięcia dla protestu łam wojskowej gazety, współczesny środek komunikacji masowej jakim jest Internet umożliwił przekroczenie tych barier i oto cała Polska / i nie tylko / czyta o masowym niezadowoleniu emerytów wojskowych. Obrońcy granic szykują się do pozwania rządu polskiego przed europejskim trybunałem. Ale to jeszcze dalsza przyszłość. Zresztą nie miejmy pretensji do tego przedstawiciela Polski Zbrojnej. Jest młody, wojsko nie było nigdy jego miłością, więc dlaczego ma pisać o problemach emerytów z ich pozycji. Ale w niczym lepiej nie prezentuje się Głos Weterana…którego komunikat też był przecież napisany w podobnym tonie. Czy ich też musi łączyć wspólny sponsor? Zresztą , co my tu mamy wybrzydzać dziennikarzom. Oto jak czytam wypowiedź przedstawiciela władz związku krytykujących wszystkich swoich członków za kontakty z płk ZG i grożących dalszymi konsekwencjami za takie postępowanie z uwagi na zmniejszenie prenumeraty gazety kombatanckiej. Szczegóły do przeczytania w dziale „ Listy do Pro Milito” Najbardziej kuriozalne w tym wszystkim jest to, że wysoko postawiona osoba w ZBŻZ wytacza sprawę oficerowi rezerwy, ponieważ krytyka przekroczyła dopuszczalne dla niego ramy. Jednym słowem nie powinno się krytykować za picie z zakąską. Oczywiście głupota tej sytuacji już dawno przekroczyła wszystkie dopuszczalne granice. Ponadto należy zastanowić się nad znalezieniem adresata odpowiedzialności za powstałą sytuację. Kiedyś winnego nie trzeba było długo szukać. Za wszystko odpowiadał system. Jednak teraz mamy już inny czas. Nie mogę zgodzić się, że odpowiedzialny za troski emerytów jest MON. Nie możemy mieć pretensji do samej instytucji, bowiem jest to jedynie zespół budynków i urządzeń w których określone opcje polityczne realizują swoja politykę wobec służących w siłach zbrojnych, jak i tych, dla których pozostał czas pisania wspomnień i dochodzenia sprawiedliwości. Pozbawieni pracy, funkcji i zdrowia emeryci wojskowi stają do nierównej walki. Mają przeciwko sobie nie tylko cały system politycznego kierownictwa parlamentu, prezydenta, rządu i ministerstwa obrony oraz wyjątkowa obojętność młodszych kolegów, z których każdy w jakiś sposób winien jest coś swojemu starszemu koledze w rezerwie. Jednak w ciągu kolejnych lat, żołnierze ze służby przechodzą do rezerwy i tam dopiero przekonują się o osamotnieniu i braku zainteresowania ze strony tych pozostających w służbie. I tak rok po roku i kolejne roczniki stają się emerytami, a oszukańczy system emerytalny tworzy nowe zastępy starego portfela
Można powiedzieć z przekąsem-samotność długodystansowca. Brak początkowych sukcesów spowodował, że tylko nieliczni pozostali w tej nierównej walce. Wszyscy musieli mieć świadomość, że wchodzą w zwarcie z całym systemem, na użytek którego stworzony został ten cały aparat nacisku. Jednocześnie panuje zupełna obojętność i drwina ze strony młodszych kolegów w służbie, którzy omamieni kłamstwami złotoustych bluźnierców bezgranicznie wierzą w zapisywane treści nowych ustaw emerytalnych. Teraz gdy ich krew i życie są potrzebne do złożenia na afgańskiej pustyni, politycy obiecują troskę i opiekę. Pamiętajcie, panowie oficerowie i generałowie w sztabie generalnym i dowództwach rodzajów wojsk, że chichot historii dotrze również kiedyś do was, gdy kolejne pokolenie polityków zadrwi z waszych praw i pod płaszczykiem innych potrzeb odbierze wam zapisane prawa. Sytuacja wyraźnie wskazuje, że emeryci pozostali w osamotnieniu i jednocześnie