Michał Ryski


Wojna w Afganistanie trwa nadal. Nadzieje i chęci.

 


Jeszcze słychać odgłosy defiladowego rytmu z Placu Piłsudskiego, a jednocześnie ponownie wdziera się do naszej rzeczywistości kolejny obrazek pożegnania naszego żołnierza poległego w wojnie na odległym teatrze wojny. Tym razem już jednak głośniej niż zwykle, obrazkom wynoszenia trumny z żołnierzem z samolotu, towarzyszą krytyczne głosy dotyczące wyposażenia i uzbrojenia polskich sil zbrojnych. Mimo, że równolegle ze strony prezydenta i premiera brzmi zapewnienie o konieczności doposażenia armii, to jednocześnie musiały dotrzeć do świadomości rodaków, trwające od kilkunastu miesięcy, informacje o znaczących zmniejszeniach w wydatkach MON w celu ratowania budżetu.

Mimo, że od dawna dobrze wiemy o tym beznadziejnym sposobie zarządzania w siłach zbrojnych, to dopiero kolejna tragedia umożliwia dziennikarzom powiedzenia tego wszystkiego pełnym głosem w naszych mediach. Jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki dowiadujemy się, że ministerstwo obrony popełniło strategiczne błędy w modernizacji uzbrojenia polskich wojsk. Przecież nie musimy czekać na kolejną śmierć polskiego żołnierza, by nad jego trumną zabrzmiały zarzuty : „ zabraliście nam kompetencje, a pozostawiliście nam odpowiedzialność”

 

To żadna satysfakcja w obliczu tej kolejnej żołnierskiej śmierci, że możemy dalej przypominać o konieczności stosowania zasady- tyle kompetencji, ile odpowiedzialności- o czym nigdy nie chcieli słyszeć posiadający kontrolę nad siłami zbrojnymi. Dla nich liczyły się i liczą, przede wszystkim personalne gierki, obsadzanie synekur i czerpanie korzyści z piastowania stanowisk związanych z armią. To obecne bicie się w piersi i mówienie o konieczności usprawnienia proceder, to zwykła zasłona przedwyborcza.

Wystarczy prześledzić w mediach spowodowane przez naszych decydentów zamieszanie wokół śmierci naszego oficera
w Afganistanie. To, że od początku nie słyszeliśmy nic konkretnego, a jedynie trwały poszukiwania zaginionego naszego żołnierza, to, że dotychczas MON nie opracował wiarygodnego raportu o tych wydarzeniach, to, że za wszelką cenę usiłuje się ukryć prawdę  jedynie ugruntowuje nasz brak zaufania do kompetencji odpowiedzialnych za ten odcinek działalności.

 

Wszyscy znający temat muszą zadać sobie pytanie, gdzie było nasze rozpoznanie w Afganistanie, bo przecież brak profesjonalizmu w rozpoznaniu i słabości  służb specjalnych było bezpośrednią przyczyną zaskakującego ataków Talibów. Niestety ciągle zadajemy takie pytania. Ciągle pytamy, a decydenci podejmują decyzje z 2-3 letnim opóźnieniem. Gdy nasi żołnierze ginęli na samochodach osobowo- terenowych, wprowadzono Hummery, a do Afganistanu wysłano Rosomaki dopiero pod naciskiem opinii publicznej, też ze znaczącym opóźnieniem. Dzisiaj jest znacznie więcej spraw niezałatwionych. Na biurku ministra obrony leżą wnioski i opinie, na które jest jedynie odpowiedź, że wszyscy muszą oszczędzać, w tym również i wojsko. Zatem przestańmy wierzyć w zapewnienia premiera i jego ministrów.

