Zły ptak Januła


Michał Podobin

Jest takie powiedzenie-oznajmił mi wczoraj przez telefon mój dobry znajomy- zły to ptak, co własne gniazdo kala, czy zgodzisz się z tym? Już miałem potwierdzić tę znaną maksymę,ale wcześniej zapytałem o przyczynę tego pytania. Otóż dowiedziałem się, że sprawa dotyczy niejakiego Eugeniusza Januły, który w tygodniku „Przegląd” wspólnie z jeszcze inna osobą wołał o ukrócenie „ nadmiernych przywilejów żołnierzy i policjantów”. W rozmowie usłyszałem, że ten pan, to były pułkownik Wojska Polskiego i stąd to znane powiedzenie. Jeżeli generalnie mogę zgodzić się z taką oceną, to zaliczenie pana Eugeniusza Januły do wojskowego gniazda jest pewnym nadużyciem. Nosił on, co prawda, jak wynika z jego CV przez pewien czas żołnierski mundur, ale jako absolwent studiów fizycznych i instytutu nauk społecznych była to zapewne służba gabinetowa w pionie politycznym. Wynika to między innymi z jego antykatolickiego stosunku do tych, co w czasie nowej rzeczywistości postanowili wrócić do swoich ukrywanych praktyk. Tylko taki zacietrzewiony w swoich poglądach człowiek może uwierzyć, że wojskowy mógł napisać żołnierski modlitewnik, a przywoływanie w kontekście zjazdu partii śp. Generała Kazimierza Tomaszewskiego jest pociągnięciem z piekła rodem. Zresztą wprowadzanie w błąd czytelników jest od dawna zauważane i napiętnowane również przez inne osoby. Oto jedno ze sprostowań:

                Reasumując, Eugeniusz Januła i A.S – autorzy opublikowanego w Przeglądzie kolejnego artykułu na temat programu F-16, wprowadzają w błąd czytelników wykorzystując nieścisłe, a niekiedy wręcz fałszywe dane do uzasadnienia błędnych ocen i wniosków.

                  Jeżeli jednak przyjrzymy się bliżej sylwetce tego człowieka, to znajdziemy jego zainteresowania prasą Komunistycznej Partii Polski. Oto w jednym z pierwszych wydań tej gazety pt „Brzask’ znajdujemy artykuł pana EJ krytykujący jednego z ministrów obrony za rakiety Patriot.

Posiada pan E Januła swoje zasługi dla lewicy, ponieważ to, czego nie mógł otrzymać w służbie wojskowej, otrzymał od prezydenta w rezerwie. Oto w maju 2000 roku prezydent A. Kwaśniewski udekorował go Krzyżem Kawalerskim OOP. A czym to się nasz bohater tak wyróżnił?  W stowarzyszeniu polskich spadochroniarzy pełnił funkcję w sądzie honorowym i to już wystarczyło, aby w powodzi odznaczeń, jakie spłynęły na ten związek znalazł się i jeden dla Eugeniusza Januły. W tym miejscu wypada tylko pogratulować naszym spadochroniarzom takich ambitnych i dostojnych ptaków. Jak wygląda gniazdo tej ważnej wojskowej organizacji? Możemy się tylko domyślać.

Tak, oto po przedstawieniu autora, chciałbym zająć się jego produktem.

E. Januła od samego początku przystępuje do zdecydowanego ataku. Jego zdaniem uprzywilejowanej sytuacji socjalnej służb mundurowych dalej już nie można zamiatać pod dywan i koniecznie trzeba otworzyć oczy politykom. Nie obywa się to bez małych kłamstw. Bo przecież brak jest przykładów, ale stwierdza się, że pracownik cywilny z wyższym wykształceniem i 10-letnim stażem pracy zarabia netto 1.3 tys. PLN, a podoficer na tym samym stanowisku pobiera ok. 4 tys. zł. Jednak, tu wcale nie chodzi o przykłady, ale o wywarcie negatywnej opinii czytających. Oczywiście te stające ością w gardle pana E. Januły dodatkowe należności wynikające z charakteru służby, to są przywileje. Początek tych gratyfikacji, to według autora stan wojenny, od którego wojskowi wyrywają kolejnym ekipom rządowym socjalne przywileje.

W mniemaniu pana E. Januły w nowej rzeczywistości, mundurowi zaczęli „ być” z ekipą, która więcej daje. Przy tym zgodnie z prezentowanym lewicowym poglądem, oczywiście siły zbrojne najwięcej zawdzięczały „tandemowi” Szmajdziński-Zemke. Ja do tego dołożyłbym jeszcze Millera i Kwaśniewskiego.

