|
Michał Ryski
Mimo, że od dawna dobrze wiemy o tym beznadziejnym sposobie zarządzania w siłach zbrojnych, to dopiero kolejna tragedia umożliwia dziennikarzom powiedzenia tego wszystkiego pełnym głosem w naszych mediach. Jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki dowiadujemy się, że ministerstwo obrony popełniło strategiczne błędy w modernizacji uzbrojenia polskich wojsk. Przecież nie musimy czekać na kolejną śmierć polskiego żołnierza, by nad jego trumną zabrzmiały zarzuty : „ zabraliście nam kompetencje, a pozostawiliście nam odpowiedzialność”
To żadna satysfakcja w obliczu tej kolejnej żołnierskiej śmierci, że możemy dalej przypominać o konieczności stosowania zasady- tyle kompetencji, ile odpowiedzialności- o czym nigdy nie chcieli słyszeć posiadający kontrolę nad siłami zbrojnymi. Dla nich liczyły się i liczą, przede wszystkim personalne gierki, obsadzanie synekur i czerpanie korzyści z piastowania stanowisk związanych z armią. To obecne bicie się w piersi i mówienie o konieczności usprawnienia proceder, to zwykła zasłona przedwyborcza.
Wystarczy prześledzić w mediach spowodowane przez naszych decydentów
zamieszanie wokół śmierci naszego oficera
Wszyscy znający temat muszą zadać sobie pytanie, gdzie było nasze rozpoznanie w Afganistanie, bo przecież brak profesjonalizmu w rozpoznaniu i słabości służb specjalnych było bezpośrednią przyczyną zaskakującego ataków Talibów. Niestety ciągle zadajemy takie pytania. Ciągle pytamy, a decydenci podejmują decyzje z 2-3 letnim opóźnieniem. Gdy nasi żołnierze ginęli na samochodach osobowo- terenowych, wprowadzono Hummery, a do Afganistanu wysłano Rosomaki dopiero pod naciskiem opinii publicznej, też ze znaczącym opóźnieniem. Dzisiaj jest znacznie więcej spraw niezałatwionych. Na biurku ministra obrony leżą wnioski i opinie, na które jest jedynie odpowiedź, że wszyscy muszą oszczędzać, w tym również i wojsko. Zatem przestańmy wierzyć w zapewnienia premiera i jego ministrów.
Sytuacja w MON zawsze sprzyjała walce rządu z opozycją. Obydwie strony
doskonale wiedzą, że wojna w tym odległym kraju jest bardzo kosztowna, a
nasze zasoby finansowe nie pozwalają na pełne
Jeżeli dzisiaj minister razem z premierem powtarzają o konieczności
wysłania do Afganistanu sprzętu wojskowego, to trzeba powiedzieć
również, że błędy zostały popełnione w przeszłości przez inne opcje
To
przecież jeszcze do dzisiaj trwa sprawa Nangar Khel, która swój
początek miała na skutek braku kompetencji naszych służb
zabezpieczających działania bojowe wojsk. Żołnierzy wysłaliśmy walczyć,
a wokół nich kręci się zgraja szukających sensacji
Aby,
znów nie było zaskoczenia, to z całą odpowiedzialnością już dziś muszę
powiedzieć, że to dopiero początek potyczek z Talibami. Reakcja, z jaką
kraj odpowiedział na śmierć naszego żołnierza może spowodować
powtórzenie innych tragicznych wydarzeń. Konsekwencją fatalnego
zaopatrzenia naszych sił zbrojnych
Jestem przekonany, że wojskowi wiedzą, czego potrzebują do wykonania
zadania, a pozostawienie ich w konfrontacji
Nasz głos jest w pełni uprawniony
i z pewnością nie jest prawdą, jak pozwolił sobie to ogłosić premier,
nie jest wymierzony przeciwko biorącym udział w tej wojnie. O
konieczności zmiany procedur Już sam fakt, że dzisiaj minister Klich mówi :” To mnie bardzo cieszy, bo jest przyzwolenie ze strony premiera, a od wtorku będzie, mam nadzieję, przyzwolenie całego rządu na zwiększenie skali naszych zakupów na potrzeby kontyngentu” „wojska w Afganistanie na obecny czas wystarczy". , nasi żołnierze są dobrze wyposażeni, a "wyposażenia zazdroszczą nam inne kontyngenty".
Bardzo ładnie brzmią słowa prezydenta na Placu Piłsudskiego, który podkreślił, że nasz kraj musi dysponować siłami zbrojnymi odpowiadającymi jej miejscu w NATO, w Unii Europejskiej, a przede wszystkim - miejscu na mapie Europy. że zapewnienie wojsku materialnych i organizacyjnych warunków na takim poziomie "to zadanie państwa, jeśli chce być państwem poważnym i liczącym się w świecie".
Czas
pokaże ile zostało z tych słów. . Michał Ryski 16.sierpnia 2009r |