nie zawsze widzą oni potrzebę łączenia wysiłków w dochodzeniu swoich racji. Po uroczystościach pożegnalnych i zdjęciu munduru, gdzieś zanika aktywność, troska o stan sił zbrojnych i przyszłość swojej jednostki. Dopiero pogarszająca się z każdym rokiem sytuacja materialna podpowiada konieczność szukania wsparcia, jednoczenia wysiłku i dochodzenia prawdy. Gazetowy atak zmierza głównie do zniechęcenia w poszukiwaniach sprawiedliwości. Dlatego jest potrzebne wspólne działanie, ale nie tylko dla jednego tematu, nawet tego, który dotyczy zasobności portfeli. bowiem w dziedzinie obronności ciągle obserwujemy manewry, których rezultaty wcale nie wskazują na podwyższenie zdolności naszych sił zbrojnych. Przeanalizujmy, czy dalej mamy być tylko biernymi obserwatorami, czy też uaktywnimy się i kolejne nowelizacje ustaw emerytalnych będą przez nas analizowane po wejściu w życie, czy też w czasie ich tworzenia? Jeden z emerytów napisał:” Kilkadziesiąt lat ciężkiej służby i wiara w słuszność tego, co się robi została brutalnie podważona w czasie, w którym miał być zasłużony odpoczynek. To w tych tzw. „ciekawych czasach”, zdobywanie przykrych doświadczeń, jest udziałem wojennego pokolenia. Można powiedzieć, że urodzili się zbyt późno, aby zginąć w walce, lub zbyt wcześnie, aby służyć inaczej. Niestety jest tak, jak jest i w tej rzeczywistości trzeba umieć się znaleźć. Wygodnictwo i oczekiwanie na pomyślne załatwienie emerytalnych problemów, to wizytówka wielu wojskowych rezerwistów i to niezależnie od stopnia wojskowego, stąd nie może nas zadziwić postawa naszych sąsiadów. Powiem więcej, nie będzie dla nikogo zaskoczenia, że znajdą się i tacy sąsiedzi, którzy będą się domagać załatwienia podwyżek świadczeń emerytalnych, a nawet mogą mieć pretensje za zbyt małe podwyżki.
Zawsze bowiem tak bywało, że najmniej pracujący oczekiwali dla siebie jeśli nie wyższych, to co najmniej równych dla wszystkich podwyżek. Dzisiaj i zawsze jest potrzeba wymiany poglądów i to bez względu na żyjących obok nas malkontentów. Jeżeli stwierdzamy bezprawne działanie ustawodawcy i reprezentantów państwa w stosunku do emerytów, to powinniśmy mieć świadomość, że nikt nam tego na tacy nie przyniesie.
Nawet, jeżeli obecnie ktoś mówi, że w dobie kryzysu będzie trudno dociekać swoich racji, to powiedzmy sobie również i to, że jest to też dociekanie prawdy. Emeryci mają prawo wiedzieć, kto i dlaczego przez tyle lat ich oszukiwał.
Trudno mi również zrozumieć zachowanie prawników ministra obrony i całego pionu finansowego od dyrektora departamentu do pojedynczego pracownika, którzy z racji swojej profesji wszyscy wiedzieli, jaką wartość legislacyjną posiadają uchwalone ustawy. Wszyscy oni występowali nie tylko przeciwko emerytom, ale również przeciwko prawnej uczciwości. Wystarczy popatrzeć, jak oni obecnie się zachowują. Jedni nabrali wody w usta, a drudzy usiłują przypodobać się za wszelką cenę. Czy takie zachowanie nie jest jeszcze gorsze od tych milczących? Nikt nie może tez przewidzieć wyniku rozpraw sądowych, z tej chociażby przyczyny, że w naszych sądach my ciągle szukamy sprawiedliwości, a jednocześnie z coraz mniejszym zaufaniem wierzymy w to, że w sądzie uzyskamy sprawiedliwy wyrok. Oczekujemy na tego sprawiedliwego i bezstronnego sędziego, dla którego prawo jest prawem, a interpretacja pozostaje z tyłu za stosowaniem.
W tej sytuacji lepsze jest powiedzenie „Róbcie cokolwiek, ale róbcie” niż narzekania i ogłaszanie negatywnych wieści. Michał Podobin
|