M. Podobin

 

  Walczmy o pamięć i godność
 

W tym samym czasie gdy Polska przygotowuje się do uczczenia 65 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w pięknym mieście Wrocławiu, w miejskim muzeum za pieniądze polskiego podatnika, można się dowiedzieć, że rozbiory Polski, to „przyłączenie nadgranicznych ziem”. Jakoś wciąż tak dziwnie się składa, że na początku XXI wieku, mimo powszechnej wydawałoby się wiedzy historycznej Mamy wciąż opowieści o „polskich obozach” zagłady, ustawia nas się w jednym szeregu z Niemcami za winnych holokaustu i żąda wypłacenia odszkodowań za straty wojenne w wysokości ponad 60 mld dolarów, a teraz zaczyna wmawiać się naszym rodakom, że Prusacy byli dobrze usposobieni do narodu polskiego i walnie przyczynili się do rozwoju naszych miast i „asymilowali” mniejszości narodowe. 

Idąc tym tropem możemy spodziewać się, że w niedługim czasie ktoś może zapragnąć otworzyć podobną wystawę na terenie byłego zaboru rosyjskiego i zacznie wychwalać zalety rusyfikacji na zagarniętych ziemiach polskich. Zresztą, jak pamiętamy, to przecież Fryderyk Wielki do spółki z Katarzyną II, carycą Rosji, byli w pierwszym szeregu likwidujących ówczesne państwo polskie. Zatem, dlaczego mamy tylko dawać wyraz naszego oddania jednemu sąsiadowi. Jestem przekonany, że tak jak Niemcy, tak i Rosjanie nie poskąpią grosza i podobna wystawę sfinansują w Lublinie, Białymstoku, a nawet nad Wisłą w Warszawie.

Nie wiem, jaki ważny gość z Niemiec, był przy otwarciu tej wrocławskiej wystawy, ale sądzę, że na podobna imprezę w Warszawie, to wybrałby się sam premier Rosji. To by było tyle na temat tego skandalizującego wydarzenia w stolicy Dolnego Śląska, które z pewnością nie można zaliczyć do wydarzeń kulturalnych, a co najwyżej głupich, nieprzemyślanych i cuchnących prowokacją polityczną, za którą odpowiedzialni notable powinni utracić posady, a sama wystawę należałoby, jak najszybciej zamknąć.

A wracając do rocznicy Powstania Warszawskiego, to powiem krótko- pamiętajmy o bohaterach i czcijmy pamięć poległych i pomordowanych, ale jednocześnie nie zamykajmy oczu na prawdy historyczne. Nie przemycajmy do świadomości kolejnych pokoleń Polaków, entuzjazmu, patriotyzmu i bohaterstwa powstańców i ludności cywilnej stolicy z nieodpowiedzialnością i brakiem odpowiedzialności ze strony dowództwa tego wielkiego zrywu patriotycznego. Musimy ciągle przypominać młodemu pokoleniu i pokazywać żyjących bohaterów tamtych 63 dni warszawskich zmagań z okrutnym wrogiem, aby nie dochodziło do „prostowania” historii i głoszenia, że jedynym zbrojnym zrywem w okupowanej Warszawie były walki w warszawskim gettcie na wiosnę  1943 roku, jak usiłują to przedstawiać za oceanem wrogie Polsce środowiska. Nie powinniśmy tez pozwolić, by poszczególne opcje polityczne zbijały swój polityczny kapitał na obchodach tej rocznicy i nie było prób  uzurpowania sobie wyłączności na reprezentowanie żyjących obrońców tych sierpniowych i wrześniowych dni. Dlatego muzeum Powstania Warszawskiego, to nie może być placówka kojarzona jedynie z jedną partią, której członek jest jej dyrektorem, a do składania wieńców pod pomnikiem powstania upoważnieni są wszystkie polityczne ugrupowania.

Nie możemy też zapominać, że niezależnie od krytycznej oceny działań, w pomocy powstańcom uczestniczyli nie tylko amerykańscy, angielscy, francuscy i polscy piloci dokonując zrzutów w niezwykle trudnych warunkach bojowych, ponosząc olbrzymie straty w tych operacjach, ale również spóźniony, ale również  aktywny udział, okupiony przelana krwią, zaznaczyli żołnierze Berlinga, którzy nie zamierzali nad Wisłę przynosić komunizmu, lecz w swojej wierze uczestniczyli w walce z okupantem niemieckim. Zarówno powstańcy warszawscy, jak i ci forsujący Wisłę i ginący na Czerniakowskiej i Powiślu walczyli wspólnie o wyzwolenie naszej stolicy. Z pewnością nie zdawali sobie sprawy i z tego, że za kilkadziesiąt lat ich ofiary będą różnie liczone i oceniane.

Niestety nie uda nam się wyeliminować tej jednej z wielkich polskich wad. Zostawmy więc tych politycznych cwaniaków i tych powstańców, którzy ich często chętnie wspierają a skupmy się na faktach i konieczności zapamiętania tej daty, symbolu w którym właśnie 1 sierpnia, to bohaterski zryw patriotycznej młodzieży stolicy i bezprzykładne męstwo jego  mieszkańców oraz trudne do zrozumienia błędy dowódców odpowiedzialnych za wybuch Powstania Warszawskiego. Dokonując ocen tamtych decyzji,  patrzmy z pozycji tamtych warunków i możliwości, jakie były do dyspozycji podejmujących tę nierówna walkę. Musimy zawsze pamiętać, że te ponad 200 tysięcy poległych w powstaniu warszawiaków, to niewątpliwi bohaterowie, których śmierć w walce z niemieckim, hitlerowskim okupantem zasługuje na nasza wieczną pamięć. Musimy również pamiętać, że wielkość poniesionych wówczas strat, to nie tylko ofiary niemieckich barbarzyńców, ale również celowe i wrogie działanie ze strony ZSRR i osobistego negatywnego i wrogiego stosunku Józefa Stalina.

Dzisiaj niewątpliwie z perspektywy czasu możemy rzeczowo osądzić, że Powstanie Warszawskie, wybuchło za wcześnie, że nie było dobrze przygotowane, ze sytuacja polityczna nie sprzyjała powstańcom. Stalin mógł, ale nie chciał pomóc, natomiast alianci mimo wymuszonych na nich chęci posiadali jedynie ograniczone możliwości. Niemcy jednocześnie otrzymali pretekst do krwawego i brutalnego rozprawienia się z mieszkańcami Warszawy. Dzisiaj można mnożyć słowo „GDYBY”, ale jest to zajęcie dla historyków i wizjonerów.

Jeszcze musi upłynąć w Wiśle wiele wody, zanim nasi rodacy będą mówić jednym głosem.

Nawet, jeżeli dzisiaj wiemy, że bohaterstwo powstańców zdecydowanie przewyższało mądrość organizatorów i czołowych przywódców i dowódców, to należy czcząc pamięć poległych i oddając hołd pozostałym przy życiu jednocześnie nie pozwalać, aby nasi wrogowie przy tej okazji pozwalali sobie na przypominanie Powstania Warszawskiego jedynie w kategoriach negatywnych, wykorzystując ten historyczny fakt do napaści na Naród Polski.

Podobin 31.lipca 2009 r