 

Sytuacja w MON zawsze sprzyjała walce rządu z opozycją. Obydwie strony doskonale wiedzą, że wojna w tym odległym kraju jest bardzo kosztowna, a nasze zasoby finansowe nie pozwalają na pełne
i samodzielne prowadzenie operacji przeciwko Talibom oraz działanie na rzecz zmiany mentalności tamtejszego społeczeństwa. Można tylko zapytać, dlaczego polskie siły zbrojne przejęły na siebie pełną odpowiedzialność w określonym obszarze Afganistanu bez możliwości sprostania wymaganiom.

 

Jeżeli dzisiaj minister razem z premierem powtarzają o konieczności wysłania do Afganistanu sprzętu wojskowego, to trzeba powiedzieć również, że błędy zostały popełnione w przeszłości przez inne opcje
i nie widać oznak, by obecne deklaracje w czymkolwiek różniły się od tych składanych przez premierów i ministrów poprzednich rządów.

To przecież jeszcze do dzisiaj trwa sprawa Nangar Khel, która swój początek miała na skutek braku kompetencji naszych służb zabezpieczających działania bojowe wojsk. Żołnierzy wysłaliśmy walczyć, a wokół nich kręci się zgraja szukających sensacji
i łatwego sposobu wykazania się obserwatorów. To dla nich zdecydowano się podnieść ostatnio uposażenie, zapominając przez przypadek o doposażeniu wojsk. Oczywiście, gdyby nie kolejna śmierć nie wiedzielibyśmy również o tych podwyżkach. Pieniędzy zabrakło na działania operacyjne, które pozwoliłyby uniknąć zaskoczenia w górach Afganistanu, ale równocześnie szeroki strumień wypłynął do nowych służb specjalnych. Te sprawy są na tyle tajne, że nikt nie wie, jakie uposażenie pobierają funkcjonariusze wywiadu i kontrwywiadu.

 

Aby, znów nie było zaskoczenia, to z całą odpowiedzialnością już dziś muszę powiedzieć, że to dopiero początek potyczek z Talibami. Reakcja, z jaką kraj odpowiedział na śmierć naszego żołnierza może spowodować powtórzenie innych tragicznych wydarzeń. Konsekwencją fatalnego zaopatrzenia naszych sił zbrojnych
w Afganistanie, nie mogą być tylko niezapowiedziane wizyty członków rządu i deklaracje na uroczystościach pogrzebowych.

Jestem przekonany, że wojskowi wiedzą, czego potrzebują do wykonania zadania, a pozostawienie ich w konfrontacji
z przeciwnikiem tylko ze słowami otuchy i zachęty jest daleko niewystarczające.

 

Nasz głos jest w pełni uprawniony i z pewnością nie jest prawdą, jak pozwolił sobie to ogłosić premier, nie jest wymierzony przeciwko biorącym udział w tej wojnie. O konieczności zmiany procedur
i sposobów szybkiego reagowania na potrzeby tej wojny odpowiedzialni wojskowi i inni wskazywali już od dawna.

Już sam fakt, że dzisiaj minister Klich mówi :” To mnie bardzo cieszy, bo jest przyzwolenie ze strony premiera, a od wtorku będzie, mam nadzieję, przyzwolenie całego rządu na zwiększenie skali naszych zakupów na potrzeby kontyngentu”

„wojska w Afganistanie na obecny czas wystarczy". , nasi  żołnierze są dobrze wyposażeni, a "wyposażenia zazdroszczą nam inne kontyngenty".


Minister ma nadzieję???? A wojsko ma chęć rozstrzelać wojskową biurokrację.

Bardzo ładnie brzmią słowa prezydenta na Placu Piłsudskiego, który podkreślił, że nasz kraj musi dysponować siłami zbrojnymi odpowiadającymi jej miejscu w NATO, w Unii Europejskiej, a przede wszystkim - miejscu na mapie Europy. że zapewnienie wojsku materialnych i organizacyjnych warunków na takim poziomie "to zadanie państwa, jeśli chce być państwem poważnym i liczącym się w świecie".

Czas pokaże ile zostało z tych słów.

 

. Michał Ryski 16.sierpnia 2009r