Wrześniowa rocznica.


Michał Ryski

Można by powiedzieć za słowami żołnierskiej piosenki, że raduje się serce, raduje się dusza, gdy rządowa propaganda do boju wyrusza. Nasza gospodarka w ocenie decydentów rządowych, jako jedyna w Europie urosła w drugim kwartale, a zapowiadane cięcia wydatków budżetowych będą mniejsze / jest taka szansa /? A jednocześnie w mediach w ostrym tonie przywala się naszemu wschodniemu sąsiadowi.
Z jednej strony chcemy wystąpić w roli gospodarza z zachowaniem określonych obyczajów, a jednocześnie niektórych z zaproszonych gości, chcielibyśmy potraktować z góry. Nie wiemy tylko, co gość zza Bugu przekaże nam w swoim słowie powitalnym. Obawa, że nie będą to tylko słowa niczym miód spływający na nasze serca, nakazuje przygotować naszemu premierowi kilka wariantów wystąpienia na 1 września na uroczystościach na Westerplatte.

To wielkie pasmo sukcesów obecnego rządu psuje nieco protest stoczniowców przed domem premiera Tuska, chociaż informacja o tym wydarzeniu jest tak zagmatwana, że opinia społeczna do końca nie wie, czy tu chodzi o kilkadziesiąt miejsc pracy w wyniku zamknięcia stoczni, czy też o wchodzenie na prywatny obszar naszego szefa rządu, który według wielu klakierów powinien mieć prawo do prywatności, a protestujący powinni wynieść się z Sopotu do Warszawy. Oczywiście najlepiej, aby protestowali w czasie weekendu w stolicy, bo przecież i ulice są szersze i nieobecność ministrów w urzędach nie będzie im przeszkadzać.

Natomiast minister Klich bardzo zręcznie uporał się z generałem Skrzypczakiem. Klucz-wytrych, jakim niewątpliwie jest tzw. „ CYWILNA KONTROLA NAD ARMIĄ” skutecznie zamknęła usta generałowi i pozwoliła brylującemu w mediach ministrowi pozamiatać pod dywan nie tylko sprawy afgańskie, ale również i inne mankamenty.
W tym zgiełku MON-owskiej propagandy, do której użyto gotowych na wszystko generałów, z szefem sztabu generalnego na czele,  zniknęły wszelkie mankamenty, niedostatki i zaniedbania wojny w Afganistanie. Można powiedzieć, że klęskę przekuwa się w zwycięstwo. Doskonale
w tę atmosferę wpisała się Polska Zbrojna, na której łamach przełożony rozprawił się ze swoim podwładnym.

Zresztą skoro już zacytowałem treści tego tygodnika, to należy kolejny raz zauważyć, że redaktorzy tej gazety bardziej sobie cenią  propagandę od patriotycznego wychowania. W tym samym czasie, gdy Polska przygotowuje się do przypominania całemu światu, że II wojna światowa zaczęła się 1 września 1993 roku uderzeniem Niemiec na Polskę, to w tym numerze zabrakło miejsca na czołowej stronie dla przypomnienia naszym rodakom o tym wydarzeniu. A jest potrzeba przypominania, co dla dziennikarzy wojskowej gazety powinno być tym bardziej istotne, że 32 % polskiego społeczeństwa ma mgliste pojęcie o tej rocznicy.

Również resort obrony nie traktuje poważnie rocznicy polskiego września. Oto w tym samym czasie, gdy cała Polska ma obchodzić rocznicę najazdu Niemiec na Polskę i oddawać cześć bohaterom tamtego września wszystkie siły ministerstwa skupione są na targach uzbrojeniem i sprzętem w Kielcach. Jest to o tyle zastanawiające, że w poprzednich latach te targi odbywały się w innych terminach i nie kolidowały z tą rocznicą.

Trudno więc stawiać sobie kolejne znaki zapytania i ubolewać, że niemieckie zbrodnie zacierają się w pamięci naszej młodzieży, w mediach zaś można odnieść wrażenie, że zasadniczym napastnikiem we wrześniu 1939 roku nie byli Niemcy, a ZSRR. Musimy w przededniu rocznicy tamtego września pamiętać, że zbrodnie na polskim narodzie z rąk Niemiec wielokrotnie przeważają te zadane przez Sowietów. Jeżeli dzisiaj zbyt trudno o prawdę w świecie polityki, to my musimy nie tylko pamiętać, ale i głośno mówić, że zbrodniarz Stalin był wspólnikiem zbrodniarza Hitlera, którego kolejne ustępstwa zachodnich państw zachęciły do rozpalenia światowego pogorzeliska. Jeżeli po wielu latach zdołali oni ocalić ten świat, to było to jedynie spełnieniem obowiązku, ale za ogrom strat są oni wszyscy zobowiązani przeprosić ludzkość. Nie czekajmy więc tylko na przeproszenia Putina, który oczywiście w imieniu Rosji ma za co przepraszać, ale również dla Polski należą się słowa przeproszenia ze strony tych, co doprowadzili do września 1939 roku i pozostawili nasz kraj w osamotnieniu.

Poszukajmy również przyczyn na własnym podwórku. Przeanalizujmy własną sytuację i szukajmy odpowiedzi, dlaczego żołnierze nie mogli wykonać niemożliwego do wykonania rozkazu.

Popatrzmy, czy dzisiaj działania polityków nie doprowadziły naszych sił zbrojnych do podobnej sytuacji.

Michał Ryski 29 sierpnia.2009r