Wybiórcza sprawiedliwość.
Opinia publiczna regularnie informowana jest o powtarzających się negatywnych zjawiskach w wojsku. Przekroczenie uprawnień, prywata lub mówiąc wprost korupcja w siłach zbrojnych, stały się znakiem rozpoznawczym naszej armii. W ciągu ostatnich lat trudno odnotować pozytywne dokonania, a jednocześnie rośnie liczba oskarżonych i zakres przestępczych działań. Jeżeli bowiem w siłach zbrojnych brak regularnej działalności szkoleniowej, a jedyna uwaga skupiona jest na przygotowanie kontyngentu afgańskiego, to sztaby i instytucje wojskowe w ramach dodatkowej działalności skupiają swoje zainteresowania na zabezpieczenie własnych interesów.
O polskich siłach zbrojnych pisze się z rzadka, bo przecież i nie ma o czym pisać. To, że nasze wojsko nie szkoli się i ciągle podpiera się hasłami, wtajemniczeni dobrze wiedzą, a odpowiedzialni za stan obronności przeświadczeni o potędze swojej władzy, nie zawracają sobie głowy szczegółami, bowiem zajęci są głównie pompowaniem słupków sondażowych. Jednak od czasu do czasu mleko się rozlewa i wówczas wiadomo, że mamy kolejną aferę w szeregach żołnierskich. Można nawet odnieść wrażenie, że jest to zaplanowana operacja, której celem jest przypomnienie istnienia naszego wojska.
W okolicach Świąt Wielkanocnych, tak jakby w świątecznym upominku otrzymaliśmy informację, że w siłach zbrojnych znów mamy do czynienia z grupą przestępczą, w której ustawiano przetargi, przyjmowano i wręczano korzyści majątkowe, przekraczano i niedopełniano obowiązków służbowych. Działalność przestępcza, jak każda inna, tylko, że tym razem mamy już do czynienia z najwyższymi instytucjami wojskowymi. W aferę, jak głosi komunikat- zamieszany jest nawet pułkownik sztabu generalnego. A co ma robić, zapyta inny? Jak nie ma szkolenia, to muszą być zajęcia dodatkowe i wspomagające. Straty mogą sięgać nawet wielu milionów. Jak zapewniają organa śledcze wszystkie te przestępstwa zostaną dogłębnie sprawdzone i wyjaśnione.
Zgodnie z tradycją usłyszeliśmy natychmiast głos szefa resortu. Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich w związku z postawionymi przez wojskową prokuraturę zarzutami i aresztowaniem kilku podejrzanych w tej aferze uaktywnił swoje zainteresowanie. Oczywiście sprawa jest poważna, bowiem jednym z aresztowanych jest płk Marek G. ze Sztabu Generalnego WP, doradca gen. Andrzeja Kaczyńskiego - szefa zarządu planowania systemów dowodzenia i łączności P6. Według GW, płk G. jest też szefem polsko-amerykańskiego komitetu, który ma wdrożyć w polskiej armii strategiczny system łączności Link 16. Jednym słowem obszar objęty ścisłym nadzorem, a dostęp do niego mają jedynie osoby z najwyższym stopniem wtajemniczenia. To są osoby, które cieszą się największym zaufaniem kierownictwa resortu i dowództwa polskich sił zbrojnych.
Szczególnie interesująca w tym przypadku jest postawa kierownictwa polskich sił zbrojnych, a w tym samego Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha. Jego natychmiastowa i ostra reakcja mogłaby sugerować, że mamy do czynienia z odosobnionym przypadkiem, a przecież jeszcze chyba nie do końca wyjaśniono sprawę wielkiej afery korupcyjnej w Zielonej Górze z 2008 roku, kiedy to też była mowa o ustawianiu przetargów, gigantycznych łapówkach, a proceder trwał przez kilkanaście lat i jedynie dzięki przypadkowi został ujawniony. W kręgu podejrzeń było kilkadziesiąt osób i straty również sięgały wielu milionów osób. Przypomina to ciągle gaszenie pożarów, a brak jest normalnego prawidłowego działania całego systemu nadzoru.
Trudno bowiem przyjąć za modelowe rozwiązanie, gdy dowódca na terenie dowodzonej przez siebie jednostki wojskowej za wiedzą swojego przełożonego realizuje przedsięwzięcia, które mają wszelkie znamiona przestępstw, a powiadomiony o tych wydarzeniach pan Minister B Klich skierował sprawę jedynie do organów ścigania. Mimo powtórnej informacji, że zaprzyjaźniony prokurator wojskowy sprawie łeb ukręcił, dalej nie wykazał zainteresowania. Można odnieść wrażenie, że procedury obowiązujące w naczelnych instytucjach wojskowych pozwalają dobrze uplasowanym” specjalistom” dokonywać ocen bez rozpatrywania.
Nie mogę bowiem uwierzyć, by Pana Ministra B. Klicha nie zainteresowała sprawa zmuszania przez prokuratora wojskowego do składania fałszywych zeznań pracowników cywilnych tej jednostki, a następnie usiłowania zatuszowania całej sprawy. Jednak wiele dowodów wskazuje, że niestety zmuszanie świadków do składania fałszywych zeznań, wygodnych dla prokuratora wojskowego miało miejsce i są to dowody mocne. Problem polega na tym, że koledzy prokuratora nie chcą ich zauważyć, wręcz je ignorują. Obawiam się, że sprawy wkrótce mogą zostać umorzone, bo przecież jakiś paragraf na umorzenie zawsze się znajdzie. A może takie sprawy nie są godne napiętnowania, ponieważ ich zakres nie mieści się w rozmiarach korupcji, a jedynie są przestępstwami na szczeblu jednostki wojskowej i garnizonu?
Na gmachu Sądu Najwyższego widnieje zapis „Milczenie wobec bezprawia, to przyzwalanie, przyzwalanie na bezprawie-to współudział.”
Michał Podobin |
|
|