Jeżeli bowiem pan Januła mówi o hojnie przyznawanych generalskich lampasach. To właśnie w okresie tej czwórki były lata, że awans przyznano ponad 50 generałom WP nie licząc Policji i Straży Granicznej. A również, gdy mowa o niezasłużonych odznaczeniach, to autor i wielu z jego otoczenia otrzymali wysokiej klasy OOP, tylko, dlatego, że wyznawali lewicowe poglądy.To przecież za rządów lewicy doszło do zdecydowanego uderzenia w system obronny naszego kraju, a warunki socjalne kadry zawodowej stały się opłakane. Wystarczy przypomnieć, jakie to zasady sprzedaży mieszkań żołnierzom zawodowym  zorganizował tak wychwalany przez autora min. Szmajdziński, a pan prezydent Kwaśniewski to wszystko zaakceptował. Na nic zdały się wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich, który wskazywał na oczywisty brak sprawiedliwości w stosunku do innych grup zawodowych. MON był na tyle przebiegły, że nowelizację ustawy przeprowadził poza sejmową komisją ON. W tym czasie nie brakowało tylko ogłaszania szumnych planów bez pokrycia i faworyzowania swoich, co zresztą przyjęły również inne ekipy rządowe.

Mogę oczywiście zgodzić się, że generałowie podobnie jak i inni ludzie mieszkają sporadycznie w domach jednorodzinnych, ale nie jest to powód do generalizowania tego tematu i nazywania tych obiektów luksusowymi willami. Jest to w ustach E. Januły jedynie narzędzie do kolejnego przywalenia wojskowym i nawoływaniem do likwidacji oddzielnego systemu emerytalnego dla służb mundurowych.

Oczywiście autor nie powoła się na rozwiązanie w innych demokratycznych armiach NATO. Bowiem system emerytalny uchwalony za prezydentury L.Wałęsy w 1993 roku był właśnie wzorowany na europejskich rozwiązaniach. Wystarczyłoby trochę poczytać w odpowiednich dokumentach i byłoby jasne, że za trudną i niebezpieczną służbę cały świat daje na emeryturze swoim żołnierzom określone gratyfikacje. Autor powinien trochę czytać i wiedzieć, że w W. Brytanii dla rannych na wojnach wybudowano specjalny szpital. Ale co może wiedzieć taki człowiek, dla którego służba to ciąg biurowych rozterek.

Od dłuższego czasu można zauważyć w naszych siłach zbrojnych, że akcentowana wierność, a nawet czysty serwilizm wobec konkretnych polityków przynosi niektórym wojskowym awanse i zaszczyty. Niestety trzeba dopowiedzieć, że te warunki zostały ułożone w czasie, gdy przy Klonowej rządziła SLD-owska ekipa. To wówczas przestawały liczyć się kwalifikacje i profesjonalizm. A szefem sztabu generalnego był wówczas już wybrańcy prezydenta A. Kwaśniewskiego. Wszyscy dobrze wiemy, o kogo chodzi. Przecież to było tak niedawno, a tak wiele zostało złego zrobione. Ale tego pan Januła nigdy nie zobaczy. Jego negacja jest ukierunkowana na kapelanów wojskowych. To są przecież pozostałości po edukacji i młodości spędzonej w szeregach PZPR.

Nie wolno atakować wojskowych, że odchodzą na emeryturę po 15 latach. To nie oni to wymyślili, jak również nie oni wymyślali kolejnych redukcji, tylko po to, by wyrzucić z armii tysiące młodych i wykształconych żołnierzy zawodowych. To przecież również za rządów SLD wyrzucano z wojska 58 letnich pułkowników profesorów, przed którymi otwierała się droga do osiągnięć dla potrzeb sił zbrojnych. To dzisiejsza zapaść w nauce na rzecz obronności wzięła swój początek w ustawach kadrowych, do których rękę przyłożyła lewica i sam autor, który przez jedną kadencję był posłem z rekomendacji Unii Pracy.

Kryzys finansowy nie może być okazją do atakowania emerytów wojskowych i nawoływaniem do odgrywaniu się na tych, co zakończyli służbę wojskową. Jeżeli w pamięci autora zachowała się gabinetowa polityczna służba w mundurze, to należałoby mieć w pamięci, że to była tylko nielicząca się mniejszość.

Widzimy już, jak cięcia w budżecie w związku z kryzysem finansowym, zaowocowały na wojnie w Afganistanie i jak szybko dziwnym trafem znalazły się pieniądze w resorcie obrony i miejmy przekonanie, że trzeźwo myślący nie będą majstrować przy należnościach socjalnych żołnierzy i emerytów. Może to przynieść jedynie negatywne zjawiska. Zapewne nikomu nie śni się negatywny dobór do służby w armii. Dzisiaj ćwiczymy już poszukiwanie rozwiązania niedostatków lekarzy wojskowych z braku wojskowej uczelni, do rozwiązania, której, tak walnie przyczyniła się lewicowa ekipa. Ale o tym, to pan Eugeniusz Januła już nie napisze.

Michał Podobin 24 sierpnia 2009r